23

BlackBerry 10 w sprzęcie innych producentów? Tylko kto to weźmie?

Już dziś można powiedzieć (napisać), że największym przegranym wśród producentów sprzętu mobilnego będzie tej jesieni RIM. Jest sporo firm, które notują straty albo zarabiają coraz mniej, są zmuszone zwolnić spory odsetek pracowników i szukać oszczędności na większą skalę. Ale zdecydowana większość ma plany na nadchodzące miesiące i wiąże nadzieje z III i IV kwartałem 2012 […]

Już dziś można powiedzieć (napisać), że największym przegranym wśród producentów sprzętu mobilnego będzie tej jesieni RIM. Jest sporo firm, które notują straty albo zarabiają coraz mniej, są zmuszone zwolnić spory odsetek pracowników i szukać oszczędności na większą skalę. Ale zdecydowana większość ma plany na nadchodzące miesiące i wiąże nadzieje z III i IV kwartałem 2012 roku. Oprócz kanadyjskiego producenta, który musiał się wycofać z wyścigu. Przynajmniej na razie, bo na przyszły rok zapowiadają już powrót do wyścigu o fotel lidera. Pomóc ma w tym m.in. licencjonowanie BlackBerry 10 innym korporacjom. Tylko czy ktoś z tego skorzysta?

Mniej więcej przed tygodniem czytałem kolejny już artykuł o wielkim powrocie RIM i przytaczano w nim słowa Thorstena Heinsa, który wierzy, iż kanadyjska korporacja jest jeszcze w stanie nawiązać walkę z Apple i Samsungiem. Pojawia się jednak pytanie, czy CEO RIM faktycznie w to wierzy, czy tylko robi dobrą minę do złej gry. Z tekstu opublikowanego przez Bloomberga wynika, że Heins rzeczywiście myśli o „wejściu smoka” w wykonaniu swojej firmy (albo jest świetnym aktorem). Warto przy tym zauważyć, że korporacja nie stawia już tylko na własne urządzenia z nowym OS. Producent zamierza licencjonować tę platformę konkurencji.

Logika tego działania jest następująca: BB 10 zbudowano na bazie QNX, a ten ostatni jest już wykorzystywany w samochodach, sprzęcie wojskowym, a nawet w elektrowniach jądrowych. Skoro licencjonowany jest QNX, to dlaczego nie zastosować tego mechanizmu na większą skalę w przypadku BB 10? Niby ma to sens – platforma będzie ponoć rewolucją i zmieni nasze podejście do telekomunikacji oraz urządzeń mobilnych, ale nikt nie może zagwarantować RIM, że klienci przekonają się szybko do ich oprogramowania, a zwłaszcza do nowego sprzętu. Kanadyjczycy wprowadzają sporo zmian do swoich urządzeń (np. dotykowy ekran i bak klawiatury QWERTY) i ciężko stwierdzić, czy nie będą się przypadkiem zmagać w pierwszych urządzeniach z licznymi usterkami i niedociągnięciami. Można sobie zatem zostawić wyjście awaryjne i poszukać wsparcia u innych producentów. Pojawi się jednak pytanie: kto miałby się skusić na ten OS?

Dawno temu spekulowano, że Samsung mógłby przejąć RIM lub przynajmniej skorzystać z ich oprogramowania. Teraz jednak koreańska korporacja stała się hegemonem sektora smartfonów z Androidem i ciężko wskazać firmę, która mogłaby im odebrać pozycję lidera. Jednocześnie zamierzają oni wypuścić smartfony z WP 8, a w zanadrzu maja badę i pracują nad Tizenem (przynajmniej tak twierdzą). Mają zatem tyle opcji, że kolejna raczej nie wchodzi w grę. Nokię można wykreślić nawet przed Samsungiem, bo ta firma zrezygnowała nawet ze swoich OS na korzyść platformy Microsoftu. HTC liczy na to, że jego mariaż z Androidem znów zacznie przynosić zyski, ale nie przeszkadza im to spoglądać zalotnie w stronę Microsoftu. Chińskie koncerny i platforma BB 10? W taki scenariusz po prostu nie mogę uwierzyć i nawet nie ma sensu się na ten remat rozpisywać. Podobnie jest z LG, które poważnie mnie w tym roku rozczarowało. Zostaje nam Sony, próbujace ostatnio uporządkować swój biznes mobilny, a to raczej kłóci się z eksperymentowaniem z nowym OS.

RIM chce zatem licencjonować mobilny system operacyjny, na który niekoniecznie znajdą się chętni. W takich przypadkach można już chyba mówić o desperacji. Kłóci się to jednak z obrazem, jaki ostatnio buduje wokół firmy jej CEO. Ponoć nie zamierza on się zadowalać 3-4 miejscem na rynku mobilnym i chce być liderem tego sektora. Desperat z planem dzierżenia palmy pierwszeństwa w branży? Brzmi to co najmniej dziwnie i nie wiem, czy pan Heins chce nabrać tylko nas, czy robi to także dla uspokojenia samego siebie…

Foto: 1,2