6

Progres, regres, 144Hz i wysoka cena. Recenzja Xiaomi Mi 10T Pro

Xiaomi Mi 10T Pro
Pamiętam jaki szał równo rok temu zrobił Xiaomi Mi 9T Pro. Kapitalny stosunek możliwości do ceny, za 1999 złotych dostawaliśmy bowiem topowego jak na tamten czas Snapdragona i ekran AMOLED. Sprzęt sprzedawał się jak ciepłe bułeczki i kompletnie się temu nie dziwię, bo sam chętnie go polecałem. A teraz przez ostatni tydzień używałem jego następcy Xiaomi Mi 10T Pro i to z jednej strony krok naprzód, a z drugiej w tył. Cena natomiast nieprzyjemnie Was zaskoczy.

Wygląd i wykonanie Xiaomi Mi 10T Pro

Xiaomi Mi 10T Pro to brzydko mówiąc kobyła. 218 gramów czuć w dłoni, choć oczywiście rozmiar rekompensuje duży wyświetlacz 6,67 cala. Miejcie jednak na uwadze, że obok smukłości i zgrabności ten smartfon nigdy nawet nie stał.

Do samego wykonania jednak nie mogę się w żaden sposób przyczepić – mamy tu dobrze spasowane dwie tafle szkła chronionego przez Gorilla Glass 5, które dzieli aluminiowa ramka. Po prawej stronie ukryto w niej czytnik linii papilarnych, co pewnie wiele osób zaskoczy. Spodziewaliście się skanera pod ekranem, prawda? Mi takie rozwiązanie nie przeszkadza i szybko się do niego przyzwyczaiłem, szczególnie, że czytnik działa sprawnie i nie miałem z nim problemów.

W wyglądzie nie podoba mi się tylko jedna rzez. Ogromna wyspa na tylne aparaty, która przypomina te z Samsunga, mam jednak wrażenie, że jest jeszcze bardziej wysunięta. Wygląda to kiepsko, w dodatku podczas grania w poziomie aparaty zwyczajnie przeszkadzają i nieprzyjemnie trzyma się na nich lewy palec wskazujący.

Jest złącze USB-C, nie ma natomiast złącza słuchawkowego mini-jack 3,5 mm, smartfon dysponuje głośnikami stereo. Grają w porządku, ale nie na tyle żeby się nimi zachwycać. Smartfon nie spełnia niestety normy wodoodporności IP.

Ekran Xiaomi Mi 10T Pro

Progres i regres. Zaskakujące połączenie, które z jednej strony zachwyca, z drugiej rozczarowuje. Zachwyca odświeżanie na poziomie 144Hz, choć trzeba pamiętać, że system sam będzie dostosowywał ten parametr w zależności od tego, co dzieje się na ekranie. 144Hz wyglądają na papierze świetnie, na ekranie również, nie jestem jednak w stanie dostrzec różnicy względem 120Hz i moim zdaniem to jednak w smartfonie trochę sztuka dla sztuki. To jednak jest ten progres.

Ekran

  • LDC 6,67 cala
  • 1080 x 2400 pikseli
  • odświeżanie 144 Hz

A regres? Szukacie tu pewnie AMOLED-a, prawda? To szukajcie gdzie indziej, bo go tu nie najdziecie. Duży, mierzący 6,67 cala ekran to wyświetlacz LCD z rozdzielczością FullHD+. Dodatkowo mamy tu umieszczoną po lewej stronie dziurkę na przedni aparat.

Różnice względem AMOLED-a są widoczne, choć jako osoba, która od roku używa LCD od Apple, przestałem być aż tak krytyczny i nie dyskryminuję tych paneli. Obraz jest przyjemny dla oka, ekran ma dobre kąty widzenia i odwzorowanie kolorów. Jakoś nie mogłem trafić na słoneczną pogodę, więc nie było testu w maksymalnym słońcu, ale spodziewam się, że wszystko będzie odpowiednio czytelne.

Aparaty w Xiaomi Mi 10T Pro

Wielka, nieprzyjemnie wystająca wyspa na tylne aparaty pozwala sądzić, że z tyłu znajdziemy kombo niszczące całą konkurencję na rynku smartfonów. Owszem, znajdziemy tu dużą matrycę 108 Mpix dla głównego aparatu, ale mam wrażenie, że to również sztuka dla sztuki i niezrozumiałe dla mnie promowanie dużych wartości zooma, który i tak tnie obraz z matrycy. 30-krotne przybliżenie jest moim zdaniem nieużywalne, w dodatku zrobienie nim zdjęcia bez statywu to walka ze znalezionym obiektem, byle tylko ten nie uciekł z podglądu.

Aparaty

  • Główny: 108 Mpix, f/1.7 PDAF, OIS
  • Szeroki: 13 Mpix, f/2.4, 123 stopnie
  • Makro: 5 Mpix, f/2.4, AF
  • Selfie: 20 Mpix, f/2.2

Obraz mówi więcej niż tysiąc słów, więc sami możecie ocenić jak wypada zestaw aparatów zastosowany w Xiaomi Mi 10T Pro.

Na pewno najlepiej wypada główny aparat, który nie ma problemów z ostrością, odpowiednim dobraniem kolorów i ekspozycji.

