18

Huawei Matebook X to mistrz ciszy, ale przez to wydajność nieco kuleje

Huawei Matebook X to bardzo ciekawy notebook z górnej półki, w którym producent przyjął jedno bardzo odważne założenie. Mianowicie całkowicie zrezygnowano z aktywnego chłodzenia, a zastosowany procesor wcale nie należy do najsłabszych. Jesteście ciekawi jakie efekty udało się dzięki temu zabiegowi osiągnąć? Zapraszam do lektury.

Huawei Matebook X (2020) – specyfikacja

Huawei Matebook X to bardzo ciekawe urządzenie, w którym już na pierwszy rzut oka widać, że producent postawił na najwyższą jakość wykonania i mobilność. Niewielka obudowa o wadze około 1 kg i wymiarach mniejszych niż kartka A4 pozwala na spakowanie go nawet do damskiej torebki. Mimo tego specyfikacja jest całkiem obiecująca, procesor Intel Core i5-10210U wyposażony w 4 rdzenie, 16 GB pamięci RAM oraz szybki dysk SSD o pojemności 512 GB sprawiają, że żadne zadania biurowe i multimedialne nie stanowią dla niego problemu. Do tego mamy śliczny ekran o przekątnej 13 cali i rozdzielczości 3000×2000 pikseli z warstwą dotykową, wysoką jasnością i świetnym kontrastem. Na deser zostaje łaczność WiFi 6 oraz Bluetooth 5.0, spora bateria (42Wh) oraz skromny zestaw portów, który można rozbudować przy pomocy dołączonego do notebooka huba na USB typu C. Jedyny mankament to cena, 6499 PLN to całkiem sporo, ale w przedsprzedaży (do 25 października) w zestawie dostaniecie też plecak (o wartości 399 PLN) oraz zegarek Huawei Watch GT2 (799 PLN).

Huawei Matebook X (2020)
CPU Intel Core i5-10210U, 4C/8T, 1.6 GHz
RAM 16 GB LPDDR3 2133 MHz
GPU Intel UHD
SSD 512 GB SSD NVMe
HDD
Ekran 13 cali, 3000 x 2000 pikseli, LTPS, błyszczący, dotykowy
WLAN 802.11ax + BT 5.0
System operacyjny Windows 10 Home 64bit
Bateria 42 Wh
Porty 1x USB 3.1 Gen1 Type C
1x USB 3.1 Gen1 Type C z Power Delivery
1x port audio
Waga 1 kg
Wymiary 284,4 x 206,7 x 13,6 mm
Cena 6499 PLN (październik 2020)

Huawei Matebook X (2020) – zdjęcia

Cała konstrukcja wykonana jest ze stopu aluminium, dzięki czemu zarówno górna jak i dolna pokrywa mimo niewielkiej grubości zachowują odpowiednią sztywność. Na górze mamy też spore logo Huawei, a spodu jednolitą przesłonę bez żadnych otworów wentylacyjnych, a jedynie z czterema gumowymi nóżkami, które zapewniają stabilne ułożenie na stole/biurku oraz głośnikami. Design jest zatem bardzo minimalistyczny.

Po otwarciu górnej pokrywy (zawiasy są świetnie wyważone, można to zrobić jedną ręką) naszym oczom ukazuje się sporych rozmiarów klawiatura zajmująca całą szerokość obudowy oraz ekran z minimalistycznymi ramkami. Według Huawei stosunek powierzchni wyświetlacza do całej pokrywy to 90% co ma być najlepszym wynikiem w dotyczasowej historii firmy. Nawiasem mówiąc, górną pokrywę łatwo podnieść dzięki wcięciu na wysokości touchpada, kolejny detal, który świadczy o wysokiej dbałości o szczegóły.

Podświetlana klawiatura ma 2 stopnie regulacji intensywności (plus możliwość wyłączenia), klawisze są duże, mają wyraźny i wyczuwalny skok dzięki czemu pisze się na niej bardzo wygodnie. Nie miałem żadnych problemów podczas jej użytkowania, choć wiadomo, że to w dużej mierze kwestia przyzwyczajenia. Tutaj jednak nie mógłbym wskazać niczego co by mnie jakoś irytowało, może poza połączonymi strzałkami góra/dół, które są zwyczajnie przez to za małe.

