12

Recenzja Wacom Intuos 5 – gdy sprzęt nas już nie ogranicza

Każdy kto zetknął się z tabletami graficznymi zapewne słyszał o firmie Wacom. Mówiąc krótko, od wielu lat produkty tej firmy są w zasadzie bezkonkurencyjne, zwłaszcza jeżeli chodzi o jakość i trwałość. Z kolei Intuos to najwyższa seria tabletów przeznaczona dla profesjonalistów, przynajmniej jeśli chodzi o tablety współpracujące z tradycyjnym monitorem, bo są jeszcze rozwiązania, które […]


Każdy kto zetknął się z tabletami graficznymi zapewne słyszał o firmie Wacom. Mówiąc krótko, od wielu lat produkty tej firmy są w zasadzie bezkonkurencyjne, zwłaszcza jeżeli chodzi o jakość i trwałość. Z kolei Intuos to najwyższa seria tabletów przeznaczona dla profesjonalistów, przynajmniej jeśli chodzi o tablety współpracujące z tradycyjnym monitorem, bo są jeszcze rozwiązania, które monitor całkowicie zastępują. Miałem okazję testować najnowszą, piątą odsłonę Wacom Intuos w średniej wielkości. Postaram się krótko odpowiedzieć, czy to tablet tylko dla profesjonalisty, czy również dla Kowalskiego, czy różnica pomiędzy małym a średnim jest odczuwalna oraz czy warto mieć tablet w domu.

Od razu mówię, że jest to tekst skierowany bardziej do osób, które nie miały do czynienia z tabletem graficznym w ogóle, albo posiadają jego podstawową wersję np. Wacom Bamboo, albo któryś z modeli innych firm. Chociaż sporo pracuje w Photoshopie, nie jestem artystą grafikiem. Ograniczam się do obróbki i retuszu zdjęć. Prywatnie posiadam najmniejszą i dość wiekową już wersję Wacom Bamboo, a decydując się na testy najwyższego modelu o większym rozmiarze chciałem zweryfikować odczuwalne różnice i zastanowić się, czy potrzebuję zakupić lepszy tablet niż mam obecnie.

Wprowadzenie dla niewtajemniczonych

Krótkie wprowadzenie dla osób, które z tabletu nigdy nie korzystały. Tablet to urządzenie wejścia, które może koegzystować z myszką i klawiaturą, a u niektórych myszkę całkowicie zastąpić. Zadaniem tabletu jest jak najwierniejsze symulowanie długopisu, ołówka, czy przyrządu artystycznego, takiego jak pędzel czy kredka. Kto próbował odręcznie napisać cokolwiek, albo podpisać się przy pomocy myszki, ten wie jakie to trudne. Pisanie czy rysowanie za pomocą tabletu nie różni się wiele od pisaniu na kartce papieru. Zapewnia to między innymi pozycjonowanie bezwzględne, to znaczy, że prawy górny róg tabletu zawsze odpowiada prawemu górnemu rogowi ekranu. Jeśli dotkniemy piórem w rogu tabletu, kursor znajdzie się od razu w rogu ekranu. Nie będziemy musieli go w tamto miejsce przesuwać, tak jak musimy to zrobić myszką. Z tego względu osoby dużo pracujące na tablecie często rezygnują z myszki całkowicie, bo tablet pozwala im od razu trafiać w ikony na pulpicie, podobnie jak w przypadku interfejsu dotykowego.

