33

Rentalo.pl, czyli o co ten szum? [przyjemny Polski startup]

W kilku serwisach zauważyłem teksty o nowym polskim startupie, Rentalo.pl. A skoro konkurencja pisze, to chyba warto zerknąć na to, co opisują. Rentalo.pl to nowy serwis, w którym można wypożyczać i pożyczać rzeczy – za opłatą, rzecz jasna. Ten, kto wypożycza – zarabia, ten kto pożycza – płaci. A Rentalo.pl zarabia na pobieraniu prowizji od […]

W kilku serwisach zauważyłem teksty o nowym polskim startupie, Rentalo.pl. A skoro konkurencja pisze, to chyba warto zerknąć na to, co opisują. Rentalo.pl to nowy serwis, w którym można wypożyczać i pożyczać rzeczy – za opłatą, rzecz jasna. Ten, kto wypożycza – zarabia, ten kto pożycza – płaci. A Rentalo.pl zarabia na pobieraniu prowizji od każdej transakcji. I przyznam, że serwis jest bardzo konkretnie wykonany, choć wciąż jeszcze malutki.

Pożyczać w serwisie można dużo – instrumenty muzyczne, książki, sprzęt elektroniczny, maszyny, ogólnie wszystko, czego nie zabrania prawo. A wszystko odbywa się na zasadzie umowy najmu.

Po szybkiej rejestracji wita nas nasze centrum dowodzenia – a na samej górze wielki czerwony napis „niezweryfikowany” – Rentalo okazuje się bowiem weryfikować użytkowników. I robi to za pomocą klasycznej metody weryfikacji przez przelew bankowy. Dzięki temu inni użytkownicy mają pewność, że osoba zweryfikowana naprawdę istnieje. Zauważyłem jednak, że wcale nie trzeba być zweryfikowanym użytkownikiem, by z serwisu korzystać. Oczywiście proces weryfikacji jest polecany, zawsze to zwiększenie naszego bezpieczeństwa.

Centrum dowodzenia :)

Ekran poszczególnych przedmiotów nie jest skomplikowany – wiadomo kto pożycza, gdzie pożycza, ile chce za dzień/tydzień/miesiąc wynajmu, ile wynosi kaucja i kiedy w ogóle przedmiot jest dostępny – widać to na prostym i eleganckim kalendarzu. Całość takiej strony przedmiotu nie odbiega za bardzo od tego, do czego przyzwyczaiły nas sklepy internetowe.

Samemu wystawiając przedmiot, podajemy jego nazwę, określamy kategorię i wpisujemy opis, dorzucając do tego zdjęcia. Określamy też stan przedmiotu i cenę za jego wynajem, w trzech opcjach – cena za dzień, za tydzień i za miesiąc. Jeśli chcemy, możemy też ustawić kaucję, „na wszelki wypadek” jak informują twórcy serwisu. Wszystko to przypomina bardziej klasyczny serwis aukcyjny, dlatego też dla „standardowych” internautów serwis będzie prosty w użyciu.

Rentalo.pl oferuje też użytkownikom forum dyskusyjne (to znaczy, grupy dyskusyjne), a także moduł ogłoszeń, w których można informować o tym, jakich przedmiotów do pożyczenia potrzebujemy – być może któryś z użytkowników serwisu będzie takowe posiadał i nam pomoże. Jako pośrednik, Rentalo chce zarabiać na prowizji od wykonywanych w serwisie transakcji. Można też znaleźć ofertę reklamy w serwisie, więc twórcy zapewne będą chcieli jakoś połączyć oba modele.

Serwis jest ładny – bez skomplikowanych wodotrysków i flagi Unii Europejskiej w stopce prezentuje się elegancko, w czasie przeklikiwania wszystkiego, co się dało (lub, co mogłem), nie uświadczyłem ani jednego błędu. Co prawda niczego nie pożyczyłem, więc tego elementu serwisu nie mogę wychwalać. Co ciekawe, wszystkie podstrony związane z naszym profilem i aktywnością w serwisie działają przez zabezpieczony HTTPS, co nie często się zdarza w przypadku początkujących startupów – ot, kolejna rzecz na plus.

Całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie i nawet nie mam się do czego doczepić. A to już coś znaczy :). Największym atutem serwisu jest, mym zdaniem, brak przerostu formy nad treścią – pochwalić muszę twórców za to, że nie kombinują z udziwnieniami graficznymi, czy toną JavaScriptu i po prostu dają ludziom konkretne, działające narzędzie.

Teraz pozostaje tylko przyciągnąć dużo użytkowników, którzy chętnie będą pożyczać i wypożyczać przedmioty. Tylko czy jest na coś takiego rynek? Sam nie wypożyczam, ani też nie pożyczam, toteż teraz głos oddam czytelnikom – czy skorzystacie z Rentalo.pl?