Gładzik to natomiast majestersztyk. Nawet pomimo tego, że mamy tutaj dotykowy ekran i w dowolnej chwili możemy wspomóc się „kliknięciem” na monitorze, to do działania touchpada nie można mieć żadnych zastrzeń. Jest precyzyjny, doskonale gładki, obsługuje gesty, a do tego dzięki swojej specjalnej budowie ma też bardzo przyjemny klik. Nie jest to wrażenie jak przy naciskaniu „deski”, a lekki punktowy klik. Specjalna konstrukcja wykorzystująca haptyczną informację zwrotną sprawia, że tylko mamy wrażenie iż naciskamy na touchpad, tak naprawdę płytka wcale się nie ugina. Jest to jednak bardzo naturalne uczucie i co ważniejsze działa doskonale. Dawno nie miałem do czynienia z lepszym touchpadem w notebooku i mam nadzieję, że Huawei wykorzysta swoją technologię Free Touch również w innych notebookach.

Rewelacyjny jest też czytnik linii papilarnych wbudowany w przycisk zasilania. Działa szybko i bezbłędnie, a dzięki wsparciu funkcji Windows Hello pozwala na błyskawiczne logowanie do systemu. Pod tym względem Huawei ma się czym pochwalić, bo nie zawsze czytniki w notebookach spisują się tak dobrze. Poza tym na wysokości touchpada mamy też moduł NFC, który pozwala na szybkie skomunikowanie smartfona Huawei z komputerem przy pomocy funkcji Share. Dzięki temu z łatwością możemy przenosić pliki między telefonem, a komputerem, wykonywać połączenia telefoniczne czy operować telefonem na ekranie komputera.

Niestety w tym modelu zdecydowano się ponownie umieścić kamerkę do wideorozmów (całkiem przyzwoitą, z rozdzielczością 720p) w przycisku na szczycie klawiatury. Nie jest to zbyt fortunne umieszczenie z racji na kąt widzenia kamery, ale powiedzmy, że można do tego przywyknąć. W Matebooku 13 dało się ją jednak zmieścić nad ekranem i mam wrażenie, że w Matebook X też byłoby to możliwe.

Jeśli zaś chodzi dostępne porty to nie mamy tutaj zbyt wielkiego wybory. Matebook X wyposażony jest tylko w dwa porty USB typu C oraz gniazdo mini-jack do podłączenia słuchawek. Jeden port (po lewej stronie) obsługuje funkcję Power Delivery, dzięki czemu służy do ładowania nawet z mocą 65 W (z moich pomiarów wynika, że jest to raczej max. 40W) i zasilania notebooka. Drugi port można wykorzystać do podłączenia dodatkowego huba. W zestawie jest podstawowy model z HDMI, USB typu A, D-Subem oraz kolejnym USB typu C.

Dołączony do zestawu zasilacz może wykorzystać też do ładowania smartfonów Huawei z większą mocą. Jak już wspominałem, maksymalnie może on dostarczyć 65 W i jeśli korzystacie z innych urządzeń tego producenta to może to być kolejna oszczędność miejsca w podróży, bo wystarczy wam jeden zasilacz. Zresztą inne smartfony też można nim naładować, choć pewnie nie będzie to takie szybkie.

Huawei Matebook 13 hub USB typu C

Na koniec jeszcze mała ale bardzo istotna wisienka na torcie. Wiemy już, że ten notebook posiada całkiem przyzwoitą matrycę, a teraz okazuje się, że równie dobre są głośniki. Jestem pod dużym wrażeniem tego co zrobili inżynierowie Huawei montując w tej niewielkiej obudowie 4 głośniki, dwa standardowe w spodniej części oraz dwa wysokotonowe bezpośrednio pod klawiaturą. Efekt jest niewiarygodny. Przy maksymalnym ustawieniu głośności można spokojnie zorganizować domówkę i nikt nie będzie narzekał (poza sąsiadami ;-)), a do tego dźwięk jest bardzo czysty i szczegółowy. Nie spodziewałem się, że takie efekty można osiągnąć w notebooku, a już tym bardziej przy takich rozmiarach. Co ciekawe wbudowane głośniki pozwalają także emulować dźwięk przestrzenny. Pod tym względem to bez wątpienia najwyższa półka.

