26

Rama samochodu wydrukowana przy pomocy drukarki 3D – nadchodzi rewolucja w motoryzacji?

Może nie jest piękny, szybki ani wyjątkowo komfortowy, ale skontrowany w Kanadzie samochód Urbee to dobry przykład na to, jak bardzo zdobywające coraz większą popularność drukarki 3D mogą zmienić świat motoryzacji. Urbee posiada bowiem ramę w całości wydrukowaną na drukarce 3D, do której zamontowano dodatkowo silnik spalinowy i elektryczny oraz tylko trzy koła. Wykorzystanie trójwymiarowego […]

Może nie jest piękny, szybki ani wyjątkowo komfortowy, ale skontrowany w Kanadzie samochód Urbee to dobry przykład na to, jak bardzo zdobywające coraz większą popularność drukarki 3D mogą zmienić świat motoryzacji. Urbee posiada bowiem ramę w całości wydrukowaną na drukarce 3D, do której zamontowano dodatkowo silnik spalinowy i elektryczny oraz tylko trzy koła. Wykorzystanie trójwymiarowego druku pozwoliło znacznie obniżyć koszty produkcji części, co w niedalekiej przyszłości wykorzystać może cała branża samochodowa. Czy za kilka lat po parkingowej stłuczce samodzielnie będziemy drukować nowe zderzaki w domowym zaciszu, zamiast wybierać się do zawodowego lakiernika?

Na łamach AntyWeb pisałem Wam już o studentach, którzy z pomocą drukarki 3D stworzyli nadwozie sportowego bolidu, przyśpieszajacego do setki w zaledwie cztery sekundy. Dziś udało mi się znaleźć kolejny ciekawy przykład na wykorzystanie trójwymiarowego druku w branży motoryzacyjnej.

Mowa o stworzonym w Kanadzie pojeździe Urbee. Jest to mała, dwumiejscowa hybryda, której podstawowymi zaletami mają być niskie koszty naprawy oraz wysoki poziom bezpieczeństwa podczas jazdy. Duże znaczenie będzie mieć również niskie zużycie paliwa, które osiągnięto nie tylko dzięki połączeniu silnika spalinowego z elektrycznym, ale również niską masą pojazdu oraz jego opływowymi kształtami. Dodatkowo Urbee osadzony został blisko ziemi, dzięki czemu porusza się tak samo nisko nad drogą jak najniższy seryjnie produkowany dotychczas samochód – Ford GT-40.

Przy całym projekcie samochodu Urbee moją uwagę zwraca wykorzystanie drukarek 3D do produkcji ramy pojazdu. Nie da się ukryć, że bez tej technologii ciężko byłoby twórcom przejść od istniejącej od kilku lat fazy projektu do realnego prototypu.

Bardzo ciekawi mnie również fakt, jak branża samochodowa wykorzysta druk 3D do swoich celów. Niestety z punktu widzenia producentów proces może okazać się mało opłacalny, „druk” jednego egzemplarza Urbee trwa bowiem aż 2,500 godzin, czyli trzy miesiące. Gdyby jednak w przyszłości na domowej drukarce 3D dało się wytworzyć części zamienne, takie jak zderzaki czy pękające plastikowe osłony, byłoby to ciekawe rozwiązanie dla wszystkich fanów motoryzacji, a także pasjonatów-konstruktorów.

Źródło: VentureBeat