47

Przestałem oczekiwać od tabletu, żeby spełniał rolę urządzenia, którym nie jest

Nie da się ukryć, że osoby wcześniej pracujące wyłącznie z pecetami przenoszą swoje oczekiwania i przyzwyczajenia na tablety. Sam miałem tego rodzaju podejście przed zakupem tabletu i na początku, gdy zacząłem z niego korzystać – chciałem aby tablet miał możliwość podłączenia klawiatury i korzystania z niego jak z laptopa. Wydawało mi się, że najbliżej mojego […]

Nie da się ukryć, że osoby wcześniej pracujące wyłącznie z pecetami przenoszą swoje oczekiwania i przyzwyczajenia na tablety. Sam miałem tego rodzaju podejście przed zakupem tabletu i na początku, gdy zacząłem z niego korzystać – chciałem aby tablet miał możliwość podłączenia klawiatury i korzystania z niego jak z laptopa. Wydawało mi się, że najbliżej mojego ideału jest Transformer. Myliłem się. Im dłużej korzystam z tabletu, tym bardziej jestem przekonany, że to nie ma najmniejszego sensu. Tablet nie powinien naśladować laptopa czy netbooka, bo wtedy stanowi połączenie wad tabletu i laptopa, a nie zalet obu tych urządzeń.

Sam nie wiem co jest głównym motorem tych nierealistycznych wobec tabletu oczekiwań. Może fakt, że skoro tablet kosztuje tyle co przyzwoity laptop, to powinien oferować identyczne możliwości? Chociaż to się powoli zmienia. Nexus 7 spowodował, że przyzwoity tablet można nabyć w cenie raczej taniego netbooka, niż laptopa. Może właśnie siła przyzwyczajeń, które są naszą drugą naturą? W końcu z komputerów osobistych korzystam dwadzieścia lat z okładem, a tablety w obecnej formie, czyli z mobilnym systemem operacyjnym, pojawiły się stosunkowo niedawno? Tak czy owak, nie mam wątpliwości, że wszystkie obecne na rynku rozwiązania mające zrobić z tabletu coś więcej mi nie odpowiadają.

W tej chwili tablet spisuje się świetnie do dynamicznej konsumpcji treści. Przeglądanie internetu, prasówka za pomocą takich narzędzi jak Flipboard czy Zite, oglądanie filmów, zarówno pełnometrażowych, jak i tych na YouTube, czytanie kolorowych PDFów lub czytanie wymagające ciągłej i sprawnej interakcji w postaci nieustannego wyszukiwania, podkreślania, korzystania ze słownika. Wreszcie przeglądanie portali społecznościowych. W tym wszystkim tablet sprawdza się najlepiej. Owszem, można się bez niego obejść, bo wszystkie te rzeczy można robić mniej wygodnie za pomocą laptopa właśnie, czy smartfona, ale jednak w tych zastosowaniach tablet nie ma sobie równych.

Osobiście czasem przeglądam strony za pomocą smartfona, ale robię to, gdy muszę coś sprawdzić, nie w wolnej chwili i dla przyjemności. Do tego celu, nawet dzisiejsze dość duże ekrany telefonów są dla mnie za małe, żeby nazwać takie przeglądanie komfortowym. Podobnie z oglądaniem filmów, da się, ale bardziej wtedy gdy nie ma innego wyjścia, czy właśnie tabletu pod ręką. Chyba nikt nie rozsiada się w domu, w fotelu, żeby obejrzeć sobie film na smartfonie. Laptop za to całkowicie nie sprawdza się, jeśli nie możemy z nim wygodnie usiąść, najlepiej przy stole, lub chociaż trzymać go na kolanach. O korzystaniu w ruchu nie może być mowy. Za to tablet umożliwia przeglądanie WWW, serwisów społecznościowych i filmów równie dobrze jak średniej wielkości laptop, z mobilnością bliską smartfonowi. Przyznaję, to dość wyspecjalizowane zastosowanie, ale za to sprawdza się świetnie.

