Moje przemyślenia

Quo vadis Nokio, czyli trzy powody, dla których rok 2012 będzie dla Finów przełomowym

GM
Grzegorz Marczak
17

Autorem poniższego tekstu jest Michał Szabłowski Ogłoszony w lutym 2011 roku sojusz pomiędzy Microsoftem i Nokią był nie tylko niespodzianką dla obserwatorów śledzących na bieżąco wydarzenia z mobilnego świata gadżetów elektronicznych, lecz również koniecznością dla obu tych firm. Twórca systemu...

Autorem poniższego tekstu jest Michał Szabłowski

Ogłoszony w lutym 2011 roku sojusz pomiędzy Microsoftem i Nokią był nie tylko niespodzianką dla obserwatorów śledzących na bieżąco wydarzenia z mobilnego świata gadżetów elektronicznych, lecz również koniecznością dla obu tych firm. Twórca systemu Windows szukał pewnego partnera, z którym mógłby powalczyć na rynku zdominowanym przez Apple i Google, Nokia zaś z jej lecącymi na łeb na szyję akcjami potrzebowała nie tyle zbawcy, co pomysłu na wyjście z dołka.

Można rzec, że wydanie na świat systemu Windows Phone 7 scementowało małżeństwo zawarte przez gigantów z Redmond i Espoo. Nokia nie jest rzecz jasna jedyną miłością Microsoftu, jednak to z nią postanowił on związać się na dobre i na złe. Świadczyć może o tym chociażby "przekupienie" pracującego niegdyś przy rozwijaniu Office'a szefa Finów, Stephena Elopa, kwotą 250 milionów dolarów, które miały go przekonać do wybrania właśnie Windows Phone'a. Ich nowa droga życia rozpoczęła się rok temu, a jak wygląda sytuacja teraz?

Minęło zaledwie kilka miesięcy od momentu, w którym dwa pierwsze smartfony Nokii z systemem Microsoftu trafiły na półki sklepów. Wystarczyło to jednak, by wyprzedzić w ilości sprzedanych telefonów z Windows Phone między innymi HTC i LG. Modele Lumia 710 i 800 znalazły w październiku i grudniu aż 900 tysięcy nowych właścicieli i stanowiły połowę wszystkich sprzedanych smartfonów z mobilnym Windowsem. Dla porównania dodam, że w niemal tym samym czasie (ostatnim kwartale 2011 roku), Apple sprzedał bagatela 37 milionów iPhonów.

Widzę co najmniej trzy powody, dla których Nokii nie może się nie udać zawojowanie rynku smartfonów, w tym również tego, na którym do tej pory była niedostępna, czyli amerykańskiego.

Pierwszym i według mnie najistotniejszym z nich jest oprogramowanie. Microsoft nie tylko dostarczył Nokii gotowy system operacyjny, lecz również umożliwił dopasowywanie go do swoich potrzeb. Postawienie ich na uprzywilejowanej pozycji zaowocowało pojawieniem się w Mango usług takich, jak między innymi: Nokia Drive, Nokia Maps czy niebawem Nokia Transport. Wymienione aplikacje wzbogacają i tak już bogatą ofertę Windows Phone, wśród której znajdziemy: pakiet biurowy Office, gry zintegrowane z Xbox Live, wygodny dostęp do SkyDrive oraz świetną integrację kont z najpopularniejszych portali społecznościowych (G+ to nadal pustynia) z książką adresową. Do wszechstronnej listy aplikacji dołączył wczoraj również wykupiony w zeszłym roku przez Microsoft, Skype:

Drugą cechą, która powinna ułatwić Nokii zdobycie wielu nowych zadowolonych klientów, jest nieświadome (chyba nie doceniam speców Microsoftu i Nokii) zawarcie w smartfonach z rodziny Lumia najistotniejszych cech świadczących o powodzeniu sprzętu ich największych konkurentów. Modele oznaczone numerami 800 lub 710 (a już niebawem również 900 i 610) łączą w sobie zunifikowany wygląd oraz bezawaryjne i płynne działanie iOS-a z przystępnymi cenami, którymi charakteryzują się słuchawki wyposażone w mobilny system firmy Google.

Trzeci powód, dla którego nie może się nie udać Nokii, ma wiele imion: tradycja, przywiązanie, sentyment, jednak wszystkie sprowadzają się do tego samego. Chodzi mianowicie o wyrabianą latami, zwłaszcza w Europie, reputację producenta łatwych w obsłudze, bezawaryjnych i solidnie wykonanych telefonów komórkowych. To właśnie ona powinna pomóc Finom w nakłonieniu naszych rodziców i pozostałych użytkowników kultowych już modeli 6310, 3210 czy 3310 (bohatera memów), do wskazania palcem w sklepie któregoś z członków rodziny Lumia.

Z rozwoju ekosystemu Windows i wzorowo przebiegającej współpracy pomiędzy Microsoftem i Nokią najbardziej powinni się cieszyć, oczywiście poza samymi klientami, fani marki Apple. Dla Tima Cooka i spółki, rosnąca popularność debiutującego na jesieni 2010 roku mobilnego systemu operacyjnego Windows Phone 7 oznacza osłabianie jego największego konkurenta - Androida firmy Google. Dlaczego tak sądzę? Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że kto raz spróbował nadgryzionego jabłka, ten już zawsze będzie chciał mieć styczność tylko z nim. Użytkownicy słuchawek z zielonym robotem na pokładzie są bardziej wybredni i to właśnie oni mogą zapragnąć przybić piątkę z Nokią i Microsoftem. Pytanie brzmi: czy i pod jakim warunkiem to zrobią?

Nie ukrywam, że po cichu kibicuję Nokii. Jest ona jedynym producentem telefonów na Starym Kontynencie, robi bardzo dopracowane gadżety i stanowi realną konkurencję na rynku zdominowanym przez smartfony z Androidem i iOS. Mam nadzieję, że wypuszczenie pokazanej na MWC 2012 słuchawki 808 PureView jest jedynie wybrykiem, nie zaś powrotem do czasów, w których dla Finów liczyły się tylko megapiksele.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

NokiaWindows Phone