Huawei Matebook X (2020) – ekran

Huawei Matebook X korzysta z matrycy LTPS o odświeżaniu 60 Hz i już na pierwszy rzut oka widać, że jest to świetny wyświetlacz. Po bliższym zbadaniu okazuje się, że maksymalna jasność ekranu to 355 nitów i jest bardzo równomierna na całej powierzchni, co jest sporą zaletą. Błyszcząca powłoka nieco utrudnia prace w słoneczny dzień, szczególnie na zewnątrz, ale wtedy przychodzi z pomocą maksymalny poziom jasności. W połączeniu ze dobrym kontrastem (1450:1) daje to bardzo dobre efekty, nie tylko przy pracy biurowej, ale również np. podczas oglądania filmów.

Co więcej jeszcze przed kalibracją ekran całkiem nieźle odwzrowuje kolory i korekta po kalibracji jest tyko nieznaczna. Oznacza to, że wyświetlacz już fabrycznie jest bardzo dobrze skonfigurowany, a do tego pokrywa praktycznie całą przestrzeń barwową sRGB. Nietypowe proprocje (3:2) oraz rozdzielczość (3000 x 2000 pikseli) nie powinny przerażać, choć skalowanie w systemie Windows jest wymagane.

Huawei Matebook X (2020) – wydajność

Intel Core i5-10210U to teoretycznie procesor należący do rodziny Core 10. generacji, ale to nadal układ produkowany w litografii 14 nm, a nie 10 nm. Posiada przy tym 4 rdzenie z obsługą HT i może pracować teoretycznie z zegarem naet 4,2 GHz. Jak już jednak wspominałem w tytule, Matebook X ma tylko pasywne chłodzenie, nie ma posiada żadnego wentylatora, dlatego układ ten jest bardzo mocno ograniczony termicznie. Doskonale widać to na screenach z CPU-Z. Obciążając jeden rdzeń początkowo taktowanie sięga nawet 3,9 GHz. Przy obciążeniu wszystkich rdzeni spada do 2,4 GHz, ale jeśli wykorzystanie CPU jest długotrwałe to taktowanie nadal spada. W skrajnych przypadkach jest nawet niższe od bazowego, czyli 1,6 GHz. Matebook X z pewnością nie nadaje się do inensywnego wykorzystania przez dłuższy czas.

I doskonale widać to też po wynikach testów. W benchmarkach, które trwają maksymalnie kilka minut, jak choćby CPU-Z czy Geekbench 5 procesor uzyskuje bardzo dobre wyniki. Natomiast w testach, które są bardziej intensywne jak Cinebench czy kodowanie wideo do formatu H.265, wydajność wyraźnie spada ze względu na temperaturę procesora. Różnica jest spora, bo np. w teście kodowania H.265 robimy 4 przebiegi, pierwszy z nich Huawei Matebook X zakodował z prędkością około 10 fps, przy ostatnim było to już nieco ponad 6,5 fps.

Pocieszający jest jednak fakt, że przy zastosowaniach typowo biurowych i multimedialnych komputer radzi sobie całkiem dobrze. W PCMark 10 wynik jest całkiem niezły na tle rywali, wydatnie pomaga w tym szybki dysk SSD. Podczas pracy czy odtwarzania wideo w 4K gdy procesor pracuje pod obciążeniem 10-20% również nie ma większych problemów z throttlingiem i komputer pracuje bardzo komfortowo w doskonałej ciszy.

Wydajność w grach

Niestety pokłosiem tego, że mamy tutaj układ Whiskey Lake, a nie Ice Lake jest jest zastosowanie bardzo słabego układu graficznego, którego możliwości sprowadzają się raczej do wspomagania odtwarzania wideo, niż do obsługi jakichkolwiek gier. Huawei Matebook X do grania się zwyczajni nie nadaje, chyba, że mowa o takich tytułach jak Heroes 3 ;-).

Dysk SSD

Huawei nie poskąpiło też na dysku SSD, wykorzystany został bardzo wydajny model Samsunga, który bez problemu osiąga transfery graniczące z limitem przepustowości złącza M.2 NVMe. Szybki dysk ma spory wpływ na komfort pracy, choć też przy intensywny użytkowaniu potrafi się zagrzać, a mam wrażenie, że umieszczony jest po prawej stronie na wysokości miejsca gdzie trzymamy nadgarstek podczas pisania. Nie jest to jednak jakaś wielka niedogodność, bo przy normalnej pracy dysk się nie nagrzewa.

