Od czasu gdy Sony postanowił rozejść się z Ericssonem, japoński producent ostro atakuje rynek mobilny na własną rękę. Wiąże się to zarówno z dużymi inwestycjami, jak i stratami, oraz z częstym wydawaniem kolejnych flagowych modeli, które nie pozwolą zaczerpnąć tchu konkurencji. Główna ofensywa rozpoczęła się wraz z pojawieniem się pierwszego smartfona z serii Z. Był […]

Od czasu gdy Sony postanowił rozejść się z Ericssonem, japoński producent ostro atakuje rynek mobilny na własną rękę. Wiąże się to zarówno z dużymi inwestycjami, jak i stratami, oraz z częstym wydawaniem kolejnych flagowych modeli, które nie pozwolą zaczerpnąć tchu konkurencji. Główna ofensywa rozpoczęła się wraz z pojawieniem się pierwszego smartfona z serii Z. Był to pierwszy flagowy model telefonu przeznaczony niekoniecznie dla sportowców, któremu nie straszne było zanurzenie w wodzie. Nie minęło dużo czasu, a ja trzymam w ręce czwartą, najnowszą wersję, o nazwie Z3, oraz drugą wersję mniejszego odpowiednika Z3 Compact.

Telefony z serii Z znacząco ewoluowały od czasu pojawienia się pierwszego modelu. Ponieważ sam jestem użytkownikiem Z1, a moja żona Z1 Compact, będę w tej recenzji często porównywał te i inne modele z serii Z, które również testowałem.

Design – nowe Zeteki lepiej leżą w ręku

Seria telefonów Z ma łatwo rozpoznawalny wygląd, w postaci w miarę prostej, geometrycznej bryły, z płaskim tyłem, przypominającym front telefonu, z charakterystycznym przyciskiem zasilania i klapkami gwarantującymi wodoszczelność. Pod tym względem zarówno Z3 jak i Z3 Compact nie zmieniły się drastycznie jeżeli chodzi o myśl przewodnią. Pojawił się jednak szereg drobnych zmian, które choć nie podważają przynależności do serii Z, powodują, że z obu telefonów korzysta się po prostu przyjemniej.

W przypadku większego modelu Z3 poprawą są przede wszystkim bardziej zaokrąglone rogi. Tak drobna zmiana skutkuje zaskakująco znaczącą różnica w komforcie trzymania telefonu w ręku, w porównaniu do bardziej kanciastych poprzedników. Design sprawia również wrażenie bardziej smukłego i nowoczesnego. Co istotne ramka w dalszym ciągu pozostała metalowa. Poprawione zostały również przyciski. Są trochę większe, w przypadku przycisku zasilania osiągnięto to za sprawą zrezygnowania ze srebrnej ramki. Z3 przejęła również poprawki wprowadzone przez Z2, czyli szklany ekran i plecki pozbawione są foli antyzbiciowej, która łatwo się rysowała, a telefon posiada dwa, stereofoniczne głośniki skierowane w stronę użytkownika.























































Jeżeli chodzi o zmiany w Z3 Compact, to są jeszcze bardziej widoczne, gdyż nie było modelu Z2 Compact, a więc porównywać możemy jedynie do Z1 Compact, czyli do starszej generacji zetek. W efekcie szkło pozbawione rysującej się folii jest dla Compacta nowością, dodatkowo Z3 Compact ma szklany tył, podczas gdy Z1 Compact miał plastikowe plecki, które jedynie udawały szkło. Podobnie jak w większym modelu są tu te same, poprawione przyciski. Fizyczny spust migawki aparatu jest wygodniejszy i pewniejszy w działaniu, niż w Z1 Compact. Największą modyfikacją dla Z3 Compact będzie zastosowanie wyraźnie większego ekranu, bez powiększania wymiarów obudowy, co skutkuje mniejszymi ramkami wokół niego. Jedną zmianą, którą nie wiem jak ocenić jest ramka w Z3 Compact, która jest plastikowa, a nie jak we wszystkich pozostałych modelach, metalowa. Z jednej strony wygląda bardzo atrakcyjnie wizualnie, ale nie jestem pewien czy nie osłabiła odporności telefonu na upadki – tego nie sprawdzałem, gdyż nie otrzymałem licencji na zabijanie testowych telefonów.

