25

PSY startuje z nowym przebojem, czyli dalszy ciąg intrygującego zjawiska

W odpowiedzi na pytanie o najważniejsze/najciekawsze wydarzenie minionego weekendu wiele osób zapewne napisałoby: nowa piosenka PSY. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść po kilku godzinach spędzonych w Sieci. Na informację o pojawieniu się piosenki o wdzięcznym tytule „Gentleman” natrafiłem na stronach o różnej tematyce i nie ograniczałem się jedynie do polskiego Internetu. Chyba szykuje się nowe […]

W odpowiedzi na pytanie o najważniejsze/najciekawsze wydarzenie minionego weekendu wiele osób zapewne napisałoby: nowa piosenka PSY. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść po kilku godzinach spędzonych w Sieci. Na informację o pojawieniu się piosenki o wdzięcznym tytule „Gentleman” natrafiłem na stronach o różnej tematyce i nie ograniczałem się jedynie do polskiego Internetu. Chyba szykuje się nowe szaleństwo. I póki co chyba nie jestem w stanie tego zrozumieć.

Przed informacją o nowej piosence PSY trudno było uciec. Co ciekawe, po pierwszej porcji wiadomości, w których sygnalizowano to doniosłe wydarzenie, przyszedł czas na drugą – tym razem internauci mogli się dowiedzieć, że licznik odsłon utworu na YouTube kręci się w zawrotnym tempie. Gdy powstawał niniejszy tekst było ich już prawie 33 mln, co należy uznać za bardzo dobry wynik – wszak szaleństwo rozpoczęło się w sobotę. Jeżeli tempo zostanie utrzymane, to koreański gwiazdor znów będzie się mógł pokusić o świetny wynik na YT.

Patrząc na liczne tytuły tekstów dotyczących nowej piosenki i jej rosnącej popularności zastanawiałem się, w jakim stopniu na popularność owego utworu wpływa ta darmowa kampania promocyjna. Autorzy wpisów podziwiali wyczyn PSY, ale jednocześnie mogli się czuć jego współautorami (wszak sukces zazwyczaj ma wielu ojców). Czy Gentleman już na wstępie uzyskałby tak dobry wynik, gdyby nie wsparła go rzesza mniej lub bardziej profesjonalnych twórców internetowych wpisów?

Wspomniany mechanizm jest niezwykle interesujący i obu stronom przynosi profity. Serwisy mają materiał, który przyciąga czytelników, a PSY i jego świata zyskują na popularności. Kasa leci do kieszeni jednych i drugich – biznes idealny. Można oczywiście powiedzieć, że taki mechanizm był stosowany już wcześniej i nie jest to fenomen internetowy. To prawda, ale rozwój Sieci chyba poważnie podkręcił tempo i rozmach całego zjawiska. Wystarczy spojrzeć na liczbę odsłon piosenki „Gangnam Style”.

Kilka miesięcy temu pojawiła się wiadomość, iż PSY przebił na YT granicę miliarda odsłon, a wczoraj moim oczom ukazał się wynik lepszy o ponad 520 mln. To oznacza, że popularność piosenki nie słabnie i pewnie będą dodawane kolejne dziesiątki milionów. Coś, co wydawało się szaleństwem na kilka tygodni zaczyna się przeradzać w bardziej trwałą strukturę. Scementuje to jeszcze ewentualny sukces kolejnej piosenki. Ten jest całkiem prawdopodobny: mamy dziwny taniec, tekst niezrozumiały dla większości odbiorców, kicz oraz brak melodii, czyli wszystkie składniki, które zdecydowały o globalnym sukcesie poprzedniej piosenki PSY.

Czy o tym człowieku usłyszałby świat, gdyby nie Internet i YouTube? Raczej nie – podobni artyści występowali już w tamtym regionie świata wcześniej, ale nie przebijali się na arenę międzynarodową. Nowe technologie zagwarantowały im całkowicie nowe możliwości. Przestało się liczyć pochodzenie, pieniądze zainwestowane w marketing oraz wpływ tradycyjnych mediów. Nadeszła era gwiazd z YouTube’a, które ze świata wirtualnego przenoszą swą popularność do świata rzeczywistego. Z PSY występowały największe gwiazdy (nie tylko piosenkarze), jego występy na żywo przyciągały tłumy, a oryginalny taniec powielano zylion razy.

Choć nie przepadam za samą sztuką tworzoną przez PSY, to gwiazdor intryguje mnie jako zjawisko kulturowo-technologiczne. To swoisty znak naszych czasów i zapowiedź poważnych zmian. Byłem przekonany, iż mamy do czynienia z człowiekiem jednego przeboju, który po kilku miesiącach/kwartałach olbrzymiej popularności zniknie w czeluściach Sieci i usłyszeć będzie o nim można po 10 latach w ramach jakiejś ciekawostki: „Zobacz, co dzisiaj dzieje się z wielką gwiazdą Internetu”. Możliwe jednak, że to potoczy się zupełnie innymi torami. Internet stworzył swojego bohatera i być może pozwoli mu cieszyć się sławą dłużej niż jeden sezon.

Źródło grafiki: popdust.com