Co jednak stanie się gdy chcemy do tabletu dodać dodatkową funkcjonalność? Zrobić dwa albo trzy w jednym? Nie wychodzi to najlepiej. Przynajmniej jak dotąd nikt nie zaprezentował rozwiązania, które nie posiadałoby poważnych wad, które w moich oczach przekreślają takie urządzenia.

Stacja dokująca z klawiaturą

W teorii wydaje się, ze to rozwiązanie idealne, ale w praktyce okazuje się inaczej. Tablet z klawiaturą ma zdecydowanie większe wymiary i wagę, która jest w zasadzie identyczna z netbookami i ultrabookami. Noszenie jej non stop zabija ideę poręcznego, lekkiego, mobilnego urządzenia jakim jest tablet, chociażby dlatego, że netbooki, a zwłaszcza ultrabooki posiadają znacznie większe możliwości, za sprawą normalnego systemu operacyjnego i znacznie większej mocy obliczeniowej. Klawiaturę można oczywiście odłączyć, tylko wtedy po co nam ona?

Postanowiłem zapytać o zdanie znajomego – Konstantego Młynarczyka, redaktora naczelnego Chipa, który swojego czasu posiadał Transformera, jakie miał doświadczenie w tej materii. Potwierdził moje obawy. Noszenie klawiatury ze sobą na co dzień było zbyt kłopotliwe, więc zostawiał ją w domu. Z kolei gdy chciał napisać dłuższy tekst, zwykle okazywało się, że klawiatury nie ma przy sobie, bo została w domu. W efekcie połączenie klawiatury do ekranu dawało jakąkolwiek korzyć w bardzo ograniczonej ilości przypadków, za to sprawiało więcej kłopotów.

Jeśli natomiast ktoś potrzebuje tabletu z Androidem zawsze może rozważyć zakup Transformera bez stacji dokującej w postaci klawiatury, lub stosować ją tylko w szczególnych przypadkach.

Sytuacja wygląda bardzo podobnie w przypadku wszystkich etui, które łączą klawiaturę i tablet na stałe w całość. Tutaj również mamy do czynienia z gabarytami i wagą zbliżoną do małych laptopów. Rozwiązanie dobre tylko dla tych, którzy chcieliby mieć laptopa z Androidem czy iOS. Sytuacja jest trochę lepsza gdy korzystamy z osobnej klawiatury na Bluetooth, przynajmniej jej odłożenie na bok nie sprawia kłopotu.

Telefon i tablet w jednym

Inna koncepcja tego samego producenta, co Transformer, to PadFone, czyli połączenie telefonu i tabletu w jednym. Pamięć i procesor znajdują się zawsze w telefonie, tablet to po prostu większy ekran z dodatkową baterią. Teoretycznie oszczędzamy, bo kluczowe elementy kupujemy tylko raz. Dodatkowo synchronizacja danych nie jest konieczna. Telefon po włożeniu do tabletu może bardzo długo działać na baterii. Wystarczy też jedna karta SIM do korzystania z telefonu i tabletu. Brzmi super?

Pytanie co będzie jak ktoś zadzwoni do nas na telefon, gdy akurat korzystamy z tabletu? Okazuje się, że połączenie możemy odebrać tylko wówczas, gdy mamy słuchawkę Bluetooth w uchu. Bez niej nic nie zrobimy, chyba, że wyciągniemy telefon z tabletu. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak takie rozwiązanie może być wygodne. Telefon ma to do siebie, że zawsze może zadzwonić. Taką rolę spełnia, natychmiastowej komunikacji dla wybranych, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych. Pozbawianie się do niego wygodnego dostępu, to zdecydowanie nie jest rozwiązanie dla mnie.

Aktualizacja 27.09.2012
W PadFonie połączenia można odbierać przy pomocy dodatkowego akcesorium w postaci rysika, który jest jednocześnie słuchawką bluetooth, jest to jednak dodatkowy wydatek. Okazuje się również, że nawet bez słuchawki bluetooth jest to możliwe w trybie głośnomówiącym, co eliminuje konieczność wyjęcia telefonu z tabletu. Trzeba jednak pamiętać, że tryb głośnomówiący nie sprawdzi się w każdej sytuacji, chociażby w środkach komunikacji miejskiej.

