9

Dla tej gry warto kupić PlayStation 5. Recenzja Ratchet & Clank: Rift Apart

Kilka lat temu recenzowałem nową wersję gry Ratchet i Clank na PlayStation 4. Bawiłem się przy niej świetnie i wystawiłem prawie maksymalną notę. Ratchet & Clank: Rift Apart jest lepszy w praktycznie każdym aspekcie - to prawdziwie next-genowa produkcja, dla której warto kupić PS5.

Bo jeden wymiar to za mało dla duetu sympatycznych bohaterów

W końcówce świetnego Ratchet & Clank z 2016 para bohaterów walczyła z przebiegłym doktorem Nefariousem. Niestety, przypadkowo zniszczeniu uległ wymiaromat, skonstruowane przez robota Clanka urządzenie do podróży międzywymiarowych. Pech chciał, że obaj z Ratchetem zostali wciągnięci w wymiarowy wir i wylądowali w dziwnym świecie, gdzie ich główny wróg wciąż trzyma się u rządów i jest wielbiony przez mieszkańców. Słaba sytuacja, ale niestety jest jeszcze gorzej, bowiem awaria wymiaromatu sprawiła, że pojawiły się anomalie czasoprzestrzenne, a wymiary wydają się na siebie nakładać. Fabuła co do zasady jest dość prosta, wymaga bowiem od naszych herosów naprawienia maszyny i powrotu do domu, okazuje się jednak, że nie będzie to proste. I choć pomoże im walcząca z Nefariousem i Imperatorem Lombaksica Rivet, to skakanie między wymiarami skutecznie utrudni wykonanie zadania.

Co do zasady, opowieść w Ratchet & Clank: Rift Apart mi się podoba. Jest dobrze napisana, spójna, bohaterowie mają sens i udało się spiąć to wszystko na tyle dobrze, że skakanie między wymiarami nie wydaje się absurdalne. Zacznę jednak od jedynego minusa, jaki znalazłem w nowej grze na PS5 – w przeciwieństwie do poprzedniej części fabuła nie ma tego jednego kluczowego składnika, przez który zapamiętam ją na tak długo, jak zapamiętuję kinowe animacje. Po prostu w 2016 roku Ratchet chciał pokazać, że jest i potrafi być bohaterem walczącym o porządek, tu zabrakło mi tego delikatnego patosu i wewnętrznego rozwoju postaci. Ale rozumiem, że taki scenariusz nie pasowałby już do tej części i kłócił się z wymyśloną przez twórców opowieścią. Ten element oceniłbym więc na piątkę z minusem, bo wszystko inne zasługuje na ocenę celującą.

Na duży plus natomiast bohaterowie – część z nich to teoretycznie te same postacie, ale w innych wymiarach. Twórcy podeszli jednak do tematu bardzo kreatywnie, więc absolutnie nie ma tu mowy o prostym kopiuj/wklej.

Ratchet & Clank: Rift Apart wygląda rewelacyjnie. Jakbym grał w animowany film

Zastanawiałem się ostatnio jaka gra jest najładniejszą produkcją na PlayStation 5 i wychodzi mi na to, że odświeżone Demon’s Souls. Powinienem chyba jednak napisać „była”, bo na tron wchodzi właśnie Ratchet & Clank: Rift Apart. Od razu jednak zaznaczę, że przedpremierowa wersja działała jedynie w trybie wizualnym, miałem więc rozdzielczość 4K i raytracing, ale bez wsparcia dla 60 klatek. Szkoda, bo łatka do poprzedniego Ratcheta jasno pokazała, że 60 fps’ów sprawdza się tu zdecydowanie lepiej, ale…na premierę pojawi się aktualizacja, która ma podobno dodać 4K, 60 fps wraz ze śledzeniem promieni, ale brzmi to trochę niewiarygodnie, więc pewnie zostanie ucięte nieco detali lub 4K będzie „udawanym 4K”. Ale z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że przedpremierowa wersja w trybie wizualnym prezentuje się OBŁĘDNIE i działa naprawdę nieźle.

Kolorystyka, światła, odbicia, animacje postaci, tła, wybuchy, drobiazgi na drugim planie. Ja wiem, że to „kreskówkowa” gra, ale są momenty, w których tytuł wręcz przytłacza wizualnie tym, co dzieje się na ekranie i ciężko skupić na czymś konkretnym wzrok. Powiem więcej, nie znalazłem momentów, w których Ratchet & Clank: Rift Apart wygląda słabo i za to ogromny plus. Świetnie prezentują się odbicia światła na blaszanych elementach, zasadniczej poprawie uległo futro Lombaksów. Od rozpoczęcia do zakończenia przygody miałem wrażenie, że gram w animowany film, a nie grę jako taką.

