17

Quo Vadis, smartfonowy ekranie?

Autorem tekst jest Kamil Zawiślak Duże ekrany, niemal wszyscy na nie narzekają, ale rynek pokazuje, że w końcu ta większość i tak ich pragnie. Ja sam jestem zwolennikiem większych wyświetlaczy, aczkolwiek za optymalny uważam rozmiar 4,3”, w ostateczności 4,8”. Moi znajomi zawsze starają się sprowadzić mnie na ziemię i zasypują mnie argumentami, że to nie […]

Autorem tekst jest Kamil Zawiślak

Duże ekrany, niemal wszyscy na nie narzekają, ale rynek pokazuje, że w końcu ta większość i tak ich pragnie. Ja sam jestem zwolennikiem większych wyświetlaczy, aczkolwiek za optymalny uważam rozmiar 4,3”, w ostateczności 4,8”. Moi znajomi zawsze starają się sprowadzić mnie na ziemię i zasypują mnie argumentami, że to nie poręczne, że w kieszeniach nie nosi się tego komfortowo, że strach to upuścić itd.

Staram się przymykać na te wszystkie „zarzuty” oko, bo widzę w dużych ekranach przejrzystość i łatwość obsługi. Po za tym mogę widzieć i konsumować więcej treści na raz.

Telefony, smartfony zmienia się cyklicznie, najczęściej przy przedłużaniu umowy. Idąc z duchem czasu i chcąc nadążyć za prężnie rozwijającą się technologią operatorzy oferują, co raz mocniejsze i też większe smartfony. Siłą rzeczy ludzie kupują urządzenia z większymi wyświetlaczami. Jest oczywiście grupa ludzi, która sztywno trzyma się swoich ideałów i ani myśli zaopatrywać się w wielkoekranowe sprzęty, dla nich to raczej gadżety. Jednak rynek wymusił nawet na ekipie z Cupertino oferowanie klientom większego iPhone’a.

Mimo to Apple nie bierze udziału w wyścigu pomiędzy producentami smartfonów z Androidem. Można zauważyć myślenie, że im większy ekran, tym lepiej. Coś w tym jest. Pamiętacie zapewne jak sceptycznie wypowiadano się na temat Samsunga Galaxy Note. Okazało się, że Note był strzałem w dziesiątkę i za jego przykładem ruszyli inni.

Pamiętam, jak na Galaxy Note spadł grad narzekań, że nie da się go obsłużyć jedną dłonią. Mimo to Note i tak odniósł niekwestionowany sukces. Jak sprawa ma się dziś? Patrząc na smartfony dostępne teraz? Skonfrontujmy Note’a z inną galaktyką, Galaxy S III. Jego też nie da się normalnie ogarnąć jedną dłonią, a jednak i tak bije kolejne rekordy sprzedaży.

HTC Butterfly, Sony Yuga (Xperia Z), ZTE Grand S – to nie wszystkie, jednak najciekawsze higd-endy, które będą konkurować ze sobą w 2013 roku. Wygląda na to, że skoro w najwyższych segmentach takie smartfony są pożądane, to czemu by nie uraczyć 5-calowcami klientów o mniej zasobnych portfelach? Dla nich szykowany jest na przykład Samsung Galaxy Grand czy ZTE U877.

Konkluzja jest następująca. W 2012 roku ekrany smartfonów rosły, rosły i rosły, aż urosły do prawie 5-cali. W 2013 roku prawdopodobnie też będą rosły, tylko, że od pułapu 5-cali. Pytanie, kiedy się to zatrzyma, na jakiej wartości? Czy takim hamulcem będzie musiała być zapaść na rynku? To czarny scenariusz. Mam nadzieję, że ludzie projektujący smartfony przestaną puszczać wodze fantazji i pozwolą by, chociaż przez ten rok, dwa lata high-end jedno miał imię. Powiedzmy, w 2013 5 cali.