15

Nie wmówicie mi, że to normalne – tak nie powinna wyglądać reklama Huaweia

W historii chyba każdej firmy zdarzy się taka reklama, z której później trzeba się gęsto tłumaczyć, przepraszać i wycofywać. To nie jest jedna z nich, ale muszę przyznać, że gdy obejrzałem ją po raz trzeci (poniekąd musiałem), coś we mnie pękło i muszę na to zwrócić uwagę.

Dziwna, niepokojąca i sprzeczna sama ze sobą reklama Huaweia

Wczorajszego popołudnia otrzymałem powiadomienie o dodaniu na jeden z obserwowanych przeze mnie kanałów nowego filmu. Miałem wolną chwilę, więc od ręki dwukrotnie tapnąłem w notyfikację i zaczekałem chwilę na wczytanie aplikacji YouTube’a. Klip poprzedziła reklama, którą od razu poznałem – widziałem ją już wcześniej dwa razy. Raz z czystej ciekawości, później odnalazłem ją w sieci i tak naprawdę wyrzuciłem z pamięci. Teraz wróciła do mnie i zamiast dotknąć przycisku “pomiń” obejrzałem ją do końca z nadzieją, że wreszcie zrozumiem ten jeden, konkretny przekaz spotu Huaweia. Nie potrafię.

Przez prawie minutę oglądamy, jak młoda dziewczyna nie potrafi oderwać wzroku od ekranu smartfona wykonując codzienne czynności. Podczas wykładu prowadzący żartuje z niej, kierowca samochodu o mało jej nie potrąca, a dziewczynka w metrze naśmiewa się z ciągłego stukania w ekran (ja to tak odbieram). Pod koniec jesteśmy świadkami tak zwanej interwencji rodzinnej, w której poznajemy prawdopodobnie terapeutkę Emmę, która stwierdza, że wszyscy chcą jej po prostu pomóc.

Spędzasz dzień z nosem w telefonie?

Poznaliśmy powód…

Za każdą aplikacją, kryje się osoba.

Za każdym ekranem, kryje się historia.

Przy pierwszym podejściu, do tego momentu byłem przekonany, że oglądam spot kampanii społecznej, której z całego serca bym kibicował. Smartfon to okno na świat i kontakt z innymi, ale we wszystkim trzeba mieć umiar. Ostatnia scena sprawia jednak, że budowany przez kilkadziesiąt sekund przekaz kompletnie się rozmywa. “Oni myślą, że jestem uzależniona.” – mówi w stronę ekranu główna bohaterka. Chwilę później widzimy, że toczy ona wideorozmowę ze swoim ukochanym/partnerem, który znajduje się gdzieś, na drugim końcu świata. “Ja też jestem chyba uzależniony” – odpowiada jej, a cały klip kończy się pytaniem zadawanym przez lektora “A ty od kogo jesteś uzależniony?”

Czy ostatnie słowa mają być swego rodzaju usprawiedliwieniem, dla zachowania dziewczyny? Niezwracanie uwagi na innych, a wręcz ignorowanie ich? Zagrażanie zdrowiu i życiu ludzi wokół? Przywiązanie do kogoś może być bardzo silne i możemy tylko cieszyć się, że żyjemy w takich czasach jakich żyjemy – niemal każda osoba jest na wyciągnięcie… palca. Wystarczy kilka razy tapnąć w ekran i sekundę później wysyłamy wiadomość, dostajemy odpowiedź, słyszymy czyjś głos, a nawet widzimy twarz drugiej osoby lub całej grupy znajomych. Ale nawet dłuższe rozstanie nie może być potraktowane, jako uzasadnienie dla takiego zachowania. 

Huawei wysyła w swojej reklamie dwa sprzeczne komunikaty. Cel marketingowy został osiągnięty  –  spot wzbudza emocje, zwraca na siebie uwagę, marka zapada w pamięć – o to na pewno chodziło – ale wiem, że znajdą się osoby, które pokierują się tym samym wytłumaczeniem na zarzut wobec swojego zachowania. O to też chodziło? Nie wmawiajmy nikomu, że takie zachowanie jest normalne. Spoglądając na komentarze pod tym spotem w innych wersjach językowych m. in. na profilach Huawei Mobile Srbija czy Huawei CEE&Nordic upewniłem się w przekonaniu, że nie jestem odosobniony w swojej ocenie. Niektóre z komentarzy są po prostu odrobinę bardziej dobitne.

P.S. Istnieje nawet dłuższa wersja reklamy, ale wolę tego nie komentować.