W obu przypadkach grubość obudowy została zmniejszona w stosunku do poprzedników, podobnie jak waga. Za to układ portów, gniazd, czujników i obiektywów pozostał praktycznie bez zmian. Oczywiście wszystkie porty, z wyjątkiem słuchawkowego są przykryte klapkami. Poprawiona natomiast została norma szczelności z IP58 na IP68. Oba modele Z3 można zanurzyć na głębokość półtora metra, na pół godziny.

Seria Z pozostaje moją ulubioną jeżeli chodzi o wygląd telefonu z Androidem. Delikatne zmiany spowodowały, że nowe telefony podobają mi się nawet bardziej, zwłaszcza zaokrąglona, metalowa ramka w dużym modelu Z3.

Ekran – wszystko zależy z którego modelu się przesiadasz

W przypadku większej Xperii Z3 obyło się bez rewolucji w stosunku do Z2. W dalszym ciągu jest to przekątna 5,2 cala o rozdzielczości Full HD, w dalszym ciągu jest to ekran IPS z technologiami Triluminos oraz X-Reality Engine. Głównym osiągnięciem będzie w tym wypadku zmniejszenie szerokości i grubości, a także wagi telefonu. Za to w stosunku do Z1 różnica jest już całkiem wyraźna. Ekran zastosowany w starszym modelu w technologi TFT miał znacznie gorsze kąty widzenia, był też o 0,2 cala mniejszy i miał wyraźnie większe ramki.

Jeżeli chodzi o jakość ekranu na tle konkurencji, to powiedziałbym, że jest po prostu dobrze.. Z jednej strony ekran ma komfortowe kąty widzenia, dobre nasycenie barw i dość dużą jasność, można więc spokojnie i komfortowo z niego korzystać – nie daje powodów do narzekań. Chętnie przesiadłbym się na niego ze swojej Z1. Z drugiej strony, pod względem kontrastowości i nasycenia kolorów nie dorównuje jeszcze Super AMOLED. Nie można jednak zapominać, że AMOLED zmienia odcień bieli, pod różnymi kątami widzenia podczas gdy w Z3 takiej sytuacji nie ma, pod kątem spada jedynie jasność. Pozostaje więc kwestią gustu, która technologia jest tak naprawdę najbardziej pożądana.

Telefon Sony Xperia Z3 Compact ma krótszą historię i nie przeszedł takiej ewolucji. Już pierwszy model posiadał ekran IPS, rozdzielczość HD pozostała bez zmian. Jak wspomniałem wyżej, największa zmianą jest włożenie ekranu 4,6 cala do tej samej obudowy, w której wcześniej znajdywał się ekran 4,3 cala, dodatkowo zmniejszając wagę i grubość. Widziałem sporo krytycznych uwag pod kątem dużej ramki ekranu Z1 Compact, a więc Z3 Compact rozwiązuje tę kwestię. Różnica jest odczuwalna. Spadła co prawda gęstość pikseli z 342 do 319 PPI, nie jest to jednak zmiana, którą są w stanie zauważyć moje oczy, nawet w okularach. Zmieniło się za to odtworzenie kolorów. Są bardziej nasycone, a balans bieli z lekko ciepłego w Z1 Compact przesunął się w stronę zimniejszego, wpadającego w kolory niebieski i magenta. Ten zabieg sprawił również, że ekran wydaje się trochę jaśniejszy.

Podsumowując kwestie obrazu, nie mamy do czynienia z przełomem w technologii wyświetlaczy i pewnie znajdą się na rynku telefony, które oferują więcej, przynajmniej pod względem określonych parametrów. Nie znajduję jednak dyskwalifikujących wad i sądzę, że zadowolenie lub niezadowolenie będzie bardziej wynikiem preferencji, niż czystych różnić w technologii.

