78

PlayStation 5 czy Xbox Series X? Subiektywnie o tym, co każda z konsol robi lepiej

Wojny konsol trwają od zawsze — i trwać będą. Użytkownicy mają różne oczekiwania, sympatie i antypatie. Po kilku dniach z PlayStation 5 — o rzeczach które robi gorzej i lepiej od Xboksa. 100% subiektywnie.

Rzeczy, które Xbox Series X/S (z)robi lepiej od PlayStation 5

Transfer save’ów – niby jednorazowa przygoda, ale irytująca

Kilka dni temu dzieliłem się historią o przenoszeniu save Marvel’s Spider-Man Miles Morales z PS4 na PS5. Byłem zdziwiony jak cały proces jest utrudniony i nieintuicyjny. Zdanie podtrzymuję — bo choć tutaj sytuacja była wyjątkowo nieprzyjazna, to w komentarzach Czytelnicy szybko dali znać, że z niektórymi produkcjami międzygeneracyjnymi jest jeszcze gorzej — i jako przykład podawany był m.in. jesienny hit Ubisoftu — Watch Dogs Legion. To rzecz którą robi się raz — ale może dlatego że jestem jeszcze „na świeżo”, wyjątkowo mi doskwiera. Warto też mieć na uwadze, że tak długo jak nie chcemy bawić się w podłączanie dwóch konsol jednocześnie i transfer plików, niezbędne będzie skorzystanie z pendrive’a albo… opłacenie abonamentu PlayStation Plus. Microsoft za darmo, bez jakiejkolwiek subskrypcji, przechowuje nasze save’y w chmurze i pozwala kontynuować rozrywkę niezależnie od urządzenia, na którym uruchomimy grę.

Quick Resume – kilka gier jednocześnie i szybkie przełączanie się między nimi

Funkcja która dla mnie jest rewolucją z prawdziwego zdarzenia: Quick Resume, czyli uruchamianie kilku gier jednocześnie i płynne przełączanie się między nimi. Doskonała opcja, która — jeżeli działa jak należy — daje mi prawdziwy powiew nowej generacji konsol i rewolucji, której wyczekiwałem od dawna. I choć brzmi jak marzenie, to nie działa tak spektakularnie. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Z każdym miesiącem widać poprawę, ale na pewno nie jest tak dobrze, by mówić o 100% zaufaniu dla tego rozwiązania, dlatego kiedy tylko mogę, staram się robić zapis przed zmianą gry. Wszystko jednak zmierza ku lepszemu, dlatego jestem bardzo ciekawy dalszego rozwoju tej funkcji i mocno trzymam za nią kciuki, bo korzystam na co dzień.

Stare pady dla nowych gier

Kontrolery Xbox One i Xbox Series X/S różnią się… tyle co nic. Na pierwszy rzut oka — zmian nie widać w ogóle, po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że to szczegóły. Jest to broń obosieczna – bo z jednej strony Sony wprowadziło małą rewolucję w temacie (o czym więcej za chwilę), z drugiej jednak okazuje się, że stare kontrolery nie wspierają nowych gier. Sam układ przycisków się nie zmienił — niczego nie dodano, niczego nie odjęto, zmieniły się wyłącznie technologie. Mimo wszystko Sony pozwala korzystać z Dual Shock 4 wyłącznie do gier z PlayStation 4, a Microsoft do wszystkiego. Ogromny plus – choć warto mieć na uwadze, że obie firmy pozwalają bez problemu korzystać wszystkim grom ze specjalnych akcesoriów – arcade sticków czy kierownic.

Interfejs. Z tego od Microsoftu po latach nareszcie da się korzystać

Microsoft przez kilka lat doprowadzał interfejs swoich konsol do stanu używalności. Po całkiem fajnych propozycjach za czasów Xboksa 360 zaczął kombinować, co przez długi czas było opłakane w skutkach. Obecny interfejs jest czytelny, łatwy w obsłudze i naprawdę przyjazny. Sony, natomiast, z każdą konsolą pewne rzeczy zaczyna utrudniać — od czytelnego XMB po mniej czytelny, ukrywający część treści, dash w PlayStation 4, na jeszcze bardziej uproszczonym i biednym interfejsem PS5, nad którym użytkownicy nie mają póki co żadnej kontroli.

