54

Wziąłem pełną torbę plastikowych butelek i szukałem dziś w Warszawie butelkomatu (recyklomatu). Nie znalazłem

Opowiem Wam dziś historię o tym, jak świetna inicjatywa przegrała w walce z problemami technicznymi, kiepską organizacją i ludzką głupotą.

Nie jestem eko-świrem, który bombarduje znajomych kolejnymi artykułami informującymi o tym jak bardzo niszczymy naszą planetę i jak bliski jest koniec świata. Natomiast z przykrością śledzę różne doniesienia i zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli nie będziemy dbać o środowisko, przyszłe pokolenia czeka ciężki los. Jest oczywiście cień szansy na to, że tak jak w filmach katastroficznych, Ziemia się zbuntuje i zacznie nas wyniszczać kataklizmami, ale raczej nikły. Kiedy jednak widzę walający się po chodniku bezpański papierek, podnoszę go i wrzucam do kosza – o ile ten oczywiście nie jest zapełniony po brzegi, bo i tak przecież bywa. Staram się w domu segregować odpady i suche wrzucać do specjalnego kontenera w swoim śmietniku. W duchu dbania o środowisko staram się też wychowywać swojego syna.

Lubię również dowiadywać się o różnych inicjatywach związanych z ochroną środowiska, szczególnie kiedy dotyczą mojej okolicy. Tak jak w lipcu o butelkomatach (recyklomatach), które pojawiły się w Warszawie. Zamysł jest prosty. Postawiono coś na kształt paczkomatu, tylko zamiast wydawania paczek, przyjmuje on butelki PET, butelki szklane i puszki. Ściągamy aplikację Eco Portfel, zakładamy w niej konto, dostajemy swój własny kod QR, który skanujemy we wspomnianym recyklomacie. Za każdy wrzucony do niego surowiec otrzymujemy punkty, które później można zamienić na zniżki na kawę czy bilety w Multikinie i dwóch warszawskich teatrach. Świetny pomysł, w dodatku za projekt odpowiedzialna jest Coca-Cola i Fundacja Nasza Ziemia. Mamy więc wielkiego producenta napojów gazowanych, który generuje tony śmieci i chce zachęcić ludzi do ich recyklingu – wykłada na to pieniądze, fajna sprawa. Sęk w tym, że to nie działa, a butelkomatów w Warszawie nie ma.

Jeździłem jak ten głupek z torbą pełną pustych butelek

Skoro mamy fajną inicjatywę, postanowiłem zrobić o butelkomacie krótki film na AntywebTV. Z punktu widzenia oglądalności nie miałby on szans z Note 10 czy nowym iPhone-m, ale uznałem, że warto. Szczególnie, że choć w teorii to nie jest “rocket science”, to jednak fajnie zobaczyć na wideo jak to działa w praktyce, sam często sprawdzam takie rzeczy żeby potem przy automacie nie czuć się jak idiota, który nie wie co nacisnąć.

Ściągnąłem więc aplikację, założyłem konto, nagrałem krótki filmik instruktażowy jak skonfigurować usługę. Przed weekendem poprosiłem domowników żeby nie wyrzucali pustych butelek, bo przydadzą mi się na nagrania. Rano załadowałem je do torby, wrzuciłem ją do bagażnika i pojechałem do biura. Redakcja mieści się na warszawskim Ursynowie, niedaleko jednego z nowych recyklomatów – przynajmniej taki miał się tam po wakacjach pojawić. Usiadłem do komputera, napisałem scenariusz, już zbierałem się do wyjścia, ale coś mnie podkusiło żeby jednak zapytać znajomych z Ursynowa, czy aby na pewno maszyna stoi już przed Urzędem Dzielnicy Ursynów. Dowiedziałem się, że chyba nie, a później ale dostałem screena, który rozwiał wszelkie wątpliwości i zaoszczędził mi podróży (dzięki, Krzysiek!)

Tak, dobrze widzicie. W lipcu informowano, że do końca wakacji recyklomat stanie przy Urzędzie Dzielnicy, mamy połowę września, maszyny nie ma. Pierwszy plan nie wypalił, szukam następnych. Najbardziej oczywistą, ale i dalszą alternatywą był pierwszy z dwóch butelkomatów, który stanął w lipcu na placu Bankowym. Przeglądając Google, z artykułu z 4 września dowiedziałem się jednak, że ma zostać przeniesiony na plac Mirowski.

Nowe miejsce recyklomatu Maszyna, która znajduje się na placu Bankowym zmieni swoje miejsce. Jak przyznaje Michał Olszewski, zostanie ona przeniesiony na placu Mirowski od strony parku, niedaleko Hali Gwardii.

Nie znalazłem jednak informacji kiedy taka przeprowadzka ma mieć dokładnie miejsce. No cóż, czyli kierunek – plac Bankowy. Zabrałem torbę z butelkami, plecak ze sprzętem, statyw i pojechałem.

Obszedłem okolicę, nie wydaje mi się by miał aż tak słabe okulary by nie zauważyć dość dużej maszyny. Na wszelki wypadek zajrzałem jeszcze go Map Google, gdzie umieszczono zdjęcie maszyny, a potem zapytałem taksówkarza czy czegoś na ten temat nie wie. Ten niestety odparł tylko “słyszałem, że nie działa”. No cóż, tego nie sprawdzę, bo butelkomatu na Placu Bankowym już nie ma. No chyba, że widzicie tu więcej niż ja:

Kolejny kierunek, plac Mirowski. W końcu “Recyklomat z pl. Bankowego (jest chwilowo wyłączony) we wrześniu 2019 roku zostanie przeniesiony w docelowe miejsce na pl. Mirowski od strony parku, niedaleko Hali Gwardii.”

