1

Piękna historia i za dużo archaizmów z ery PS3. Recenzja NieR Replicant ver.1.22474487139…

Oryginalny NieR Replicant debiutował na rynku wiosną 2010 roku i trudno powiedzieć, by został wtedy uznany za jedną z najlepszych gier generacji. Po sukcesie świetnego NieR Automata zdecydowano się odświeżyć ten tytuł i podać go w bardziej przystępnej dla aktualnych czasów formie. Czy gra zyskała? Zdecydowanie, ale mimo świetnej historii, archaizmy ery PS3 czuć tu momentami aż za mocno.

Przyszłość jak przeszłość

NieR Replicant zabiera nas w przyszłość, wyglądającą jak… średniowiecze. Kataklizm niemal zniszczył ludzkość, która próbując przetrwać, cofnęła się do zupełnie innej epoki, tracąc wszystko, co wymyślała i nad czym pracowała przez setki lat. Trudno jednak mówić o sielance, bowiem to świat pełen tajemniczych istot (shades) oraz dziwnej zarazy, która powoli zabija część ludzi, w tym siostrę głównego bohatera. Tytułowy NieR (któremu można zmienić imię) chce jednak ocalić młodą dziewczynę i szuka lekarstwa na teoretycznie nieuleczalną chorobę. Szybko dołącza do niego Grimoire Weiss, dziwna latająca księga użyczająca mu swoich magicznych ataków, odziana w bieliznę, rzucająca przekleństwami na prawo i lewo Kaine oraz mały chłopiec Emil.

Pierwsze godziny gry dość sztampowo wprowadzają w wirtualny świat, przedstawiając poszczególnych bohaterów, by później zabrać gracza na niesamowitą przygodę pełną dziwnych wydarzeń. I to właśnie niesamowita, pokręcona, niecodzienna opowieść oraz bohaterowie są główną siłą Nier Replicant ver.1.22474487139…i dla nich warto ten tytuł poznać.

Rach, ciach, pach

System walki nie jest może tak płynny i „taneczny” jak w NieR Automata, ale przystaje do dzisiejszych czasów. Łącząc ciosy wykonujemy kombinacje, do tego pod spustami dostajemy ataki magiczne (które dodatkowo różnią się mocą i szybkością w zależności od długości przytrzymania przycisku). Do tego dochodzą dodatkowe zaklęcia i całkiem niemały arsenał broni, w tym zwykłych i dwuręcznych mieczy oraz lance. Od walk z normalnymi przeciwnikami, które bywają niestety dość nudne, zdecydowanie lepiej wypadają starcia z bossami, ale tu też nie ma reguły, bo niektórzy to „gąbki”, które trzeba po prostu atakować w dany sposób przez jakiś czas. Przy całym rozmachu, którego trudno momentami tej grze odmówić, czuć tu archaizmy i mechaniki 11-letniej gry.

NieR Replicant ver.1.22474487139...

Kompletnie natomiast nie dałem się porwać misjom pobocznym, które są maksymalnie nudne i sztampowe. Jest ich sporo, ale nie wiem ile trzeba mieć w sobie samozaparcia, że je zaliczać. W ogóle pierwsze 8-10 godzin gry potrafi wynudzić, a zadania ograniczać się do zwiedzenia lokacji, przyniesienia przedmiotu na miejsce i sprawdzenia, jak czuje się siostra bohatera. Absolutnie zrozumiem, jeśli ktoś rzuci grę w kąt i stwierdzi, że nie ma na takie misje siły – polecam jednak przeboleć ślamazarny początek gry i dać jej szansę, bo w pewnym momencie fabuła zaczyna zachwycać i trzyma przy ekranie aż do napisów końcowych. A to i tak nie wszystko, bo aby jeszcze lepiej zrozumieć opowiadaną historię i zawiłości świata, trzeba przejść ten tytuł ponownie, ale dostając wtedy nieco inną zawartość.

NieR Replicant ver.1.22474487139...