Specyfikacja – najlepsza w małym i dobra w dużym modelu

Dochodzimy do kwestii, która mniejszy model Z3 Compact czyni w dalszym ciągu wyjątkowym, tym razem nawet podwójnie. Po pierwsze, to wciąż jedyna mniejsza wersja flagowego telefonu, która ma identyczną specyfikację z większym bratem. Inni producenci stosują zabieg stosowania tej samej nazwy co w swoim flagowcu z dodatkiem mini, sprzedając po prostu tańszy telefon ze znacznie słabszą specyfikacją. Ten problem Z3 Compact nie dotyczy. Sony specjalnie zastosował określenie Compact, aby się od telefonów typu mini odróżnić. Jedyną różnicą w stosunku do większego modelu pozostaje mniejszy ekran o mniejszej rozdzielczości i jeden GB pamięci RAM mniej. Oba telefony posiadają procesor Snapdragon 801 taktowany zegarem 2,5 GHz, oba posiadają identyczny aparat i funkcje. Większa Z3 otrzymała 3 GB RAM, podczas gdy Z3 Compact ma 2 GB RAM. Oba telefony posiadają 16 GB wbudowanej pamieć i obsługę kart micro SD o pojemności zwiększonej w stosunku do poprzedników z 64 do 128 GB.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że mniejszy model Xperii posiada rozdzielczość 1280×720, a nie 1920 x 1080 jak większy model, z tego powodu procesor i układ graficzny mają de facto znacznie mniej roboty. Z3 Compact nie tylko nie jest poszkodowany jednym GB pamięci RAM mniej niż w większym modelu (ma 2 zamiast 3 GB), lecz zajmuje znacznie wyższe pozycje w benchamrkach, w Antutu plasując się na samym szczycie. To naprawdę świetny wynik.

Większa Z3 siła rzeczy w testach syntetycznych musi wypadać gorzej. Różnica wygląda następująco 39000 dla większego modelu, kontra 43720 w mniejszej wersji. W praktyce oba telefony działają całkowicie płynnie i nie wymuszają na użytkowniku czekania na wykonanie jakichkolwiek operacji. Komfort korzystania z telefonu stoi tutaj na najwyższym poziomie. Prawdę mówiąc, ja wciąż nie odczuwam braków w przypadku swojej Z1 z Snapdragonem 800, nic więc dziwnego, że jeszcze szybszy procesor robi robotę. Pewnym zaskoczeniem może być fakt, że w Antutu Z3 plasuje się tuż poniżej Z2, mimo szybszego procesora. Może to kwestia poprawionej energooszczędności, o czym będzie później. Dla kogoś kto chce mieć „najszybszy telefon w benchamrku” to może mieć znaczenie, mi jednak zupełnie nie popsuło przyjemności korzystania z tego urządzenia.

Nie znaczy to jednak, że na rynku nie ma szybszych procesorów i telefonów. Procesor Snapdragon 801 otrzymała już Z2, chociaż był on wtedy taktowany niższym zegarem. Samsung Note 4 i Note Edge otrzymały jeszcze szybszy procesor Snapdragon 805. Nie uważam jednak, że przy zachowaniu tej samej rozdzielczości różnica pomiędzy tymi samymi procesorami robi dużą różnicę z punktu widzenia użytkownika. Większa przepustowość pamięci i lepszy układ graficzny mogą być istotniejsze w przypadku rozdzielczości wyższych niż Full HD.