Tablety różnią się między sobą parametrami, które odpowiadają za precyzję i dają większe możliwości interakcji. Dla przykładu opisywany Intuos 5 rozróżnia 2048 poziomów nacisku, co pozwala w naturalny sposób odwzorowywać się nacisku narzędzi artystycznych. Tańsze modele Wacoma rozpoznają połowę, czyli 1024 poziomów nacisku, a mój starszy model rozpoznaje ich tylko 512, czyli jedną czwartą tego co Intuos 5. Driugm ważnym parametrem jest rozdzielczość tabletu, która w przypadku Intuosa wynosi 5080 lpi (lines per inch), co przekłada się na dokładność rzędu jednej czwartej milimetra. Trzecim parametrem jest szybkość transferu danych, czyli jak szybkie ruchy zostaną precyzyjnie przekazane na ekran, wreszcie pojawia się funkcja, którą wśród Wacomów posiadają tylko najwyższe modele tabletów, pomiar kąta nachylenia pióra względem tabletu w zakresie 60 stopni. Mierząc jednocześnie i siłę nacisku i kąt nachylenia, w odpowiednich programach można w pełni symulować prawdziwe narzędzia malarskie i np. można kaligrafować.

Co nowego w serii 5?

Zmiany nie są rewolucyjne, precyzja urządzenia w stosunku do poprzedniej edycji Intuosa pozostała bez zmian. Za to modyfikacje wpłynęły na ergonomię, a ta podczas wielogodzinnego korzystania z urządzenia jest nie bez znaczenia.

Przede wszystkim Intuos 5 posiada również obsługę dotyku i gestów. Gdy nie trzymamy pióra w ręku możemy się nim posługiwać jak naprawdę dużym i precyzyjnym gładzikiem. W pewnych sytuacjach jest to bardzo wygodne, np. gdy piszemy na klawiaturze i sięganie po pióro w celu kliknięcia w ikonę jest kłopotliwe. Obsługa dotyku wyłącza się automatycznie, gdy pióro znajdzie się w zasięgu tabletu, tym sposobem rysując i pisząc nie wywołamy przypadkiem niechcianych funkcji.

Poprzednio, gdy chcieliśmy korzystać z tabletu bezprzewodowo, musieliśmy zakupić specjalną wersję, która występowała tylko w jednym wariancie. Obecnie z każdego przewodowego Intuosa 5 o dowolnym rozmiarze możemy zrobić wersję bezprzewodową, dokupując specjalny zestaw składający się z nadajnika, odbiornika i baterii.

Wreszcie Intuos 4 w rozmiarze średnim i dużym posiadał małe wyświetlacze OLED obok klawiszy, które wyświetlały przypisane im funkcje, podczas gdy wersja najmniejsza nie miała wyświetlaczy w ogóle. Wersja piąta tabletu nie posiada wyświetlaczy w żadnym rozmiarze, za to funkcje zostały ujednolicone. Teraz gdy położymy palec na przycisku i chwilę go przytrzymamy nie wciskając go, na ekranie zostanie wyświetlona mapa guzików z przypisanymi funkcjami i podświetlonym guzikiem na którym znajduje się nasz palec. Rozwiązanie wydaje się wygodniejsze, bo zamiast rzucać okiem na tablet i pochylać głowę, informacja znajduje się tam, gdzie i tak cały czas patrzymy, czyli na monitorze.

Rogi powierzchni czułej na dotyk palca i pióra są teraz delikatnie podświetlane.

Tablet w praktyce

Wykonanie tabletu, jak na Wacoma przystało, stoi na bardzo wysokim poziomie. Firma przyzwyczaiła swoich klientów, że jej produktów można używać przez lata. Przyciski mają gumowaną, przyjemną w dotyku powierzchnię. Pióro, tradycyjnie lekkie i bez własnego zasilania w postaci baterii, świetnie leży w dłoni, a dodatkowe końcówki znajdują się zawsze pod ręką – w jego podstawce. Wszystko jest bardzo precyzyjnie dopasowane, nic nie skrzypi, nie ugina się, nie wyciera (przynajmniej po kilku tygodniach). Tablet graficzny świetnie prezentuje się na biurku. Jeśli komputer i oprogramowanie są odpowiednio dobre i dają sobie radę, nawet bardzo szybkie machnięcia piórem po tablecie są przenoszone płynnie i miękko na ekran monitora, bez poszarpanych rogów, przerw i kantów. Prędzej program i komputer zwolni, gdy mieszanych warstw farby zrobi się więcej, niż Wacom zgubi jakąś kreskę.

