flaga piracka
16

Mieli pobić rekord sprzedaży, a tymczasem padł… rekord piractwa

Duże wydarzenia sportowe zawsze budzą wiele emocji. Z walką Mayweathera i McGregora nie było inaczej. Spodziewano się pobicia rekordu sprzedaży PPV, tymczasem owszem — rekord pobito. Ale nie w tej kategorii, którą chcieli.

Sprzedaż dostępu do oglądania widowisk sportowych w internecie od wielu lat pozostaje kwestią dość skomplikowaną. Wszystko, oczywiście, przez ogromną skalę piractwa. Przypomnijmy chociażby straty Polsatu przez streamy na Facebooku, które ten szacuje na kilkadziesiąt milionów złotych. Ci jednak podjęli odpowiednie kroki, aby ukarać winowajców i prawdopodobnie sprawa wciąż jest w toku. Kilka dni temu miało miejsce jedno z największych widowisk sportowych w świecie boksu. Walka Floyda Mayweathera z Conorem McGregorem, która miała przynieść rekord w kwestii sprzedaży dostępu pay-per-view. Szacowano, że prawa do oglądania nabędzie 4,6 miliona użytkowników. Tymczasem rzeczywistość zweryfikowała te plany — i okazała się wcale nie być taka kolorowa…

Kilka milionów użytkowników oglądało walkę nielegalnie

Według danych przedstawionych przez Irdeto, blisko trzy miliony użytkowników (2,93) oglądało walkę korzystając z nielegalnych streamów. Firma zidentyfikowała blisko 300 transmisji — z czego 67 dostępnych było na popularnych pirackich stronach, resztę można było znaleźć na Twitchu, Facebooku, Periscopie i w innych serwisach społecznościowych. Mark Mulready z Irdeto twierdzi, że spokojnie można założyć iż walka Mayweathera z McGregorem jest jednym z najbardziej piraconych, o ile nie największym w tej kwestii, pojedynków bokserskich, jakich byliśmy dotychczas świadkami.

mayweather vs mcgregor grafika reklamowa

Imponujące liczby i… brak recepty?

Dostęp do pay per view do widowiska z Las Vegas kosztował blisko sto dolarów. Myślę że jest to pokaźna kwota nawet jak na tamtejsze standardy — jednak patrząc na ten niechlubny rekord można poczuć się zszokowanym. Najgorsze jest to, że wszystkie próby walki z nielegalnymi transmisjami okazują się bezowocne. Tutaj liczy się tempo działania, które w podobnych sytuacjach często… po prostu zawodzi. Jak zwykle też pojawia się pytanie — ilu z tych blisko trzech milionów użytkowników obejrzałoby pojedynek, gdyby musiało zapłacić? Połowa? Ćwierć? A może raptem jeden procent?

Źródło

Grafika