4

RIOT to poteżne narzędzie do szpiegowania, które pozwoli sprawdzić co zrobiłeś i… co zrobisz

Twitter i Facebook zachęcają nas do dzielenia się coraz większą ilością informacji. Co ważne, nie chodzi już tylko o publikowane przez nas posty, ale to co możemy do nich dołączyć jak zdjęcia czy dokładną lokalizację. Jednak jak ogromny potencjał drzemie we wszystkich tych informacjach można zdać sobie sprawę dopiero wtedy, gdy w odpowiedni sposób się […]

2Twitter i Facebook zachęcają nas do dzielenia się coraz większą ilością informacji. Co ważne, nie chodzi już tylko o publikowane przez nas posty, ale to co możemy do nich dołączyć jak zdjęcia czy dokładną lokalizację. Jednak jak ogromny potencjał drzemie we wszystkich tych informacjach można zdać sobie sprawę dopiero wtedy, gdy w odpowiedni sposób się je wykorzysta i przeanalizuje. A RIOT robi dokładnie to.

RIOT, czyli Rapid Information Overlay Technology to narzędzie stworzone przez firmę Raytheon w 2010 roku i pozwala na śledzenie aktywności użytkowników czterech najpopularniejszych portali społecznościowych: Facebooka, Twittera, Gowalla i Foursquare. Na podstawie przeanalizowanych danych jest w stanie przewidzieć gdzie i kiedy konkretny użytkownik będzie się znajdować. Firma zaprzeczyła, by technologia została przez kogokolwiek zakupiona, lecz potwierdziła użyczenie dostępu do niej amerykańskiemu rządowi.

Dlaczego dopiero po dwóch latach temat RIOT powraca? Redakcja gazety The Guardian weszła w posiadanie wideo prezentującego możliwości narzędzia wraz z komentarzem pracownika firmy Raytheon. Film zatytułowany został po prostu „demonstracja cyber-szpiegowania” i w ciągu kilku minut przedstawione jest w jaki sposób RIOT zbiera i analizuje dane oraz na czym opiera on swoje działanie.

Oczywiście dane to muszą być udostępnione publicznie i dość logiczne jest, że mało kto decyduje się na taki krok, szczególnie jeżeli chodzi o aktualne miejsce pobytu – grupa znajomych to w tym przypadku minimum. A co ze zdjęciami? W takim przypadku bardzo często chcemy by grupa odbiorców była jak największa, a jak udowadnia RIOT każde zdjęcie to „kopalnia” wiedzy. Wykonywane przez smartfony zdjęcia opatrzone są danymi Exif, w których znaleźć można między innymi zastosowane podczas wykonywania fotografii ustawienia aparatu, ale także dane geolokalizacyjne (o ile nie wyłączyliśmy tej opcji, czego większość osób nie robi). Dane te trafiają na portal wraz ze zdjęciem, z czym RIOT doskonale sobie poradzi.


http://youtu.be/gVGTdd6p3pg

Jak wspomniałem, najważniejszą „umiejętnością” RIOT jest zdolność do przewidywania miejsca pobytu konkretnych osób. Na myśl przychodzi mi od razu maszyna z serialu „Person of Interest”, która umożliwiała poznanie czasu i tożsamości ofiary przestępstwa – być może więc RIOT to tylko prototyp dla narzędzia pozwalającego zatrzymywanie kryminalistów… jeszcze przed dokonaniem wykroczenia?

Jak się przed tym bronić? Najprościej byłoby oczywiście usunąć istniejące konta i zaprzestać korzystania z którejkolwiek sieci społecznościowej. Jedną z opcji jest także ciągła kontrola tego co udostępniamy, wiec przesadą nie byłoby zapewne manipulowanie danymi EXIF przy zdjęciach. Jednak czy podejmowanie takich kroków nie będzie zaprzeczeniem dla tego, czemu sieci społecznościowe mają służyć?

Udostępnione posty, zdjęcia i zameldowania mogą być odczytane, skopiowane, zarchiwizowane, przeanalizowane i wykorzystane. To co zostanie umieszczone w Internecie już tam pozostaje, a takie zjawisko jak „prywatność” w Sieci nie istnieje. Mało kto tak poważnie do tego podchodzi i może to obrócić się przeciwko nam.

Źródło: TheConversation, źródło grafiki: allposters.