Wracamy do przyszłości i znów wcielamy się w agenta Adama Jensena. Tym razem poza dużą ilością skradania i akcji czeka na nas kilka mocnych wyborów moralnych i podszyta zagadnieniami filozoficznymi oraz pytaniami o naturę ludzką historia. Jak wyszło?

Wydany w 2011 roku Deus Ex: Human Revolution bardzo mocno zapadł mi w pamięć. Oferował bardzo wciągającą historię, nietuzinkowy gameplay oraz bardzo fajnie odnajdował się pomiędzy gatunkami, takimi jak FPS, skradanka i RPG. Efekt był zdecydowanie zadowalający, a ja z wypiekami na twarzy czekałem na jakiekolwiek wieści o kontynuacji. I w końcu się doczekałem.

Mankind Divided to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń opowiedzianych w poprzedniej odsłonie. Aby za wiele nie zdradzać, napiszę jedynie, że tam Jensen musiał uporać się ze spiskiem, w wyniku którego ludzie wyposażeni w nanowszczepy przekształcali się w żądne mordu bestie. Odcisnęło to piętno na całym świecie. Ludzie zaczęli się bać „udoskonalonych” przez technikę. Z czasem przeobraziło się to w nienawiść. Jej eskalacja stała się przyczyną prześladowań i segregacji – swoistego mechanicznego apartheidu. W ten sposób minęły dwa lata. I w tym momencie pojawiamy się my. Zaczynamy dość niewinnie, bo musimy unieszkodliwić grupę terrorystów, która zajęła budowę nowoczesnego hotelu w Dubaju. Jak się jednak chwilę później okaże, akcja dość szybko nabierze rozpędu…

W czasie zabawy odwiedzimy kilka miejsc na całym świecie – w tym najwięcej czasu spędzimy w czeskiej Pradze. Wszystkie charakteryzują się typowym dla uniwersum Deus Ex wzornictwem i stylistyką. Klimat korporacyjnego feudalizmu czuć tutaj na każdym kroku, co w połączeniu z cuberpunkowym charakterem produkcji nadaje jej niepowtarzalnego wymiaru. Szczególnie, jeżeli dodamy do tego te wszystkie, rywalizujące ze sobą (lub otwarcie zwalczające) frakcje i barwne postaci je reprezentujące. Motywy niektórych są naprawdę trudne do odgadnięcia. Nasz bohater niemal absolutnie się nie zmienił – jest nadal zimny, zdystansowany i wyprany z emocji. Przyjdzie mu jednak podjąć wiele bardzo istotnych decyzji i to w nowym Desu Ex jest szczególnie fajne. Trudne wybory czekają tutaj bowiem na nas na każdym kroku, a od tego, w którą drogę pójdziemy będzie zależało naprawdę wiele – począwszy od życia wybranych postaci, a na nagłówkach gazet skończywszy. Serio – nawet one dynamicznie reagują na to, co robimy w grze. Dzięki temu mamy wrażenie, że znajdujemy się w centrum żywego świata, a nasze interakcje nie pozostają bez echa.

A owych interakcji jest cała masa. Świat w nowym Deus Ex jest większy niż kiedykolwiek wcześniej. Na każdym kroku czekają na nas zadania poboczne – jedne małe i proste, a inne rozbudowane i wielowątkowe. Czuć tutaj wyraźnie inspirację Wiedźminem III, gdzie gracz również miał pełne ręce roboty i nie narzekał na nudę. Twórcy zadbali o to i jednocześnie nie zapomnieli, by premiować eksplorację, ukrywając na każdym kroku wartościowe przedmioty. A skoro o nich mowa, to w grze nie zabrakło też systemu craftingu, który pozwala nam na wytwarzanie nowych urządzeń. Nie jest on może jakoś szczególnie rewolucyjny, ale w jakimś stopniu ubarwia rozgrywkę. Biorąc to wszystko pod uwagę naprawdę trudno mi ocenić, ile tak naprawdę potrzeba na przejście całego Deus Ex – główny wątek to jakieś kilkanaście godzin (szacuję, bo spędziłem już ich przy grze więcej). Tutaj od razu zaznaczę, że jego zakończenie jest nieco rozczarowujące, bo twórcy zastosowali jeden wielki cliffhanger, otwierając sobie furtkę do kontynuacji.

Kup Deus Ex: Rozłam Ludzkości na PC, PS4 lub Xbox One w cdp.pl. Kliknij!