Aparat, czyli Sony rozgrywa swoją mocną kartę

Sony bardzo dobrze radzi sobie na rynku fotograficznym, zwłaszcza jeżeli chodzi o nowatorskie konstrukcje, takie jak bezlusterkowce i zaawansowane aparaty kompaktowe z dużymi matrycami. Część z tych aparatów opisałem w recenzjach dla AntyWeb i zazwyczaj byłem bardzo z nich zadowolony. Sony próbuje przenieść swoje doświadczenie foto do telefonów i tym sposobem pokazać coś czego konkurencja nie ma. Xperia Z2 została określona mianem najlepszego telefonu do robienia zdjęć przez prestiżowe laboratorium DxO Labs, wyprzedzając nawet Nokię 1020. Najwyraźniej jeszcze za wcześnie na kolejną rewolucję, bo od czasu Z1 matryca i parametry aparatu się nie zmieniły. Wciąż mamy do czynienia z matryca wielkości 1/2.3 cala o rozdzielczości 20,7 megapiksela. Zmieniają się za to funkcje, tryby i oprogramowanie wyciskające z matrycy ostatnie soki. Aparat w Z3 i Z3 Compact jest w zasadzie idetyczny.

W podstawowym trybie automatycznym, domyślnie włączanym przez przytrzymanie spustu migawki, najwięcej zmian dotknęło tryb wideo. Pojawiła się nowa programowa stabilizacja obrazu, która odwala zadziwiająco dobrą robotę, jeżeli chodzi o stabilizowanie obrazu podczas marszu z telefonem w reku. Mam wrażenie, że nawet lepszą niż stabilizacja optyczna w innych telefonach, która nie działa w połowie tak dobrze. Nie wiem jak Sony to zrealizowało, ale domyślam się, że aparat rejestruje obraz w 4K, który ma szersze pole widzenia i oczywiście czterokrotnie wyższą rozdzielczość, a następnie kadruje mniejszy fragment obrazu, kompensując ruchy telefonu. Wskazuje na to również fakt, że stabilizacja jest dostępna tylko dla rozdzielczości 1080p.

Drugą zmianą jest możliwość wstrzymywania i wznawiania nagrywania filmu, bez dzielenia go na poszczególne pliki. Nowością jest także zwiększenie maksymalnej czułości ISO do wartości 12800, która jest dostępna przez specjalny tryb sceny, w programie ręcznym M. Sony chwali się, że to najwyższa czułość zastosowana w telefonie.

Reszta zmian dotyczy przede wszystkim dostępnych trybów. Zet trójki mają wszystkie tryby znane z poprzedników, to znaczy tryb automatyczny, ręczny, efekty AR, efekty kreatywne (filtry), info-eye, Timeshift burst, czyli serię, tryb panoramy i social live transmitujący obraz na żywo na Facebooka. Są też tryby znane z Z2, czyli przede wszystkim wideo 4K oraz Timeshift video, czyli nagranie slow-mo, rejestrowane z prędkością 120 klatek na sekundę. Szczegółowo opisałem je przy okazji poprzednich recenzji.

Sony Xperia Z3 wprowadza kolejne tryby do kolekcji. Mamy więc Wstawianie twarzy, czyli tryb dual camera, znany wcześniej choćby z Samsungów. Ma on w założeniu zarejestrować reakcję osoby fotografujące na to co widzi. Następny jest tryb Wiele aparatów. Pozwala on sparować za pomocą NFC dwa telefony, tym sposobem na jednym ekranie widać obrazy z dwóch aparatów jednocześnie. Gdy robimy zdjęcie, rejestrowany jest obraz z obu aparatów, co pozwala uwiecznić jedno wydarzenie z dwóch rożnych punktów widzenia na jednym zdjęciu – coś czego u innych producentów telefonów nie widziałem. Jest nowy tryb Rzeczywistości rozszerzonej, który pozwala rzucać wirtualnymi przedmiotami, które będą rozbijały się o elementy widoczne w wizjerze aparatu. Jest też SoundPhoto, czyli zdjęcie z krótkim nagraniem dźwiękowym dokonanym w momencie robienia zdjęcia. Ostatnią nowością jest tryb Live on YouTube, który wzorem trybu SocialLive, nadaje obraz z kamery na żywo, tym razem jednak do najpopularniejszego serwisu z filmami w sieci.