Gorzej jest niestety z aparatem szerokokątnym, który potrafi czasem spłatać figla – jest w porządku, ale nie zawsze łapie dobrze z ostrością i gubi szczegóły.

Tryb nocny z długim czasem naświetlania radzi sobie dobrze, choć wszystko zależy od ilości obecnego w kadrze światła i stabilności Waszych dłoni.

Jest więc dobrze, solidnie, ale nie jest to poziom, którego nie widzieliśmy u konkurencji.

Nie wiem na ile uda się to naprawić aktualizacjami, ale podczas robienia zdjęć aplikacja aparatu lubiła się zacinać – jakby miała czasem problemy z zapisywaniem fotek do pamięci urządzenia. Kilka razy program się wyłączył, dwukrotnie natomiast nie zapisał zdjęcia.

Nagrywanie wideo w rozdzielczości 8K to ciekawostka i raczej nikt z niej korzystać nie będzie, z 4K i 60fps już jednak tak. Jest w porządku i nic więcej. Kuleje stabilizacja niezależnie od wybranej rozdzielczości i przyzwyczajony do materiałów wideo kręconych iPhonem 11 krwawią mi od takich wstrząsów oczy.

Podzespoły i wydajność Xiaomi Mi 10T Pro

Podzespoły

  • Snapdragon 865
  • Adreno 650
  • 8GB RAM LPDDR5
  • 128GB na dane UFS 3.1

Jest dobrze, ale mogło być lepiej. Procesor to Snapdragon 865, jest modem 5G i 8GB pamięci RAM. Taka konfiguracja w zupełności wystarczy do bardzo płynnej pracy, którą dodatkowo upłynnia ekran z odświeżaniem 144Hz. Jest też szybka pamięć UFS 3.1, w testowanej przeze mnie wersji było to 128GB. Syntetyczne testy pokazują bardzo solidne wyniki.

Możecie więc śmiało grać w nowe produkcje w najwyższych rozdzielczościach z solidną płynnością, miejcie jednak na uwadze, że podczas elektronicznej rozrywki smartfon będzie się grzał w okolicach wyspy aparatów. Nie jest to coś, przez co odczuwałem dyskomfort, ale dawało się zauważyć. Szczególnie, że w normalnym użytkowaniu taki wzrost temperatury obudowy nie występuje.

Smartfon działa pod kontrolą Androida 10 z autorską nakładką MIUI 12. Zawsze powtarzam, że trzeba się z nią polubić i nic się w tym temacie nie zmieniło. Mnóstwo opcji personalizacji i solidne działanie to bez wątpienia jej atuty, ale doskonale rozumiem, że nie każdemu to oprogramowanie przypadnie do gustu. Choćby dlatego, że jest przeładowane wszelkiej maści „sprzątaczami” i innymi zbędnymi, moim zdaniem, bajerami.

Bateria i czas pracy Xiaomi Mi 10T Pro

5000 mAh to sporo, choć przy tak dużym smartfonie chętnie przywitałbym nieco większe ogniwo. W zestawie dostajemy ładowarkę 33W, smartfon nie ma jednak ładowania indukcyjnego. Z czasem pracy bywało różnie, w zależności od obciążenia. Przy rozsądnym używaniu smartfona dwa dni są w zasięgu, ja spokojnie wyciągałem na nim przynajmniej jeden pełen dzień, choć to praktycznie nigdy nie były identyczne wyniki.

Smartfon posiada NFC, zapłacicie nim więc zbliżeniowo. Ale to już chyba nikogo nie dziwi, skoro w dużo tańszych modelach chińskiego producenta moduł ten występuje, a nikt nie zabrał im możliwości korzystania z Google Pay.

Czy warto kupić Xiaomi Mi 10T Pro?

Na chwilę obecną bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bowiem polska cena smartfona zostanie ujawniona dopiero w połowie października. Na chwilę obecną znamy tylko cenę w euro, którą ustalono na 599 euro za testowaną przeze mnie wersję 8GB/128GB. I to niestety jest sporo – przy prostym przeliczeniu daje około 2700 złotych, można więc obawiać się, że na naszym rynku będzie to 2999 złotych. Przypomnę, że premierowo Mi 9T Pro startował w cenie 1999 złotych różnica jest więc ogromną i kolejny raz pokazuje zmianę polityki cenowej Xiaomi przy modelach Mi 10.

To solidny, dobrze wykonany smartfon z całkiem niezłymi aparatami i mocnymi podzespołami. Tyle tylko, że Poco F2 Pro wyceniono niżej (2499 złotych), a smartfon nie zrobił na mnie gorszego wrażenia, więc na chwilę obecną mając do wyboru te dwa urządzenia nie dołożyłbym do Mi 10T Pro. Jestem bardzo ciekawy jak polski rynek zweryfikuje ten model i jak klienci zaakceptują wysoką względem poprzednika cenę. Obawiam się bowiem, że ludzie przyzwyczajeni do świetnego stosunku możliwości do ceny nie przełkną takiej podwyżki i Mi 10T Pro nie będzie się cieszył tak dużą popularnością jak swój poprzednik.

Zalety

  • ekran z odświeżaniem 144Hz
  • mocne podzespoły
  • matryca 108 Mpix

Wady

  • ekran to tylko LCD
  • aparaty mogłyby robić lepsze zdjęcia
  • wysoka cena (599 euro)