14

Obejrzałem kilka filmów i kilka seriali jednego dnia na telefonie. To jest 2020 rok?

Nie zawsze rozum wygrywa z sercem i tak było właśnie tym razem. Mnóstwo nowych treści to dla maniaka jak ja siódme niebo, dlatego spędziłem naprawdę sporo czasu gapiąc się w telefon i oglądając seriale oraz filmy. Tak, na telefonie. Bo inaczej nie mogłem.

Jak często oglądacie filmy i seriale na telefonie? Podejrzewam, że robicie to coraz częściej, ale nie chcielibyście być ograniczenie tylko do ekranu smartfona, prawda? Tablet lub laptop wydają się o wiele lepszym wyjściem, o telewizorze czy projektorze nie wspominając. Wiele osób nie może pozwolić sobie na seans na dużym ekranie, dlatego serwisy VOD podbiły urządzenia mobilne. Także na tyle, że Netflix uruchomił dedykowany właśnie im plan subskrypcji. Co za czasy!

Zobacz też: Quibi to nowatorski i odważny serwis VOD chyba dla wszystkich oprócz mnie

Seriale i filmy tylko na telefonie

Quibi można oglądać tylko na smartfonach. Takie są założenia nowego serwisu VOD

Nowy serwis VOD Quibi poszedł o krok dalej. Nie jest możliwe korzystanie z niego na żadnych innych urządzeniach niż smartfony. Aplikacje trafiły do App Store i Google Play, usługę możecie sprawdzić za darmo przez 90 dni, a oferta to same oryginalne, a więc autorskie produkcje, których nie obejrzymy nigdzie indziej. Serwis powstał, ponieważ zapotrzebowanie na treści, które można oglądać na mobile stale rośnie. Odpowiedzią na takie trendy jest tworzenie, produkowanie i dystrybucja seriali oraz filmów z myślą o ekranach smartfonów, a także tych wolnych chwilach, gdy stoimy w kolejce lub dojeżdżamy autobusem do szkoły czy pracy. Wolisz trzymać telefon w pionowej orientacji? Żaden problem, bo w Quibi to przewidziano i przygotowano każdą produkcję także w tej wersji, dlatego nic Ci nie umknie. Czy aby na pewno?

Nowe seriale są ciekawe i wciągają

Ale ile można gapić się w kilkucalowy ekran?!

Jak dużo seriali i filmów zdołam obejrzeć jednego popołudnia? Okazuje się, że całkiem sporo, a wszystko dlatego, że każdy rodzaj treści na Quibi jest dzielony na kilkuminutowe bloki. Rozpisano je i nakręcono w celu umilenia nam wolnych chwil, w których zapewne przewijalibyśmy (bezmyślnie) Twittera lub Instagrama. Okoliczności jednak zmieniły się i mało kto podróżuje (do pracy) czy stoi w kolejce po kawę (najczęściej przywoływany przykład włodarzy Quibi na przedpremierowych konferencjach).

Zamiast tego spędzamy całe dnie w domach, a wczorajsze popołudnie upłynęło mi dość szybko, bo zapoznawałem się z ofertą Quibi. Będę szczery – po dwóch około 10-minutowych odcinkach miałem dosyć. Klipy na YouTube czy Instagramie to zupełnie coś innego, niż droga hollywoodzka produkcja wypakowana gwiazdami, które kojarzymy z największych filmowych i serialowych hitów. Nie napiszę, że te seriale nie są ciekawe.

Polecamy: Niewygodne i drogie, ale nikt mi ich nie zabierze. Coraz częściej sięgam po płyty

„Most Dangerous Game” z Liamem Newsworthem, którego postać na własne życzenie staje się obiektem polowania, nawet mnie wciągnął. „When the Streetlights Go On” intryguje klimatem i zagadką, a „Survive” to dość wymagająca produkcja, ponieważ opowiada o losach zmagającej się z depresją kobiety bez woli do życia, która jest drugą ocalałą osobą w katastrofie lotniczej. Ustawiłem przypomnienia dla nowych części/odcinków przy każdej z tych produkcji, ale nigdy więcej nie spędzę tyle czasu wpatrując się w ekran telefonu.

Nowatorski pomysł Quibi na seriale i filmy na smartfonie

Opóźnianie startu Quibi ze względu na okoliczności mogłoby przynieść więcej szkody, niż pożytku, a aktualna sytuacja jest jednocześnie najgorszym i najlepszym momentem na uruchomienie nowej usługi VOD. Można gdybać, że gdybyśmy się więcej przemieszczali, to odbiór Quibi byłby inny, ale z mojej perspektywy serwis VOD nastawiony tylko i wyłącznie na urządzenia mobilne może nie zdać egzaminu. Szala pomiędzy rozrywką a męczeniem się w trakcie seansu zbyt często się kołysze.

Powrócę też do kwestii oglądania tych produkcji w orientacji pionowej. Nikt i nic nie zmieni mojego zdania, że jest to nietrafiony (poroniony) pomysł, który powoduje, że całość wygląda nienaturalnie i znacząco redukuje znaczenie reżysera, operatora, montażysty i każdego innego członka ekipy, który dołożył swoją cegiełkę do powstania produkcji. Wycinanie z kadru tylko wąskiego elementu z jednym aktorem i nienaturalne zmiany w kadrowaniu powodują, że serial i film tracą na wartości.

Zobacz też: Są wcześniejsze premiery! Kwiecień na HBO GO – nowe filmy i seriale

W Polsce Quibi dostępne jest w wersji bez reklam za 37,99 zł miesięcznie. Pierwsze 90 dni to darmowy okres próbny, więc macie sporo czasu, by (nie) przekonać się do nowej platformy. Ja jestem jeszcze rozdarty. Jest coś kojącego w  szczerze mówiąc czekam na chwilę, w której Quibi najpierw wprowadzi wsparcie dla przeglądarek internetowych (laptopów), a później wyda aplikacje na smart TV. Jeśli inni widzowie mają prawo wyboru i oglądają więcej na laptopach i tabletach niż ja, to ja też chciałbym mieć ten wybór i oglądać warte kilkadziesiąt milionów dolarów produkcje na tym urządzeń, na którym chcę.