3

Raport nt. Amazona sugeruje, że w zautomatyzowanych magazynach wypadków jest… więcej

Robotyka to temat tak fascynujący, jak i kontrowersyjny. Zaawansowani mechaniczni „pracownicy” potrafią przyśpieszyć wiele procesów, dzięki nim można zastąpić ludzi w miejscach szczególnie niebezpiecznych, ale spora grupa ludzi obawia się też, że to zastąpienie pójdzie zbyt daleko. Nie mniej argumentów związanych z bezpieczeństwem raczej nikt dotąd nie podważał. Ostatnio ukazał się jednak raport, mówiący o tym, że tej kwestii w Amazonie dzieje się coś dziwnego...

Najpierw bezpieczeństwo

Tak się składa, że miałem okazję współpracować z jednym z największych europejskich producentów robotów przemysłowych, gdzie napatrzyłem się na przeróżne sposoby ich wykorzystania i wpięcia w procesy produkcyjne. Często można było w takich zakładach porównać linię nowoczesną wyposażoną w roboty i tradycyjną, opartą bardziej na pracy homo sapiens i praktycznie zawsze było widoczne, że nowe rozwiązania zwiększają bezpieczeństwo załogi.

Oczywiście jakieś wypadki będą zdarzać się zawsze. Ignorowania zasad bezpieczeństwa przez niektórych ludzi nie da się do końca wyplenić, błędy oprogramowania także czasem się zdarzą. Niemniej informacja o tym, że w tak nowoczesnym przedsiębiorstwie, jakim jest Amazon, przez szereg lat liczba poważnych wypadków w magazynach mocno zautomatyzowanych była i jest znacznie wyższa, niż w tych gdzie pracuje się „jak za króla Ćwieczka”, w pierwszej chwili zaskakuje.

Winny robot czy raczej człowiek w garniturze…

Raport, który przygotowała organizacja Reveal Center for Investigative Reporting podaje, że w latach 2016 – 2019 wskaźnik wypadków w zautomatyzowanych magazynach Amazonu był aż o 50% wyższy niż w pozostałych. Jako przykład podano centrum logistyczne BFI3 ze Seattle, gdzie zanotowano aż 22 poważne kontuzje na 100 pracowników, co jest wartością 5-krotnie wyższą od przeciętnej z całej branży.

Powrót przodowników pracy?

Według autorów raportu, winne są zbyt wyśrubowane normy, którym roboty są w stanie podołać, ale współpracujący z nimi ludzie już nie. Przykładowo, pracownicy zwani „zbieraczami” musieli przed automatyzacją skanować 100 produktów na godzinę, obecnie normę ustalono na czterokrotnie wyższym poziomie.

Co więcej, Amazon miał nie wdrożyć, albo wdrożyć w niepełnym wymiarze zalecenia agencji Occupational Saftey and Health Administration (OSHA) pozwalające uniknąć pracownikom błędów wynikających z rutyny. Przy takim tempie działania, jaki obecnie jest tam narzucony, powinno się na przykład regularnie przestawiać pracowników pomiędzy stanowiskami, nawet w trakcie jednej zmiany.

Raport ujawnił też, że znacznie więcej wypadków jest okresach świątecznych i promocyjnych, ale to akurat nie jest specjalnie zaskakująca informacja. Według pozyskanych przez Reveal danych w samym tylko 2019 r. w 150 centrach Amazona doszło do 14000 wypadków, które w raporcie określono jako poważne.

Amazon kontratakuje

Na odpowiedź koncernu nie trzeba było długo czekać. W oświadczeniu które otrzymał portal Engadget, można przeczytać między innymi że:

„Zdecydowanie odrzucamy twierdzenia, że ​​wprowadziliśmy kogokolwiek w błąd. W Amazon jesteśmy znani z obsesji na punkcie klientów, ale mamy także obsesję na punkcie naszych pracowników i ich bezpieczeństwa. Reveal jest źle poinformowany i kieruje się raczej źle pojmowanym aktywizmem, a nie rzetelnym dziennikarstwem. Reporter błędnie interpretuje dane, a nasze wewnętrzne dokumenty, które autorzy skądś zdobyli, ostatecznie ilustrują jedną rzecz – kładziemy duży nacisk na bezpieczeństwo naszych zespołów pracowniczych.”

Dalej Amazon próbował podważyć metodologię zastosowaną przez twórców raportu dotyczącą oceny skali wypadków. Wskazano też, że system stosowany przez Amazona jest propracowniczy i ma szereg mechanizmów pozwalających przesuwać pracowników z drobnymi kontuzjami na inne stanowiska, bądź odsyłać ich do domu na leczenie. Następnie zapewniono, że firma cały czas udoskonala swoje procesy związane z systemem pracy w takich mieszanych środowiskach.

Jak to zwykle w życiu bywa, jest niemała szansa, że prawda leży gdzieś pośrodku lub że opis sytuacji w Amazonie został mocno przejaskrawiony. Nie mniej odpowiedź firmy zaskakuje brakiem konkretów. Pomimo że utrzymana jest w dość ostrym i stanowczym tonie, nie podpiera swoich twierdzeń żadnymi twardymi liczbami. Wystarczyło przecież zestawiać prawdziwą ilość wypadków z danymi przytoczonymi przez raport i wykazać fałszerstwo.

Nie odniesiono się też do głównej tezy raportu, czyli nadmiernego wyśrubowania norm po włączeniu do pracy robotów. To każe dość nieufnie podchodzić do tego dementi, tym bardziej że Amazon od dłuższego czasu regularnie staje się „bohaterem” afer związanych ze sprawami pracowniczymi. Sprawa z pewnością będzie miała swój dalszy ciąg i sam jestem ciekaw, czy koniec końców okaże się, że to twórcy raportu podkolorowali sytuację dla zdobycia rozgłosu, czy Amazon faktycznie zupełnie nie zwraca uwagi na możliwości swoich załóg. Ciekawe jak takie statystyki wyglądają w Polsce, przecież u nas Amazon posiada sporo bardzo nowoczesnych centrów tego typu.

Źródło: [1]