43

Przeraża mnie wizja, w której dostawca internetu będzie decydował o szybkości działania moich ulubionych serwisów

Teoretycznie nie ma do tego prawa. Teoretycznie, otrzymując łączne 20 Mb/s powinienem mieć możliwośc w pełni wykorzystania tej prędkości. Teoria zakłada tez, że w internecie nie ma równych i równiejszych – Vimeo i YouTube dysponują tymi samymi łączami, a ewentualne różnice sprowadzają się do serwerowni lub samego użytkownika. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna. Może nas […]

Teoretycznie nie ma do tego prawa. Teoretycznie, otrzymując łączne 20 Mb/s powinienem mieć możliwośc w pełni wykorzystania tej prędkości. Teoria zakłada tez, że w internecie nie ma równych i równiejszych – Vimeo i YouTube dysponują tymi samymi łączami, a ewentualne różnice sprowadzają się do serwerowni lub samego użytkownika. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna.

Może nas to póki co nie dotyczy, bo problem ma swoje źródło w USA. Tamtejsi dostawcy internetu chcą zarabiać na tym, że współczesna sieć to już nie tylko strony www i tekst, ale również (a może już nawet w szczególności) streaming multimediów. Z tego też powodu część usług jest traktowana gorzej (dławiona) po to, aby inne mogły działać lepiej – tak brzmi oficjalne stanowisko. W praktyce to doskonały sposób na zapewnienie sobie dodatkowego źródła przychodu. Operator komórkowy zarabia nie tylko na klientach końcowych, ale również na firmach utrzymujących się ze streamingu wideo. Jeśli zapłacą, mogą liczyć na to, ze abonenci korzystający z usług danego dostawcy będą mogli z pełną prędkością swoich łącz oglądać udostępniane przez nich filmy.

Przykładem jest tutaj Netflix, który walczy z operatorami już od pewnego czasu. Rezultatem tego jest m.in. powstanie serwisu, w którym monitorowana jest prędkość łącz. W wyniku decyzji sądu w Waszyngtonie ze stycznia ubiegłego roku, dostawcy internetu mają wolną rękę w priorytetyzowaniu ruchu sieciowego z wybranymi usługami, a FCC (Federalna Komisja Łączności) nie ma uprawnień, aby nakładać na nich jakiekolwiek obowiązki służące zachowaniu neutralności. W problem teraz angażuje się sam prezydent Obama, który dość ostro wypowiada się na temat tych praktyk. Przygotował zatem następujące propozycje, które miałyby wzmocnić rolę FCC (pełne oświadczenie można znaleźć na stronie Białego Domu):

  • No blocking. If a consumer requests access to a website or service, and the content is legal, your ISP should not be permitted to block it. That way, every player — not just those commercially affiliated with an ISP — gets a fair shot at your business.
  • No throttling. Nor should ISPs be able to intentionally slow down some content or speed up others — through a process often called “throttling” — based on the type of service or your ISP’s preferences.
  • Increased transparency. The connection between consumers and ISPs — the so-called “last mile” — is not the only place some sites might get special treatment. So, I am also asking the FCC to make full use of the transparency authorities the court recently upheld, and if necessary to apply net neutrality rules to points of interconnection between the ISP and the rest of the Internet.
  • No paid prioritization. Simply put: No service should be stuck in a “slow lane” because it does not pay a fee. That kind of gatekeeping would undermine the level playing field essential to the Internet’s growth. So, as I have before, I am asking for an explicit ban on paid prioritization and any other restriction that has a similar effect.

Zachowanie neutralności sieci może tylko wydawać się problemem błahym. W rzeczywistości samowola operatorów na tym polu może mieć opłakane skutki. Przede wszystkim dostawcy internetu będą mieli ogromny wpływ na to, które firmy w internecie odniosą sukces – a odniosą te, które zapłacą więcej. Mało tego, może się okazać, że usługi należące do tych samych grup kapitałowych co dany operator będą faworyzowane kosztem konkurencji, co znów da im przewagę.

Koniec końców, może dojść do sytuacji, w której użytkownik końcowy stanie przed wyborem kilku różnych usług dostępu do internetu. Tańsza będzie przykładowo dawać nam dostęp do stron www z prędkością 20 Mb/s oraz streamingu multimediów z prędkością 3 Mb/s. Droższa zwiększy te limity dwukrotnie itd. Internet wielu prędkości nie przyniesie korzyści nikomu poza operatorami. I choć dziś teoretycznie ten problem nas nie dotyczy, to za kilka lat może się okazać, że szerokie uprawnienia dostawców sieci będą standardem na całym świecie, a to mocno zachwieje neutralnością internetu, która przecież od samego początku leżała u jego podstaw.