Z jakości zdjęć byłem zadowolony już w przypadku Z1, więc trudno abym Z3 mnie nie satysfakcjonowało. Dziwie się natomiast, że zdjęcia w pełnej rozdzielczości 20 megapikseli są wciąż dostępne tylko i wyłącznie trybie manualnym i dodatkowo wyłączają dostępność ręcznie wybieranych scen. Sprawę pogarsza fakt, że aparat uruchamiany przez przytrzymanie spustu migawki – tak z niego korzystam w większości przypadków, domyślnie uruchamia tryb automatyczny, a nie ostatnio używany. Siłą rzeczy, najwyższa rozdzielczość, chociaż faktycznie oferuje wyraźnie lepszą jakość zdjęć, jest dostępna tylko dla najbardziej zdeterminowanych użytkowników. Tryb automatyczny obsługuje maksymalnie 8 megapikseli, a zdecydowana większość specjalnych trybów, jak wstawianie twarzy, efekty AR, filtry i tak dalej, robią zdjęcia w rozdzielczości 2 megapikseli.

Dopatrzyłem się również pewnych różnic porównując aparaty obu telefonów. Środek kadru zwykle wygląda identycznie, za to lewy bok zdjęcia z dużej Z3 jest zwykle mniej szczegółowy, niż w Z3 Compact. Widać to na przykładzie zdjęcia z siatką rozpiętą na boku budynku. Nie sądzę aby ta rozbieżność wynikła z różnicy pomiędzy mniejszy i większym modelem. To może być różnica wynikająca z samej produkcji i zmieniająca się nawet pomiędzy tymi samymi modelami telefonu, bez względu na ich rozmiar. Podkreślam również, że widać to dopiero przy powiększeniu 100%. Na pełnym ekranie nie sposób dostrzec różnic. Według specyfikacji oba aparaty powinny być identyczne.

Podsumowując kwestie foto, nie chciałbym abyście mnie źle zrozumieli. Nowa stabilizacja wideo, nagrania 4K oraz slow motion powodują, że chętniej sięgałbym po Z3, lub chociaż Z2, w zamian Z1 czy Z1 Compact. Sony ma wciąż jeden z najlepszych aparatów na rynku telefonów i to jest niewątpliwa zaleta tego modelu. Szkoda tylko, że domyślnym trybie automatycznym jego potencjał pozostaje niewykorzystany. Trzecia wersja tego aparatu to była dobra okazja, żeby coś z tym zrobić.

System, nakładka Sony – są zmiany

Poprzednie premiery telefonów z serii Z nie wprowadzały wyraźnych zmian w nakładce systemowej, ja przynajmniej nic takiego nie pamiętam. Zmiany w oprogramowaniu były wprowadzane przez aktualizacje, które z premierami nie były bezpośrednio powiązane. Z tego względu Z3 i Z3 Compact są pewną odmianą. Wraz z nowymi telefonami, zaprezentowana została nowa nakładka Sony. Zmiany nie są rewolucyjne, ale od razu rzucają się w oczy. Sony znacznie powiększyło wielkość ikon aplikacji na ekranie. Ilość wyświetlanych ikon pozostała identyczna, zmniejszyła się za to przestrzeń pomiędzy nimi. Moim zdaniem było to bardzo trafne posunięcie. Gdy wracam do Z1 małe ikony wydają się dziwne, a przestrzeń pomiędzy nimi niepotrzebna. Inaczej wygląda również menu skrótów ustawień rozwijane z górnej belki oraz sposób jego edycji. Zamiast oznaczania ptaszkami, teraz nowe ikony dodaje się przeciągając z wyświetlanej na dole ekranu listy.