Tablet z wnętrzem i systemem z prawdziwego laptopa

Windows 8 przynosi jeszcze jedno rozwiązanie. Tablety, które dają nadzieję na możliwości ultrabooka z prawdziwego zdarzenia. Pełnoprawny system operacyjny, taki sam jak na desktopach, jednak dostosowany, przynajmniej w większości, do interfejsu dotykowego. Procesor, który jest sobie w stanie poradzić z niemal każdym zdaniem np. Intel i5 wspomagany 4 lub 8 GB RAM. To w zasadzie osobna kategoria, a nie zwykły tablet. To bardziej slate PC. Pod względem możliwości oferuje znacznie więcej niż Transformer. Na targach IFA oglądałem takie urządzenie z Windows 8 od Samsunga – ATIV Smart PC.

Jakość wykonania, ilość złącz, możliwości robią naprawdę duże wrażenie. Zjadają Transformera na śniadanie. Rzecz w tym, że nawet po odłączeniu klawiatury tablet jest wyraźnie grubszy i cięższy, dodatkowo posiada kartki wentylacyjne i aktywne chłodzenie w postaci wiatraków. Siedzimy w fotelu, oglądamy film lub przeglądamy sieć, a tu nagle włączają się wiatraki… to po prostu nie to samo co zwykły tablet. Nie jest równie wygodny do konsumpcji treści. Z powodu wagi trudniej utrzymać go w ręku przez dłuższy czas.

Prędzej zastąpię laptopa niż zwykły tablet – gdy przyjdzie czas

Obecnie popularne tablety są takie dobre w niektórych zastosowaniach właśnie dlatego, że są wyspecjalizowane, a nie do wszystkiego po trochu. W konsumpcji spisują się świetnie. W takim wypadku wychodzą drogo obok znacznie bardziej uniwersalnych laptopów, ale dobry telewizor też nie jest tani. Wolę tablet od telewizora, którego nie mam i mieć nie chcę. Wolę jego wyspecjalizowaną formę jaka przedstawia obecnie przede wszystkim iPad i Nexus 7. Wolę niską wagę, niewielką grubość, brak wentylatorów i stosunkowo długie działanie na baterii kosztem ograniczonych możliwości. Oswoiłem się z tabletem takim, jakim jest i nie potrzebuję dodatków, żeby uzasadnić chęć jego posiadania.

W każdym innym wypadku wolę po prostu dobrego ultrabooka, który wagą i rozmiarami zbliżony do tabletów z klawiaturami, a oferuje znacznie więcej. Wygodniejszą klawiaturę, większą moc obliczeniową, brak konieczności dokupywania akcesoriów, które są już jego elementem. Na chwilę obecną zdecydowanie wolę laptopa, tablet i telefon jako osobne, niezależne urządzenia. Gdy wraz z premierą Windows 8 idea slate PC jeszcze się rozwinie i zostanie udoskonalona, bardzo możliwe, że okaże się czymś wygodnym do pracy, oferując wytaczającą moc obliczeniową i dając w bonusie interfejs dotykowy, rysik, dobrej jakości ekran IPS, który w laptopach jest wyjątkową rzadkością. Będę jednak patrzył na niego jak na następcę laptopa z większymi możliwościami, ale podobnym rozmiarem i wagą, a tablet zostanie tabletem, urządzeniem wyspecjalizowanym w wygodnej konsumpcji treści. Może wówczas przesiądę się na wersję siedmiocalową, ale tabletu nie zastąpię tym, co obecnie proponują producenci. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Nie zmienia to wszystko faktu, że wolałbym aby mój iPad miał standardowe złącze micro USB i nie wymagał iTunes do prostej operacji skopiowania plików na lub z tabletu :)

Źródła obrazów: Strony producentów Asus, [2] oraz Apple. Zdjęcia Samsunga ATIV pochodzą z portalu Microsoft News.