Obszedłem okolicę dwa razy, ponownie przetarłem okulary, bo może jednak coś jest z nimi nie tak. Butelkomatu jednak nie znalazłem. Zapytałem też jednego ze sprzedawców na pobliskim bazarku czy nie rzucił mu się taki sprzęt w oczy „panie, nic takiego tu nie było. Ale pomidorki mam dobre, może pan kupi?”. Super, jak widać butelkomat wpadł w jakieś limbo. Kolejny raz Google, może jest nadzieja…

Jest! Praga Północ, ulica Ząbkowska. Szybki research, bo to jednak kolejna wyprawa, tym razem na drugą stronę Wisły. Trafiam na opinie w Google, opadają mi ręce.

Rezygnuję – i tak spaliny samochodu, którym zawoziłem swoją torbę z odpadami zanieczyściły już środowisko dużo bardziej niż ja bym pomógł wrzucając swoje butelki do maszyny. Na początku lipca media donosiły, że butelkomaty staną jeszcze na Polu Mokotowskim, Placu Narutowicza, przy Białołęckim Ośrodku Kultury oraz przy Urzędzie Dzielnicy Wilanów. Przyznaję bez bicia – tam nie pojechałem, ale jedyne informacje na temat tych lokalizacji znajdują się w artykułach z przełomu czerwca i lipca kiedy je zapowiadano. Tak jak i ten przy Urzędzie Dzielnicy Ursynów. Czy stoją? Może Wy wiecie i je widzieliście, w sieci brakuje informacji na ten temat, nie pokazują ich również Mapy Google. W ubiegłym tygodniu trzykrotnie jechałem na rowerze przez Pole Mokotowskie i takiej maszyny nie widziałem. Czy ktoś odpowiednio poinformuje mieszkańców Warszawy kiedy butelkomaty staną w obiecanych lokalizacjach? Ciężko ocenić, a bez tego cała akcja pozbawiona jest większego sensu.

Fajny pomysł, szkoda że na nim się skończyło

Zagłębiłem trochę temat warszawskich butelkomatów, bo dzisiejsza sytuacja z próbami znalezienia urządzenia okazała się niezłą porażką. A zapowiadało się przecież tak pięknie. Zrobili aplikację postawili maszyny, obiecali kolejne. Kody, zniżki, tania kawa, kino, teatr. Nic tylko jeździć i pchać tych butelek do maszyny ile wlezie.

Recyklomat, który stanął przy pl. Bankowym wymaga wymiany uszkodzonej części, która skanując rozpoznaje odpady – szkło, plastik czy aluminium. Awaria jest wynikiem aktu wandalizmu – mimo komunikatu ostrzegawczego, wyświetlanego na maszynie, użytkownicy dokładali do komory zgniecione butelki.

– czytam na nowawarszawa.pl, w artykule z 15 lipca

Kolejny „akt wandalizmu” zablokował maszynę do oddawania butelek na placu Bankowym. – Ktoś wlał tam jakąś płynną substancję, być może napój, być może piwo – przekazała Dominika Wiśniewska z urzędu miasta.

– znajduję w artykule na TVN Warszawa, 30 lipca

“Dlatego właśnie nie możemy mieć nic ładnego” – przypominają mi się słowa jednego ze znajomych.

Testując od lat różne gadżety doskonale rozumiem, że sprzęty się psują – ale ktoś, kto projektował taką maszynę chyba zdaje sobie sprawę z tego, że to musi działać w ekstremalny warunkach, prawda? Druga sprawa to ludzie – naprawdę nie można postawić na ulicy jakiegoś sprzętu? Trzeba to od razu niszczyć? Naprawdę, wstyd mi za mieszkańców stolicy.

A przecież przygotowując scenariusz do filmu byłem pełen optymizmu, bo dowiedziałem się, że Recyklomaty cieszą się ogromną popularnością. Ponad 63 tysiące oddanych butelek. To chyba ogromny sukces, że udało się zebrać tak wiele odpadów przy działających od okazji do okazji urządzeniach. Wynik byłby pewnie jeszcze lepszy gdyby co chwila sprzęty się nie psuły.

Wielka szkoda, że świetny pomysł został zepsuty kiepską organizacją – nowych butelkomatów w Warszawie nie ma i nie wiadomo kiedy będą. Te, które były albo mają awarię albo są przenoszone – tylko nie tam, gdzie przeniesione być powinny. Ten, który jeszcze stoi zbiera fatalne opinie i sprawia same problemy. Do tego dochodzą wandale, którzy nie są w stanie uszanować nowej maszyny w środku miasta. Masakra. A ja stoję z tą torbą pełną plastikowych butelek, chcę dobrze i muszę wrócić z nimi do domu. Słabo, bardzo słabo. Niestety cały świetny pomysł zapamiętam jako jedno wielkie rozczarowanie i z tego, co czytałem w sieci nie jestem jedyny. Bo i nie tylko ja jeździłem po Warszawie jak głupek próbując oddać do recyklomatu zebrane butelki.

grafika