Prawdopodobnie najbardziej znaczącą zmiana jest dodanie opcji umożliwiającej nagrywanie ekranu do pliku wideo. Dzięki temu można uwiecznić zdobycie nowego rekordu w grze lub przygotować instrukcję jak poustawiać konkretne funkcje telefonu, nie tylko na screenshotach. Możliwe jest również dołączenie do nagrania obrazu z przedniej kamery, która pokarze twarz osoby obsługującej telefon. Ekran można rejestrować zarówno w rozdzielczości 1080p jak i 720p. Jeżeli ktoś często przygotowuje prezentacje działania aplikacji lub chciałby publikować materiały z rozgrywek gier mobilnych, funkcja będzie dla niego naprawdę świetnym dodatkiem. Dostęp do niej znajduje się w menu wyłączania telefonu, poprzez przytrzymanie przycisku zasilania, gdy telefon jest odblokowany. W tym właśnie menu pojawił się także przycisk służący do restartu telefonu, którego wcześniej telefony Sony nie posiadały.

Całe szczęście nie musiałem z niego korzystać, bowiem system sprawował się bardzo dobrze i nie sprawił mi żadnych problemów. Wszystko działało płynnie i bez restartów. Mowa oczywiście o najnowszym Androidzie 4.4.4, co nie jest żadnym zaskoczeniem, bo od dłuższego czasu mam go również na dwie generacji starszej Xperii Z1. Dlatego różnice sprowadzają się przede wszystkim do nakładki producenta (mam nadzieję, że moja Z1 doczeka się aktualizacji nakładki), która nie zawiera tylu funkcji co u niektórych nakładek konkurencji, za to nie zauważyłem, aby w jakikolwiek widoczny sposób spowalniała działanie telefonu.

Sony w dalszym ciągu dostarcza bardzo fajne aplikacje do odtwarzania muzyki, oglądania obrazów oraz do oglądania filmów. Są one aktywnie rozwijane i wciąż otrzymują nowe funkcje. Moja ulubiona aktualizacja już jakiś czas temu wprowadziła obsługę folderów i podział na materiały z aparatu oraz z innych źródeł. Do Z3 Sony fabrycznie doinstalowuje również Lifelog, który współpracuje ze SmartBand, ale może działać również bez opaski. Jest także aplikacja Sony do rozpoznawania utworów ze słuchu, podobnie jak i kanałów telewizyjnych. Jest kilka narzędzi systemowych, w tym przyjemny menadżer plików, edytor wideo czy narzędzie do backupu. Z fabrycznie instalowanych aplikacji firm trzecich znajdziemy przede wszystkim specjalną wersje próbną nawigacji Navigon, do Garmina, która działa tylko na telefonach Xperia oraz AntiVirus Pro. Obie aplikacje można z telefonu ręcznie odinstalować.

Co ciekawe, w Xperii na rynek niemiecki, którą można było obejrzeć na targach IFA, domyślnie zainstalowane były dwie dodatkowe aplikacje: latarka, która posiadała widżet pozwalający uruchomić światło wprost z pulpitu, oraz automatycznie nadawać sygnał SOS, a także bardzo fajną i estetyczną aplikację dyktafonu AudioRecorder, która pozwala wybrać z jaką jakością nagrywa dźwięk, włącznie z opcją bezstratną. Jak się okazuje, AudioRecorder podobnie jak tryb aparatu Live on YouTube, można doinstalować ręcznie z katalogu aplikacji Sony w Google Play. Podobnie jak kiedyś aplikacja NieostreTło, która pojawiła się z Z1 Compact, programy dały się bez problemu zainstalować zarówno na Z3, jak i mojej Z1. Sprawdziłem, że Z3 rejestruje naprawdę wysokiej jakości zapis dźwięku, lepszy niż mój dedykowany dyktafon dobrej marki. Za to latarki nie znalazłem…