Ratchet & Clank: Rift Apart to zręcznościowa strzelanką-platformówka przygodowa – trudno wrzucić tę grę do jakiejś szufladki, więc nie będę się na to silił. Co do zasady mechanizm rozgrywki jest ten sam co w poprzednich odsłonach serii, dopracowano go jednak niemal do perfekcji. Ruchy bohaterów (gramy naprzemiennie Ratchetem i Rivet) są płynne, naturalne i bardzo dynamiczne. W grze będziemy strzelać i uderzać przeciwników specjalnym kluczem, stosując skoki i uniki, wręcz tańcząc między kolejnymi grupami wrogów. Do dyspozycji dostaniemy świetny arsenał ciekawych, dopracowanych i różniących się od siebie broni, a elementy typowo zręcznościowe z jeżdżeniem po szynach potrafią zapierać dech w piersiach. Do tego dochodzi sporo walk z większymi przeciwnikami, na których czasem wystarczy tona amunicji, a innym razem odpowiedni sposób – przedstawione są jednak z odpowiednim rozmachem i nigdy nie nudzą. Pamiętajcie też, że statyczne screeny, które złapałem podczas rozgrywki to jedno, w ruchu gra wygląda jeszcze lepiej – również swoje robi dobry telewizor z HDR.

Ba, ta gra w ogóle nie nudzi i nawet kiedy po prostu eksplorujemy lub poszukujemy jakichś przedmiotów na bardziej otwartych planszach, nie ma miejsca na monotonię. A jeśli zależy Wam na lepszym rozwoju bohaterów i broni, przydadzą się dodatkowe śrubki, które można znaleźć na specjalnej arenie wyzwań. Warto tam zajrzeć, szczególnie jeśli zamierzacie grać na wyższym poziomie niż normalny.

W grze spotkałem oczywiście kilka drobnych błędów/glitchy, ale myślę, że twórcy ogarną temat i premierowa łatka wszystko naprawi – szczególnie, że nie było tego dużo. Raz zamknąłem się przypadkiem za drzwiami, zza których wychodzili wrogowie, raz jeden przeciwnik gdzieś się zablokował, co nie pozwoliło mi pchnąć opowieści dalej. Myślę jednak, że jak na kilkanaście godzin zabawy to drobiazgi, które nie wpływają na finalny odbiór produktu. Nowy Ratchet ani razu nie wyrzucił mnie do menu konsoli i nie zawiesił sprzętu – to dobra wiadomość, bo z grami na PS5 bywa niestety różnie i choćby Returnal miał z tym czasem problemy.

Poza klasycznym strzelaniem, walką i eksploracją pojawiają się jeszcze strzelaniny wewnątrz komputerów, gdzie musimy wyeliminować wirusy dobierając odpowiednią drogę do ich skupisk oraz etapy gdzie mały robot Clank kieruje anomaliami, by te dobiegły do drzwi – w kwestii rozgrywki to coś podobnego do Lemmingów, korzystamy jednak ze specjalnych kul z różnymi mocami by odpowiednio zmodyfikować trasę małych ludzików poruszających się przed siebie. Miła odmiana i fajny pomysł na urozmaicenie zabawy, choć tych w samej grze jest jeszcze kilka – da się nawet dosiąść smoka i likwidować powietrznych najeźdźców.

Mi jednorazowe przejście gry zajęło 17 godzin, a nie „lizałem ściany”, więc jak długość jak na tego typu produkcję jest całkiem niezła. A na pewno będę chciał do tej gry wrócić, więc jestem więcej niż pewien, że spędzę przy niej przynajmniej kolejnych 20.

A jak z czasami ładowania? Nie jest tak, że w absolutnie żadnym momencie nie występują, ale kiedy już się pojawiają, to są naprawdę symboliczne i czekanie na załadowanie się save’a, checkpointu czy jakiegoś fragmentu gry praktycznie nie istnieje.

Prawdziwa next-genowa gra

Ratchet & Clank: Rift Apart nie jest grą, która wywróci rynek do góry nogami. W gatunku trójwymiarowych platformowych przygodówek to jest nie tylko topowa półka, ale i pewien „benchmark”, do którego powinni równać inni. Jasne, nie ma aż tak wykręconych poziomów jak w grach z serii Mario, ale ta seria nigdy nie szła w identycznym kierunku. Wizualnie Ratchet & Clank: Rift Apart wyrywa z kapci, prezentuje się niesamowicie i działa bardzo dobrze. Ilość detali, drobiazgów, animacji, wybuchów, jakość wykonania dalszych planów stoi na topowym poziomie. Frajda z rozgrywki również i mam wrażenie, że z poprzedniczki dopracowano każdy element, który wymagał dodatkowego szlifu. Jedyne, czego mi w tej grze brakowało to nieco bardziej chwytającej za serce, ambitniejszej historii. Tylko czy aby na pewno pasowałaby do gry? Możliwe, że nie. Jestem Ratchet & Clank: Rift Apart zachwycony i jak tylko pojawi się premierowa łatka z 60 fps-ami, przechodzę grę jeszcze raz, na wyższym poziomie trudności. Bawiliśmy się z synem wyśmienicie i naszym zdaniem to w tej chwili najlepsza gra na PlayStation 5, a jednocześnie produkcja, dla której warto kupić PS5.

W 2016 roku wystawiłem Ratchet i Clank ocenę 9/10. Skoro Rift Apart jest lepszy pod każdym względem, to ocena nie może być inna niż…

Ocena: 10/10

Plusy

  • kapitalna grafika
  • świetny mechanizm rozgrywki
  • gra dla każdego, niezależnie od wieku i preferencji
  • jest tego zdecydowanie więcej!

Minusy

  • opowieść mogłaby łapać za serce trochę bardziej