Jest zdecydowanie ładniej, to coś więcej niż remaster

Kiedy dwie wersje tej samej gry dzieli 11 lat, bardzo trudno porównać sobie w głowie oprawę graficzną i w zasadzie nawet proste podciągnięcie rozdzielczości tekstur czy dodanie lepszego oświetlenia potrafi narysować w głowie ogromną różnicę graficzna. Nowy NieR Replicant wygląda nieporównywalnie lepiej od oryginału, momentami można odnieść wrażenie, że to coś więcej niż remaster. A jeśli nawet remaster, to z tych zdecydowanie lepszych. Na bardziej szczegółowe modele obiektów nałożono zupełnie nowe tekstury, nagrano pełny voice acting i to robi wrażenie jeśli postawimy obok siebie dwie odsłony gry. Najlepiej zobaczcie sami.

Jeśli jednak spojrzeć na nowego NieR Replicant kategoriami gier z 2021 roku, to już tak kolorowo nie jest. Szczególnie, że wizualnie gra bywa nierówna i czasami miałem wrażenie, że w niektórych lokacjach zabrakło mocy albo pieniędzy do podrasowania oprawy tak, jak w innych fragmentach. Ale spokojnie, jest ładnie i choć gra odstaje od tego co pokazują pierwsze next-genowe produkcje, to wpasowuje się w erę PS4/X1. Bolały mnie jednak ekrany ładowania, czasem kompletnie bezsensowne. Przez next-geny powoli o takim doczytywaniu zapominam, tu niestety musiałem sobie o nim przypomnieć. Na plus na pewno 60 klatek, które wydaje się być trzymane dość dobrze, gra nie zaliczyła też na PS5 żadnego crasha czy zwisu, co w dzisiejszych czasach nie jest niestety aż tak oczywiste.

NieR Replicant ver.1.22474487139...

NieR Replicant ver.1.22474487139… zachwyca natomiast warstwą dźwiękową, szczególnie muzyką i jeśli miałbym wybrać jeden najlepszy element tej produkcji, chyba wskazałbym właśnie audio. Choćby teraz mam włączoną na Spotify ścieżkę dźwiękową i łapię się na tym, że od momentu uruchomienia gry puszczam ją sobie regularnie. Jeśli nie planujecie zagrać, to posłuchajcie chociaż muzyki.

NieR Replicant ver.1.22474487139...

NieR Replicant ver.1.22474487139… – czy warto?

I tak, i nie. Opowieść przeplatana z klimatem to faktycznie coś, co poza nielicznymi wyjątkami trudno dziś znaleźć w grach wideo. I jeśli planujecie grać w NieR Replicant ver.1.22474487139…, to warto to zrobić dla opowieści, klimatu i bohaterów – na pewno jednak nie dla samej rozgrywki. Gra od samego początku denerwuje archaizmami, bardzo mocno czuć leciwą już strukturę, nieco zapomniane, klasyczne killroomy. Były momenty, w których NieR Replicant  męczył i wkurzał – nie miało wtedy znaczenia, że gra wygląda lepiej niż oryginał, skoro czułem się, jakbym wsiadł w wehikuł czasu i znów siedział przy PS3. Na szczęście warstwa fabularna mi to wynagrodziła, jednak przy okazji kolejnych remasterów (nie remaków) gier z PS3/X360 będę zdecydowanie bardziej sceptyczny, bo w przypadku odświeżonego NieR chyba trochę zapomniałem z czym wiąże się powrót do 11-letniej mechaniki.

NieR Replicant ver.1.22474487139…jest gorszy od NieR Automata pod każdym względem, ale to wciąż niesamowita historia, którą warto poznać. A biorąc pod uwagę, że oryginał nie był wcale tak łatwy do dostania, to najlepsza ku temu okazja. Miejcie jednak świadomość, że możecie się odbić od archaicznej mechaniki rozgrywki albo rzucić grę w kąt po kilku pierwszych, nudnych i wtórnych godzinach.

Ocena 7/10

Plusy

  • świetna opowieść
  • zapadający w pamięć bohaterowie
  • masa emocji, ale dopiero w drugiej połowie

Minusy

  • archaiczna mechanika rozgrywki
  • wizualnie jest lepiej, ale bez zachwytów
  • nudne i wtórne pierwsze godziny gry