Dzwonienie i SMS

W aplikacji do dzwonienia, a także w aplikacji do zarządzania wiadomościami tekstowymi nie zmieniło się prawie nic. Niektóre ikony mają trochę inny kształt, ale ogólnie funkcje pozostały bez zmian. Nie widzę sensu roztrząsania tego po raz czwarty z rzędu. Co istotne, nie zaobserwowałem żadnych problemów typu zrywanie zasięgu, problemy ze złapaniem zasięgu po jego utraceniu itp. Telefon działał tak jak powinien. Odczuwalnie głośniejszy jest też tryb głośnomówiący, co jest zasługą głośników stereofonicznych skierowanych w stronę użytkownika. Ponieważ już w Z1 niczego pod tym względem mi nie brakowało, Z3 tym bardziej mnie satysfakcjonuje, co nie znaczy, że dla każdego będzie to wystarczające. Wodoszczelność niesie ze sobą pewne ograniczenia i są na rynku telefony głośniejsze, np. Motorola Moto G jest znacznie głośniejsza. Mi to jednak do niczego nie jest potrzebne. Telefon po prostu spełniał swoją funkcję. Jeśli masz specyficzne potrzeby, np. korzystasz z telefonu w głośnym otoczeniu, musisz samodzielnie ocenić, czy Z3 spełnia Twoje oczekiwania.

Bateria to największa zaleta nowych Zetek

Po przesiadce na Z1 byłem bardzo zadowolony z baterii. Nawet teraz, po ponad roku telefon zazwyczaj wytrzymuje mi około dwóch dni normalnego użytkowania i tylko gdy jadę w trasę i często sięgam po telefon, potrafię rozładować telefon do wieczora. Z2 bardzo wyraźnie poprawiła wynik Z1, znacząco wydłużając czas działania na baterii. Z3 nie zawodzi i mimo baterii o trochę mniejszej pojemności, oferuje wyniki bardzo podobny od Z2 i jest jednym z najdłużej działających flagowców na rynku, przebijając nawet takie udane konstrukcje jak Note 3. Udało się to osiągnąć nawet pomimo tego, że Z3 ma baterię 3100 mAh, czyli o 100 mAh mniejsza od Z2. Mówimy więc o optymalizacji zużycia energii.

Co się jednak stanie, gdy zwiększymy baterię Z1 Compact o 300 mAh otrzymując wynik 2600 mAh, oraz gdy dodamy do niej tego samego rodzaju optymalizacje zużycia energii co w Z3, a oprócz tego zmniejszymy rozmiar ekranu jak i jego rozdzielczość? Odpowiedź może być tylko jedna – otrzymamy najdłużej działający smartfon na rynku! Z3 Compact absolutnie miażdży konkurencję, nie tylko w postaci smartfonów, ale i tabletów, oferując czas ciągłego oglądania filmów lub ciągłego przeglądania internetu na poziomie około 15 godzin… Nie wierzę, aby ktokolwiek mający normalne życie był w stanie rozładować ten telefon w mniej niż dobę, bez względu na intensywność użycia. Ja natomiast, nie stosując żadnych trybów oszczędzania energii, ani nie wyłączając żadnych powiadomień, a tych dostaje całe mnóstwo, dochodziłem do 4 dni bez ładowarki. Absolutny rekord, do którego żaden z testowanych przeze mnie telefonów nawet się nie zbliżył. Po raz pierwszy musiałem sięgnąć do informacji o baterii w ustawieniach, bo zapomniałem kiedy ostatni raz ładowałem Z3 Compact.

Najbliższym konkurentem Z3 Compact jest Nokia 1520, ale choć oferuje ona dłuższy czas rozmów, to z włączonym ekranem działa ok 3 godzin krócej. No i najważniejsza różnicą jest oczywiście wielkość i waga tych telefonów.

Podsumowanie – czy biorę nową Zetkę?

Decydując się na wydawanie dwóch flagowych modeli telefonu w ciągu roku – Z1 maiła premierę na IFA rok wcześniej, Sony wiedział, że nie wprowadzi rewolucji za każdym razem, postawił na ewolucję i ciągłe popędzanie konkurencji (lub doganianie, jak kto woli, zależy z kim i jakie parametry porównujemy). Z tego powinni zdawać sobie sprawę również konsumenci. Nie licząc największych maniaków smartfonów, nie ma potrzeby zmieniania telefonu co pół roku, a nawet co rok. Rozwój tej technologii zdążył się już ustabilizować. Trudno więc oczekiwać, że właściciele Z2,a nawet Z1 zaraz pobiegną do sklepów. Nie sądzę też aby o to chodziło. Ale częste aktualizacje mają swoje zalety. Jeśli ktoś chce się zdecydować na zakup nowego smartfona, ma możliwość wyboru albo bardziej aktualnej wersji, nawet jeżeli niekoniecznie kupuje telefon w okolicy września i targów IFA, albo trochę tańszy poprzedni model, który niekoniecznie jest już stary. Sądzę, że w ten sposób trzeba to rozpatrywać, a nie czy Z3 daje powody do tego, żeby rzucić w kąt Z2 czy Z1 Compact. Główne pytanie zatem brzmi, czy ewolucja jest?