Huawei Matebook X (2020) – pobór energii i bateria

Bateria o pojemności 42 Wh nie należy do największych, ale przy takiej konstrukcji notebooka trudno wymagać czegoś większego. Fizycznie byłoby to niemożliwe. Tym bardziej, że nie ma też takiej potrzeby, bo zapotrzebowanie na energię dobija maksymalnie do 35W, a i to rzadko bo limiter zbija je niemal natychmiast do 30W z racji temperatury. Przy wyświetlaniu pulpitu zużycie energii to zaledwie 7-8W, ale wystarczy, że uruchomimy jakąkolwiek aplikacje aby na mierniu pojawiło się 10-15 W. W związku z tym czas pracy na baterii nie jest jakiś rewelacyjny, ale nawet pod dużym obciążeniem z racji throttlingu będzie to około 2 godziny. Przy pracy typowo biurowej trzeba liczyć się z wynikiem nieco ponad 4 godzin.

Test czytelnika (jasność ekranu na 50%, WiFi włączone, odświeżanie strony WWW co 30 sekund) – 4h 49 minut
Test filmowy (jasność ekranu na 50%, WiFi włączone) – 5h 24 minuty
Test w grach (jasność ekranu na 50%, Wiedźmin 3) – 1h 55 minut

Szybka ładowarka pozwala uzupełniać energię w akumulatorze nawet z mocą 40W, co pozwoliłoby na jej naładowanie w godzinę, ale niestety moc ładowania maleje z czasem, również poprzez temperaturę, więc czas ładowania to około 2 godziny.

Huawei Matebook X (2020) – temperatury, hałas

Jeśli chodzi o hałas to tuaj nie mam żadnych uwag. Matebook X powinien otrzymać maksymalną notę bo zwyczajnie nie ma żadnego aktywnego układu chłodzenia. Ciepło z procesora rozpraszane jest przez aluminiową obudowę i oczywiście nie jest to tak skuteczne jakbyśmy sobie tego życzyli, ale w pracy biurowej znacząco nie przeszkadza. Można by pewnie poprawić wyniki stosując np. wentylowaną podkładkę pod notebooka, ale nie jest to obowiązkowe, jeśli nie zamierzacie intensywnie korzystać z komputera.

Jeśli jednak chcielibyście zmontować na tym komputerze jakiś film albo pograć, to obawiam się, że nie jest urządzenie dla was. Przy intensywnym wykorzystatniu procesora jego taktowania spada poniżej 2 GHz, a temperatury niebezpiecznie rosną do ponad 90 stopni. Obudowa co prawda nie robi się przesadnie gorąca (nie parzy) ale czuć, że się nagrzewa, szczególnie w górnej części nad klawiaturą. Rozumiem kompromisy na jakie poszło Huawei projektując ten komputer, ale mam wrażenie, że jednak poszli trochę za daleko.

Huawei Matebook X (2020) – podsumowanie

Huawei Matebook X to świetny komputer przenośny, z jedną ale moim zdaniem poważną wadą. Gdyby układ chłodzenia był nieco wydajniejszy to byłby to z pewnością kandydat do tytułu idealnego przenośnego ultrabooka. Oferuje wszystko co jest potrzebne w takim urządzeniu, czyli niewielkie rozmiary zewnętrzne, świetny ekran, wygodną klawiaturę i rewelacyjnych touchpad, a do tego świetne wbudowane głośniki. Wydajność też jest na zadowalającym poziomie ale tylko gdy komputer jest zimny ;-). Po kilku minutach intensywnej pracy robi się już nieco gorzej.

Warto też docenić fakt, że w zestawie mamy uniwersalny i nieduży zasilacz, którym naładujemy również telefon. Jest hub USB typu C z dodatkowymi portami, a w okresie przedsprzedaży dwa przydatne gadżety. Sporo korzyści z zakupu tego komputera odniosą też osoby posiadające smartfon Huawei, dzięki funkcji Huawei Share. Pytanie tylko czy warto na niego wydać aż 6499 PLN, gdy bardzo podobny, ale o połowę tańszy Matebook 13 z procesorem AMD oferuje podobne możliwości… Mi byłoby to trudno uzasadnić.

Huawei Matebook X (2020)

Orientacyjna cena: ~6499 PLN

+ świetna jakość wykonania i aluminiowa obudowa
+ totalna cisza podczas pracy
+ bardzo dobra matryca LTPS
+ wygodna i podświetlana klawiatura
+ rewelacyjny czytnik linii papilarnych wbudowany w przycisk zasilania
+ waga zaledwie 1 kg
+ hub USB typu C z dodatkowymi portami w zestawie

– znaczny throttling obniżający wydajność CPU
– błyszcząca powłoka na ekranie
– tylko dwa porty USB typu C na obudowie