17

Recenzja Realme Buds Air. Inspiracja do kwadratu, ale to zaskakująco dobre słuchawki

Dziś każdy producent smartfonów chce mieć swoje bezprzewodowe, niepołączone kablem słuchawki. Rozumiem, AirPodsy to hit sprzedaży, jest więc potencjał na dodatkowy zarobek. Ale niektórzy idą bardzo daleko jeśli chodzi o inspiracje.

Bardzo żałuję, że nie mam w domu klasycznych AirPodsów od Apple. Wizualne podobieństwo do słuchawek przeznaczonych dla iPhona jest wręcz uderzające, a inspiracja to najdelikatniejsze słowo, jakie przychodzi mi do głowy. I chodzi zarówno o same słuchawki, jak również etui ładujące. Nie do końca rozumiem takie podejście – tak samo jak nie rozumiem dlaczego ktoś chciałby kupować sprzęt wizualnie bliźniaczy do produktu Apple. Ale rozumiem, że taka grupa istnieje i jest dość znacząca, stąd taka a nie inna decyzja Realme.

Ale ok, przyjrzyjmy się wyglądowi słuchawek na chłodno

Realme Buds Air to samodzielne, niepołączone kablem słuchawki bezprzewodowe. Oznacza to, że oferują pełną bezkablową swobodę, co oczywiście przekłada się na sam komfort korzystania. Teoretycznie, bo podobnie jak zwykłe AirPodsy to w pełni plastikowa, douszna konstrukcja. A to z kolei wiąże się z trzymaniem w uchu kawałka twardego tworzywa sztucznego, co jest nieporównywalnie mniej wygodne niż dokanałowe gumki. Trudniej też dopasował słuchawkę do ucha. I tak jak w zwykłych AirPodsach nie przepadałem za taką konstrukcją (podobnie jak moje uszy), tak i tu noszenie Realme Buds Air przez dłużej niż dwie godziny daje o sobie znać. Dla mnie synonimem wygody są AirPodsy Pro, jakby idealnie dopasowane do moich uszu i oczekiwań.

Słuchawki to niewzbudzająca już emocji konstrukcja z wystającym z ucha podłużnym elementem przez co wciąż kojarzy się z końcówką od elektrycznej szczoteczki do zębów. Testowałem białą wersję, przez co podobieństwo do AirPodsów wydawało mi się jeszcze większe, ale mignęły mi w sieci jeszcze dwie wersje kolorystyczne – czarne i żółte. Na zdjęciach starałem się pokazać, że białe Realme Buds Air  bardzo łatwo i szybko łapią drobinki kurzu przez co trudno utrzymać słuchawki w czystości. Mam wrażenie, że przyciągają kurz dużo bardziej niż choćby moje AirPodsy Pro czy jakiekolwiek inne małe białe słuchawki jakie testowałem.

Etui też charakteryzuje się mocną inspiracją Apple. Ale muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka sprzęt prezentuje się zaskakująco dobrze. Klapka trzymająca zamknięcie dzięki magnesowi nie porusza się na boki jakoś ponadprzeciętnie, a i same słuchawki umieszczone w etui trzymają się (znów magnesy) w nim tak dobrze, że nie ma szans na ich wypadnięcie. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć jak całość będzie wyglądać za miesiąc lub dwa, szczególnie gry ktoś lubi wrzucać takie rzeczy luzem do plecaka czy kieszeni. bowiem ocenić na ile ten lakierowany plastik oprze się takiemu codziennemu, klasycznemu użytkowaniu.Ale doceniam mały rozmiar konstrukcji, słuchawki łatwo zawsze mieć przy sobie, a to bardzo ważne jeśli chce się je traktować jako codzienny sprzęt. Trudno  W temacie ładowania jest nowocześnie – mamy tu złącze USB-C.

Skoro o ładowaniu mowa – słuchawki wytrzymają około 3 godzin pracy (dużo zależy tu od głośności), podobno dzięki baterii w etui natomiast łącznie 17 godzin. Wolałbym minimum 4 godziny, więc tu jednak trochę rozczarowanie. Etui naładujemy w nieco ponad 1,5 godziny, a same słuchawki podobno od zera do setki w 30 minut. Nie mierzyłem tego stoperem, ale faktycznie czas oczekiwania jest dość krótki.

Nie miałem też najmniejszych problemów z parowaniem słuchawek zarówno z iOS, jak i Androidem. Sprzęt też się nie rozłączał, a i dość sprawnie przełączał dźwięk na słuchawki kiedy wkładałem je do uszu.

