Ciekawe strony

Przyszłość dzieci w rękach pluszowego misia

KW
Krzysztof Wąsowski
6

Z dzieciństwem kojarzą mi się trzy rzeczy: miś, którego jako dziecko, dostałem od rodziców, Żółwie Ninja i pierogi mojej babci. Dziś skupię się na tym pierwszym, a właściwie na nowej formie przytulanki, którą posiadało i posiada każde dziecko. Jednak nie chodzi mi tu o zwykłego misia ze sklepu z...

Z dzieciństwem kojarzą mi się trzy rzeczy: miś, którego jako dziecko, dostałem od rodziców, Żółwie Ninja i pierogi mojej babci. Dziś skupię się na tym pierwszym, a właściwie na nowej formie przytulanki, którą posiadało i posiada każde dziecko. Jednak nie chodzi mi tu o zwykłego misia ze sklepu zabawkowego, a zabawkę z prawdziwego zdarzenia, która już niedługo ujrzy światło dzienne. Mowa tu o startupie ToyTalk, czyli twórcach inteligentnego pluszaka dla dzieci.

W czasach mojego dzieciństwa większość czasu spędzało się na polu/dworze (zależnie od regionu) biegając za piłką, grając w klasy itd., ciesząc się przy tym piękną pogodą. Gdy pogoda była brzydka, siadało się z babcią w domu i bawiło w dom lub sklep. Telewizję oglądałem rzadko, wolałem bawić się na świeżym powietrzu; biegać, skakać, wspinać się po drzewach. Dużą część mojego dzieciństwa zajmowały także pluszami. Gdy bolał brzuch nic tak nie koiło bólu jak przytulenie miśka od rodziców.

Czasy się zmieniły, a do dziecięcych zabawek coraz więcej pakowanej jest technologii. Jeszcze kilka lat temu Tamagochii było mega zaawansowanym komputerem, a każdy kto je miał był cool.

Aktualnie stawiamy na większy rozwój naszych pociech, a raczej staramy się, by dziecko otrzymało jak najwięcej pozytywnych bodźców od narodzin, by mogło się prawidłowo rozwijać. Zaczynając od specjalnych profilowanych przedszkól i szkół, a kończąc na startupach kierowanych do dzieci i rodziców takich jak Duckie Deck, Ciufcia.pl czy MoodUp.

ToyTalk chce stworzyć zabawkę, która nie tylko będzie dziecku pomagała rozumieć i poznawać świat. ToyTalk obrał sobie za zadanie stworzenie zabawki, która będzie pomagała dziecku się rozwijać, ale w nie byle jaki sposób.

Uwagę należy zwrócić na zespół, który stoi za całą pluszową rewolucją. To ludzie z ogromnym doświadczeniem i wiedzą technologiczną. Na czele ToyTalk stoi sam Oren Jacob – były CTO Pixara, który poświęcił 20 lat życia dla firmy tworzącej filmy i animacje dla dzieci, podjął się trudnego zadania stworzenia nowej rewolucyjnej zabawki. Razem z nim z Pixara „uciekł” Bobby Podesta, który został dyrektorem kreatywnym ToyTalk, a na swoim koncie ma takie produkcje jak Toy Story 2, Potwory i Spółka czy Gdzie jest Nemo?. Podesta, jak się domyślacie, będzie odpowiedzialny za UX i UI oraz dialogi. Kolejną osobą, która dołączyła do zespołu ToyTalk jest sam Martin Reid – jeden z twórców Siri(!). Ważnym ogniwem w tej układance jest James Chalfant – współtwórca Akamai.

Domyślacie się co zespół ludzi z takim doświadczeniem i wiedzą chce stworzyć? Zabawkę na miarę XXI wieku! Mówimy tu o zabawce stworzoną przez twórców Siri, która może śledzić ludzki ruch, wchodzić w interakcje z osobami wokół i może być podpięta pod Internet.

Brzmi to niesamowicie, a zarazem trochę przerażająco. Jednak jestem przekonany, że tego typu zabawki prędzej czy później zagoszczą w naszych domach. Wyobraźmy sobie ile dobrego tego typu zabawka mogła by zrobić? Mogłaby, na przykład, opiekować się dzieckiem, kiedy rodziców nie ma w domu lub uczyć dziecka języków, a nawet uczyć ludzkich zachowań czy zasad Savoir-vivre (czego czasem dzieciom brakuje). Może tej zabawce udałoby się zachować odpowiedni poziom rzeczywistości, w której żyje dziecko?  Odciągnęłaby malucha od telewizora czy komputera?

Na te pytania i inne, trudniejsze, poznamy odpowiedzi pewnie niebawem. Póki co startup zebał 11,5 miliona funduszy na budowę i rozwój zabawki od Charles River Venture, co daje okrągłą sumę 16 milionów USD, którą udało się zgromadzić w tym roku.

Pomysł jest obiecujący, tak jak i zespół odpowiedzialny za całą zabawkową „aferę”, a co z tego będzie przekonamy się wkrótce.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu