11

Zagraliśmy w największy hit na Xboxa 360: czy warto kupić Gears of War 3? [recenzja]

Seria Gears of War to dla prawdziwych graczy koń pociągowy Xboxa 360. Gry Epic Games towarzyszą konsoli Microsoftu niemal od początku jej istnienia i stanowią wyznacznik jakości, do którego później porównuje się kolejne tytuły z gatunku strzelanin. Oczywiście nie bez znaczenia jest również fakt, że GoW to jedna z niewielu gier, które X360 posiada na […]

Seria Gears of War to dla prawdziwych graczy koń pociągowy Xboxa 360. Gry Epic Games towarzyszą konsoli Microsoftu niemal od początku jej istnienia i stanowią wyznacznik jakości, do którego później porównuje się kolejne tytuły z gatunku strzelanin. Oczywiście nie bez znaczenia jest również fakt, że GoW to jedna z niewielu gier, które X360 posiada na wyłączność.

Wciągający kampania oraz dopracowany tryb wieloosobowy to znaki rozpoznawcze Gears of War. Trzecia część miała być zwieńczeniem trylogii, odpowiedzieć na ostateczne pytania dotyczące przyszłości (a także przeszłości) planety Sera. Czy robi to skutecznie? Czy jeśli nie mieliście wcześniej styczności z tą serią, to jest sens zaczynać od „trójki”? Po odpowiedzi na te pytania zapraszam do naszej pierwszej (i mam nadzieję – nie ostatniej) recenzji gry wideo na Antyweb.

Już na samym początku chciałbym zaznaczyć, że dzisiejszy tekst odnosi się wyłącznie do trybu kampanii. Wciąż pozostał tydzień do premiery gry, stąd na serwerach znaleźć można wyłącznie niewielkie liczby dziennikarzy i trybów multi skutecznie przetestować się nie da. Jeśli stwierdzicie, że chcecie poznać także tajniki gry wieloosobowej – nadrobimy to w terminie późniejszym.



Wracając zaś do kampanii. Nie mam zamiaru zdradzać Wam meandrów fabuły, tym bardziej, że trzeba by zacząć tak naprawdę od części pierwszej. Co istotne, skupia się ona na walce grupy komandosów z oddziału Delta z Szarańczą i Lśniącymi o przetrwanie gatunku ludzkiego. Dodatkowo w fabule zawarte są wątki osobiste poszczególnych członków oddziału i chociaż jako wyciskacze łez niespecjalnie się sprawdzają, to dobrze wplecione w rozgrywkę pozwalają od czasu do czasu odetchnąć od trudu wojny.

Gears of War 3, jako rasowa strzelanina, tego serwuje bowiem najwięcej. W czteroosobowym zespole (razem z kumplami w trybie kooperacji bądź botami) stawiamy czoła tysiącom wrogów. W odróżnieniu od poprzedników, tym razem postawiono na znacznie bardziej urozmaicone wizualnie oraz architektonicznie lokacje dzięki czemu monotonia wkrada się do zabawy znacznie rzadziej. Epic postarało się również zróżnicować samą rozgrywkę poprzez dodanie różnych alternatywnych form strzelania – choćby z ogromnych dział stacjonarnych, katapult czy… łodzi podwodnych.

Jako tytuł flagowy Xboxa 360 Gears of War 3 nie mogło wyglądać słabo. I nie wygląda. Oprawa (nie tylko w grze, ale również interfejs itp) olśniewa od pierwszych minut i do samego końca trudno znaleźć jakieś rażące w oczy niską rozdzielczością czy doczytujące się tekstury. Taki przepych graficzny nie pozostał niestety bez wpływu na animację – szczególnie w końcowych partiach gry, gdy na ekranie znajduje się więcej przeciwników ta potrafi niestety nieprzyjemnie chrupnąć. Nie jest to jednak nic psującego ogólny, bardzo dobry wizerunek. Wpasowuje się w niego też tradycyjnie już symfoniczna oprawa muzyczna oraz świetne głosy aktorów. Przygotowana przez MS wersja na nasz rynek zawiera także polskie tłumaczenie w postaci napisów. I należą się za nie szczególne brawa, bo chcąc być naprawdę upierdliwy nie znalazłem w zasadzie ani jednego babola. Doskonała robota.

Czy zatem ten trwający około 8-10 godzin (czyli całkiem długo) tryb fabularny jest bez wad? Wrażenie kilka razy popsuły mi poskryptowane wydarzenia oraz totalna, posunięta momentami do absurdu liniowość. Już tłumaczę w czym rzecz. Pierwszy zarzut odnosi się do tego, że np. idąc naszą ekipą panowie i panie ze sobą gaworzą. Podejdziemy do jakiegoś miejsca, gdzie ma się „coś wydarzyć” i nagle w pół słowa cała dyskusja zostaje zakończona. Wypada to bardzo nienaturalnie. Liniowość, powiązana z poprzednim punktem, często nie pozwala nam wykonać logicznie rzecz biorąc możliwej czynności, zanim nie spełnimy określonych warunków. I tak, możemy stać sobie przy dźwigni, którą zaraz musimy pociągnąć, przez cały dzień i nic z tego nie będzie, jeśli np. nie zastrzelimy wszystkich oponentów w danej lokacji.


http://www.youtube.com/watch?v=S_VOTj6uRao

Tak naprawdę konstrukcja rozgrywki jest w GoW3 szalenie prosta, a dobre wrażenie tworzone jest poprzez perfekcyjne dopracowanie wszystkich elementów. Epic w żaden sposób nie chciało rewolucjonizować gatunku strzelanin z możliwością krycia się za osłonami, tylko dopracować to, co już znane. Zrobili to świetnie i nie mam wątpliwości, że zakończenie trylogii opowiadającej losy Marcusa Fenixa i jego przyjaciół spotka się z pozytywnym odzewem ze strony graczy. Zasłużyło na to. Nie nowatorstwem, ale solidnym dopracowaniem.

A nowicjusze w serii? Dla tych przygotowano krótkie wprowadzenie w historię, aby zorientować się po co ta walka i skąd komandosi się wzięli tam, gdzie są. Aczkolwiek, szczerze mówiąc, niewiele da się z tego informacji wyciągnąć. Jeśli nie przeszkadza Wam konwencja amerykańskiego komiksu, z naprawdę wielkimi i umięśnionymi facetami w strzelaninach, to warto spróbować. Gra jest bowiem systemowo szalenie przystępna dla początkujących, przeciwnicy na niskim poziomie trudności są banalni i w każdej chwili można sprawdzić w którą stronę należy iść. Wiele rodzajów sycącej broni, imponujące widoki, nawet piękne kobiety – to wszystko w Gears of War 3 jest. To taki najwyższej jakości, hollywoodzki film akcji w wersji konsolowej. Serdecznie polecam.

PS A kto chce dokładnie poznać historię, to Epic przygotowało taką oto specjalną stronę. Polecam.

Za udostępnienie gry do recenzji dziękuję polskiemu wydawcy, firmie Microsoft.