Poprzedniej odsłonie DeusEx zarzucano zbyt duże nastawienie na skradanie i cichą eliminację przeciwników. Tym razem twórcy o wiele lepiej wyważyli gameplay i gra już nie premiuje tak mocno jednego stylu rozgrywki. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy przez większość czasu z okrzykiem na ustach wpadali w sam środek zawieruchy i, wspomagając się wszczepami oraz umiejętnościami, urządzali przeciwnikom jesień średniowiecza. Jeżeli jednak pozostaniemy przy cichym i subtelnym stylu, twórcy oddali nam do dyspozycji znacznie sprawniej działający system ukrywania się między zasłonami. Zmodyfikowano to do tego stopnia, że na konsolach całkowicie zmieniło się sterowanie. Oczywiście w dalszym ciągu możemy zdecydować się na stary model z Human Revolution. Ja w poprzednią część grałem na PC, więc zdałem się na twórców i od razu przyzwyczaiłem do nowego modelu, który wydaje się być całkiem przemyślany i intuicyjny.

Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszy erpegowa otoczka. Nasz bohater będzie zatem w miarę upływu czasu zdobywał nowe umiejętności i wszczepy, a także gromadził lepszy, bardziej śmiercionośny ekwipunek. To posłuży mu nie tylko do skuteczniejszej eliminacji przeciwników, ale też do sprawniejszego hackowania terminali. Podobnie jak w Human Revolution mamy bowiem tutaj do czynienia z mini grami, w których ścigamy się z czasem.

Twórcy oddali nam też do dyspozycji tryb Breach, który ma być swoistą namiastką multiplayera. Przenosimy się tutaj do wirtualnej rzeczywistości i stajemy przed różnego rodzaju logicznymi wyzwaniami. Następnie nasze wyniki możemy porównywać ze znajomymi lub resztą świata. Nic szczególnie emocjonującego, moim zdaniem. Raczej dodatek dla zabicia nudy. Ale może nie spędziłem tutaj po prostu dostatecznie dużo czasu, żeby się wciągnąć. Zdecydowanie wolałem tryb fabularny.

Od strony wizualnej widać znaczącą poprawę, co nie dziwi, bo obie gry dzieli przecież 5 lat. Ja grałem w wersję na Xboksa One, więc z całą pewnością nowy Deus Ex nie odsłonił przede mną wszystkich swoich walorów. Gra prezentowała się po prostu przyzwoicie – modele postaci zostały starannie zaprojektowane, a lokalizacje wypełnione po brzegi wyposażeniem. Tekstury nie straszą niską, choć wygładzanie krawędzi (mam wrażenie, że jak zwykle na XOne) pozostawia wiele do życzenia. Nie zachwycał też framerate, któremu miejscami było dość daleko do 30 kl/s. Może to jednak wady wersji przedpremierowej gry, w którą grałem. Warto tutaj od razu dodać, ze Deus Ex: Mankind Divided w dniu premiery nie będzie wspierał DirectX 12, jak zapewniali twórcy. Obsługa ta zostanie dodana dopiero w pierwszych tygodniach września, gdy twórcy dopracują wszystkie elementy. Pozostaje zatem czekać.

Jednym z największych atutów ostatniego Deus Ex była muzyka. W Mankind Divided twórcy poszli za ciosem i zaangażowali tego samego kompozytora. Michaelowi McCannowi towarzyszą tym razem wielokrotnie nagradzani Sascha Dikiciyan (aka Sonic Mayhem) oraz Ed Harrison. Efekt jest obłędny – muzyka doskonale dopasowuje się do mrocznych realiów, jakie wykreowali graficy. Jestem przy tym przekonany, że jeszcze długo będę chorował na wybrane kawałki – niech tylko się pojawią na Spotify.

Deus Ex: Mankind Divided to wspaniała produkcja, która powinna usatysfakcjonować w pełni fanów poprzedniej odsłony, a wszystkich pozostałych zachęcić do odkrywania serii na nowo. Jeżeli nie graliście w Human Revolution, w grze znajdziecie 20-minutowy film, który opisuje tamtejsze wydarzenia. Szczerze jednak polecam, abyście nadrobili zaległości, bo zdecydowanie warto. W nowej odsłonie znajdziecie to wszystko podniesione do poziomu 2.0 – więcej akcji, większe lokacje, więcej zadań i przedmiotów. Nieczęsto się zdarza, ze sequel bardzo dobrej gry jest od niej lepszy. Tym razem się udało.

Ocena: 9/10

Kup Deus Ex: Rozłam Ludzkości na PC, PS4 lub Xbox One w cdp.pl. Kliknij!