Nie znalazłem jednak stylizowanego na Apple systemu automatycznego parowania urządzenia po otwarciu klapy – system operacyjny nie miał znaczenia. Może ja czegoś nie zauważyłem, ale ta sztuczka mi się nie udała – i trochę szkoda, bo konkurencja potrafi zaimplementować u siebie takie bajery.

Jak na takie słuchawki przystało, sterowanie odbywa się za pomocą gestów. Podwójne stuknięcie to play i pauzowanie lub odbieranie połączeń telefonicznych. Niby ok, ale mam wrażenie, że responsywność na gesty jest za niska i musiałem za mocno stukać w słuchawki by wywołać akcję. Pauzowanie i odpauzowywanie trwa też dziwnie długo. Nieco szybciej działa natomiast potrójne stuknięcie powodujące przeskoczenie do następnego utworu. Zaskakująco nie ma tu natomiast cofnięcia się do poprzedniej piosenki, brakuje również regulacji głośności. Do tego ostatniego akurat jestem przez AirPods Pro przyzwyczajony, więc się nie czepiam, ale wiem, że wiele osób uzna to za brak eliminujący słuchawki z listy zakupowej.

Realme Buds Air posiadają specjalny tryb gamingowy redukujący opóźnienie względem tego, co dzieje się na ekranie. I muszę przyznać, że choć sposób jego uruchomienia (przytrzymujemy palce na obu słuchawkach) jest dość dziwny, to faktycznie lag względem obrazu jest praktycznie niezauważalny, co dokuczało mi przez lata w wielu podobnych słuchawkach. W ogóle Realme wymyśliło sobie, żeby po sygnalizatorem tego trybu był dźwięk uruchamianego silnika samochodowego. Zabawne, nie powiem.

Na plus na pewno jakość prowadzonych rozmów. Nie miałem problemów ze słyszeniem moich rozmówców, a i oni z łapanymi przez mikrofony dźwiękami podczas prowadzonej konwersacji.

Jak brzmią Realme Buds Air?

No i podstawowa kwestia, czyli brzmienie. Zastosowanie dousznej a nie dokanałowej konstrukcji działa mocno na niekorzyść Realme Buds Air i tu niewiele można zrobić . Ale mówiąc szczerze, spodziewałem się zdecydowanie gorszego brzmienia niż otrzymałem. Choć może właśnie te oczekiwania były kluczowe – dodam, że właśnie z tych ograniczeń nie lubię dousznych słuchawek. Dźwięk jest nieco płaski, trochę kartonowy. Bas jest nawet w porządku, ale żeby jeszcze lepiej go usłyszeć, trzeba niemal idealnie umieścić słuchawki w uszach. A to zadziała tylko jeśli będziecie siedzieć nieruchomo. Podczas chodzenia czy biegania słuchawki lubią się poruszyć (w moim przypadku szczególnie prawa) i dźwięk zaczyna uciekać, tracąc barwę. No i generalnie środek jest nieco wycofany, górę trzeba podbijać, bo cofa się jeszcze bardziej. Brzmienie nie jest jakoś idealnie dopasowane do kombinowania z ustawieniami, ale warto pogrzebać w w korektorze i choć trochę dostosować je pod siebie. I zapomnijcie o jakiejś redukcji dźwięków otoczenia – nie mówię o braku ANC, raczej o samej konstrukcji. Mam je w uszach podczas pisania tej recenzji i doskonale słyszę dość cichą klawiaturę, której używam – co nie zdarza się w dokanałowych słuchawkach.

Czy warto kupić Realme Buds Air?

Słuchawki wyceniono na 279 złotych i jeśli patrzeć na nie przez pryzmat ceny, to zaskakująco dobre urządzenie. Niczym się nie wyróżniają, ale jeśli ktoś szuka czegoś bliźniaczo podobnego do AirPodsów nie chce polować na jakieś no-name’y z Aliexpress, to będzie z Realme Buds Air zadowolony. Tyle tylko, że nie widziałem żadnych reklam tego produktu więc są raczej małe szanse na to, że potencjalni klienci się o nich dowiedzą. Mówiąc szczerze, spodziewałem się czegoś gorszego, więc można to uznać za małe, pozytywne zaskoczenie. Tylko pamiętajcie, że to są takie słuchawki typu everyday, a nie sprzęt skupiający się na dobrym brzmieniu. Mam bowiem wrażenie, że w przypadku tego typu urządzeń zbyt wiele osób o tym zapomina.