Jest zdecydowanie. Najbardziej widać to na przykładzie baterii – nowe modele są cieńsze i lżejsze od poprzednich, a mimo to biją rekordy czasu działania na baterii wśród smartfonów. W przypadku Z3 Compact określenie „rekord” można traktować jak najbardziej dosłownie. Żaden wcześniej testowany smartfon nie osiągał 4 dni na jednym ładowaniu albo 15 godzin przeglądania sieci czy oglądania filmów. Choćby ta jedna zmiana warta jest wydania nowego urządzenia, bo wciąż na rynku jest wiele smartfonów dla których dotrwanie do wieczora na oparach energii elektrycznej to nie lada osiągnięcie.

http://youtu.be/X2GoR_AqtAc?list=UUPriIe8fBIklk9v5CCPJ4XA

Inne zmiany o których warto wspomnieć, to przydatne aktualizacje w nakładce producenta jak i w funkcjonowaniu aparatu fotograficznego, poręczniejszy kształt Z3 czy jeszcze poprawiona szczelność obudowy. Na dobre pożegnaliśmy również rysująca się folie na ekranie i tyle obudowy, również w mniejszym modelu. Większy wyświetlacz Z3 Compact przy zachowaniu rozmiarów obudowy, a także lepszy ekran i głośniki w stosunku do rocznej Z1 też cieszą.

http://youtu.be/VT4L0XKY7Ik?list=UUPriIe8fBIklk9v5CCPJ4XA

To co wciąż czeka na poprawienie, to maksymalna rozdzielczość aparatu dostępna nie tylko w trybie manualnym. Pewne obawy co do wytrzymałości (chociaż nie mam pewności czy uzasadnione) budzi ramka z tworzywa w modelu Z3 Compact. Trochę smuci brak specjalnych słuchawek w zestawie, bez których nie działa niwelowanie szumu otoczenia, a które osobno kosztują 250 zł. Mają je zastąpić zwykłe słuchawki, których jednak w urządzeniach testowych nie było. Chociaż ekrany IPS są już naprawdę niezłe w obu telefonach, wciąż mam nadzieję, że Sony kiedyś zaprezentuje coś co będzie mogło konkurować z najlepszymi pod względem każdego z parametrów.

http://youtu.be/-6k5qG2L2SQ?list=UUPriIe8fBIklk9v5CCPJ4XA

Wszystko to jednak blednie w obliczu tego, że mogę z tych telefonów komfortowo, czyli bez szarpnięć i restartów, korzystać kilka dni bez ładowarki, oraz, że po prostu bardzo mi się podobają. Nie jestem jeszcze gotowy na zmianę swojej Z1, ale gdybym miał w planach zakup nowego smartfona, oba modele Z3 byłby najmocniejszą dla mnie propozycją. Nie wiem tylko czy zdecydowałbym się na 5,2 calowy ekran Z3, czy na bezkonkurencyjna baterię Z3 Compact.

http://youtu.be/nbYuA068P5k?list=UUPriIe8fBIklk9v5CCPJ4XA

Pamiętajcie proszę, że YouTube bardzo znacząco obniża jakość nagrań wideo, zwiększając kompresję materiału siedmiokrotnie. Poniżej zdjęcia okazującego Z3 i Z3 Compact z włączonymi ekranami znajdują się zdjęcia porównujące budowę Z3 do Z1.