Jak to się ma do starszej i prostszej wersji tabletu?

Porównanie dość drastyczne: najnowsza wersja, najwyższego modelu i w większym rozmiarze, do Bamboo, jednej z najprostszych wersji, na dodatek kilka serii wstecz i w najmniejszym rozmiarze. Czy czuć różnice? Oczywiście! Czy różnica jest proporcjonalna do ceny? To już zależy od zastosowania. Mówiąc krótko, Bamboo jest niezłym tabletem, zwłaszcza dla amatora i potrafi się obronić w podstawowych zastosowaniach.

Jeśli tablet służy nam głównie do prostych zadań takich jak odręczne notatki i rysunki, zakreślanie i przekreślanie w dokumentach Office, podpisywanie odręczne dokumentów, podstawowa obróbka fotografii, gdzie przede wszystkim ułatwia precyzyjne obrysowywanie kształtów w celu ich zaznaczenia, lub maskowanie, poprzez zamalowywanie fragmentów z różna siłą nacisku, to nawet najmniejsza, najtańsza wersja tabletu się sprawdzi i da ogromną przewagę precyzji, prędkości i intuicyjności nad standardową myszką. W tym wypadku inwestowanie w lepszy i większy model ma niewiele sensu.

Jeśli zaczynamy coś tworzyć, rysować, malować w programach graficznych, pierwsze co daje się odczuć, to różnica w rozmiarze. Swobodne rysowanie na najmniejszej wersji tabletu po prostu nie jest wygodne. Zbyt ogranicza. Dodatkowo wkurza dysproporcja między małym tabletem a dużym ekranem, w efekcie wszystko co robimy wydaje się być pokazywane w powiększeniu. Co prawda precyzji tabletu do tego powiększenia wciąż starcza, ale precyzji naszej ręki już niekoniecznie. Przesiadka na średni tablet daje dużą poprawę komfortu pracy. Dlatego osobom tworzącym od zera, rysującym i malującym polecam co najmniej średnią wersję tabletu. Na poziomie amatorskim wciąż rozmiar daje większą różnicę, niż precyzyjniejszy pomiar nacisku czy dodanie pomiaru nachylenia. Dlatego w grę może wchodzić większa wersja Bamboo, będąca w porównywalnej cenie co najmniejsza wersja Intuosa 5.

Czy zatem czuć różnicę, abstrahując od rozmiaru? Czy czuć więcej poziomów nacisku i kąty nachylenia? Czuć, bo tablet reaguje płynniej, jest bardziej wrażliwy na małe zmiany, niż niższe modele. Rzecz w tym, że u mnie nie przekładało się to na efekty. Bez wątpienia potrafiący opanować nacisk i nachylenie jednocześnie rysownik poczuje ogromną różnicę, ale ja rysownikiem nie jestem, chociaż muszę przyznać, że żałuję, bo zawsze chciałem umieć tworzyć piękne rzeczy przy pomocy ołówka. Niestety nie jest mi dane i wiem już, że dodatkowy wydatek w moim przypadku nie przyniesie wymiernych korzyści. Ograniczenie jest po mojej stronie, nie sprzętu. Jeśli ktoś ma jednak wprawę w rysowaniu na kartce papieru, sprawia mu to radość i chciałby przenieść swoje rysunki w świat cyfrowy, gdzie mając nieskończoną ilość farby, ma również pod rękę funkcję cofania błędów, warstwy i wiele innych udogodnień, nie pozostaje mi nic innego, jak polecić mu właśnie Intuosa. Poczuje pełną, nieskrępowaną swobodę tworzenia. Ja tymczasem, jako szary zjadacz chleba, prawdopodobnie zakupię za jakiś czas nowszy model Bamboo, który całkowicie wystarcza do moich potrzeb i przede wszystkim, umiejętności.