Wyciąganie ręki do klienta

Enigmatyczny podpunkt, pod który zdecydowałem się podciągnąć cały zestaw działań Microsoftu w walce o sympatię graczy. Firma od kilku lat wyciąga rękę, budując fundamenty pod zwarty ekosystem. Jednym z elementów bez wątpienia jest usługa abonamentowa Xbox Game Pass — tak naprawdę ona jest najbardziej widoczna, ale na tym jeszcze nie koniec. Kiedy Sony zapowiada zamykanie cyfrowych sklepów z grami na starszych konsolach (a przy okazji użytkownicy już teraz mają problemy, by je pobrać), Microsoft daje nam wsteczną kompatybilność i jak tylko może wspiera również stare oprogramowanie, dodając leciwym tytułom kopa na nowych urządzeniach. Ponadto jest jeszcze Smart Delivery, którego założeniem jest: kup raz, ciesz się najlepszą możliwą wersją na każdym ze sprzętów z naszej rodziny. Wisienką na torcie pozostaje dostęp do grania w chmurze, który na tę chwilę działa jak działa – ale projekt stale się rozwija, dodawane są tam nowe funkcje

Rzeczy, które PlayStation 5 (z)robi lepiej do Xbox Series X/S

Innowacje w kontrolerze. Dual Sense próbuje czegoś nowego

Nie będę ukrywał – na tę chwilę Dual Sense mnie nie urzekł, ale nie bardzo miał ku temu okazję. Demo technologiczne, jak traktuję Astro’s Playroom, to za mało. Bez efektywnego wykorzystania w grach zrobionych typowo pod zaprezentowanie nowych funkcji – jeszcze do końca tego nie czuję. Ale szanuję Sony że chociaż próbują zrobić coś nowego. Nie na tyle odważnego jak Nintendo gdy wprowadzało ruchową rewolucję z Wii, ale w swoim konserwatywnym podejściu pokusili się o dające sporo możliwości innowacje. Oby zaprocentowały, a twórcy podchodzili do tematu rozsądniej niż na początku życia PlayStation 3, gdzie za wszelką cenę chciano pokazać moc SIXAXIS.

Biblioteka gier

Jak cały ten tekst, ten podpunkt również jest 100% subiektywny. Nie jestem specjalnym fanem gier na wyłączność ze stajni Sony (nie podoba mi się nowe wcielenie God of Wara, nie jestem fanem The Last of Us, a ostatnie Uncharted na którym doskonale się bawiłem, to była druga odsłona serii), ale nie muszę być miłośnikiem ich „ekskluziwów”, by lubić gry które są tam wydawane. Sporo japońskich twórców wybiera sprzęt Sony – znacznie bardziej popularny w Kraju Kwitnącej Wiśni, stąd jest wiele gier, których na Xboksie po prostu nie znajduję. Może w tej generacji coś się w temacie zmieni — choć nie bardzo w to wierzę, patrząc na to jak fatalnie konsola sprzedaje się w Japonii. Póki co zaległości które zostały mi z ery 8. generacji są tytułami niedostępnymi na konsoli Microsoftu, a z gier zapowiedzianych na wyłączność którejkolwiek z konsol wygrywa i tak Sony swoim Ratchetem i Clankiem.

Rzeczy w których każda z konsol potrzebuje poprawek

Aplikacje VOD

Obie konsole mają bazę aplikacji VOD, za której przygotowanie odpowiedzialni są twórcy poszczególnych usług. Niestety — w obu przypadkach trudno mówić o ideale. Jedne działają lepiej, inne gorzej, ale w każdej z platform napotkałem na irytujące błędy. O problemach z zielonym paskiem w Apple TV na konsoli Xbox już wspominałem (zobacz: Xbox Series X po miesiącu nie jest już taki idealny. Moje problemy z nową konsolą Microsoftu). Na PlayStation 5 Apple TV działa bez problemu, niestety kłopotliwą okazała się aplikacja Amazon Prime Video. Mnie zirytowało upłynnianie ruchu którego nie dało się wyłączyć (i nie, to nie jest kwestia ustawień telewizora), ale użytkownicy skarżą się też na problemy z przyciemnianiem ekranu których nie naprawiono od kilku miesięcy.

Podsumowując

Przyznam szczerze, że naprawdę trudno było mi znaleźć jakieś specjalne asy w rękawie Sony — a przynajmniej na tę chwilę ich jeszcze nie dostrzegam. Kultura pracy obu konsol stoi na bardzo wysokim poziomie, każdy z producentów zadbał o szybkie podzespoły i kapkę innowacji. Nie ukrywam że wizja Microsoftu — dużo bardziej nowoczesna, a jednocześnie dbająca o wsparcie dla tradycji — leży mi znacznie bardziej, niż milczące Sony. Systemowo także bardziej pasują mi rozwiązania Xboksa, ale tak naprawdę to dopiero rozgrzewka — prawdziwa konkurencja rozpocznie się, gdy pojawią się gry tworzone od początku do końca z myślą o nowej generacji sprzętów. Wtedy będzie można faktycznie porównać ich możliwości. Teraz tak naprawdę wszystkie odczucia związane są z systemem, filozofią i poszanowaniem użytkowników/klasyki. Wszystkie mogą się zmieniać wraz z kolejnymi aktualizacjami – ku lepszemu i gorszemu. Jak będzie, czas pokaże. Na tę chwilę nadrabiam kupione wcześniej zaległości z PlayStation 4 na nowej konsoli Sony, a na Xboksie nieustannie gram w Tetris Effect i sprawdzam gamepassowe nowości.