21

A co gdybyśmy mogli zapłacić za swoją prywatność?

Nic na świecie nie jest za darmo, nawet nasza prywatność. Co by było, gdybyśmy mogli ją sobie... kupić?

Na co dzień każdy z nas korzysta z wielu usług, które w ten czy inny sposób zbierają nasze dane. Używacie karty SIM – wasze położenie, lista osób do których dzwonicie i piszecie SMS’y oraz to, z jakiego urządzenia korzystacie, jest zbierana i zapisywana. Jeżeli jest to smartfon z Androidem i iOS – kolejne informacje trafiają do producentów tych systemów. Jeszcze następne dane trafiają, poprzez to, co zbierane jest przez nakładkę systemową i preinstalowane aplikacje, do producentów smartfonów. Finalnie – same aplikacje których używamy i witryny które odwiedzamy także zbierają o nas multum danych – od naszej lokalizacji, przez naszą książkę adresową po nawet zdjęcia, które za ich pomocą przesyłamy.

W przypadku komputerów wcale nie jest lepiej – telemetria systemu Windows, informacje zbierane przez przeglądarki i serwisy, których jesteśmy klientami mogą o nas bardzo dużo powiedzieć. Oprócz tego nie zapominajmy, że wszelkiego rodzaju telemetria działa też w rzeczywistym świecie – karty lojalnościowe na stacjach benzynowych czy w sklepach działają w dwie strony – nam dają zniżki, a firmie zapewniają nie tylko stałego klienta, ale też wszystkie informacje o nim – skąd jest, jak często odwiedza sklep i co kupuje. To pozwala firmom jeszcze efektywniej zarządzać np. zamówieniami, ale też pokazuje jedną bardzo ważną rzecz – że nasze dane można wycenić.

Zostańmy na chwilę przy tym pomyśle – ile tak naprawdę warte są informacje o nas?

Osobiście nie posiadam żadnych kart „klubowych”, więc kiedy robię zakupy w Carrefourze, Żabce czy innym Orlenie płacę więcej niż osoby, które takie karty posiadają. W głowię nazywam to „podatkiem od prywatności” – zakupy kosztują drożej, ale dzięki temu w gdzieś w rozbudowanym systemie informatycznym jest o jeden wpis o mnie mniej. Ile tracę? Oczywiście nie mam tu pod ręką precyzyjnych kalkulacji, ale w przypadku Żabki zauważyłem, że posiadanie aplikacji pozwala zaoszczędzić od 5 do 10 proc. na zakupach. Nie jest to dużo, prawda? Ot, 3 zł z każdych 30 wydanych. Zacząłem się więc zastanawiać, co byłoby, gdyby gigantyczne korporacje jak Facebook czy Google poszły tą samą drogą.

Pomyślcie, co by było, gdybyśmy mogli wykupić swoją prywatność

Firmy jak Google czy Facebook zarabiają na sprzedawaniu informacji o nas, które to informacje albo sami im dajemy, albo też – są one zbierane bez naszej wiedzy. Tak, dostajemy w zamian „darmową” usługę, ale moim zdaniem taka transakcja nie jest do końca uczciwa, ponieważ chyba nikt z nas nie zna dokładnej wartości informacji o nas i co za tym idzie – nie wie, ile dokładnie płaci. Rozwiązaniem tego mogłaby być prosta umowa – wszystkie usługi świadczone są tak jak do tej pory, ale użytkownicy mają wybór: albo korzystają z serwisu za darmo, godząc się na potężną telemetrię, albo też – uiszczają opłatę jakiejś wysokości aby serwis zostawił ich w spokoju. Dzięki temu właściciel serwisu miałby zabezpieczony przychód, a ci, którym zależy na prywatności, mogliby się nią cieszyć bez rezygnowania z ważnych w dzisiejszych czasach usług.

Ten eksperyment myślowy ma dwa rozwiązania i żadne nie jest przyjemne

Jak myślicie, co by się stało, gdyby rzeczywiście polityka „płać za swoją prywatność” weszła w życie? Moim zdaniem mogłyby się stać dwie rzeczy i niestety żadna z nich nie jest dobrym dla nas, konsumentów, rozwiązaniem. Przede wszystkim, nawet w przypadku bardzo symbolicznych opłat (np. 1 zł/msc), liczba miejsc w których musielibyśmy je uiszczać jest tak duża, że efektywnie nie byłoby nas stać na zapewnienie sobie prywatności.  Pomyślcie sobie o każdej aplikacji której używaliście kiedykolwiek, o każdej witrynie którą odwiedzaliście, o każdym komunikatorze i podsumujcie sobie, ile musielibyście zapłacić za zachowanie prywatności. Obstawiam, że przy nawet najoptymistyczniejszym scenariuszu skończylibyśmy z rachunkiem pokroju kilkuset złotych miesięcznie.

Drugi scenariusz jest jeszcze mniej przyjemny. Dlaczego? Ano dlatego, że na rynku jest wiele miejsc, w których mamy monopol, bądź faktyczny monopol z tylko teoretyczną konkurencją. Gdzie? Chociażby na rynku systemów operacyjnych (Android, Windows, macOS i iOS) i ich repozytoriów (Google Play, AppStore). Wybierając telefon z Androidem, cóż… musimy wybrać telefon z Androidem. To samo w przypadku kupna PC, gdzie Windows po prostu dominuje. A w monopolach, jak dobrze wiadomo z lekcji ekonomii, monopolista może dyktować dowolną cenę, a my, z braku alternatywy, będziemy musieli ją zapłacić, jeżeli oczywiście będziemy chcieli dany produkt kupić. W taki właśnie sposób, jeżeli system „zapłać za prywatność” zostałby wprowadzony, jestem pewien, że z tego właśnie powodu w wielu miejscach cena za nasze dane byłaby bardzo wysoka. Nie dlatego, że są one tyle warte, ale dlatego, że dla wielkich korporacji byłby do kolejny sposób na zarobek. Poza tym, jeżeli jesteśmy już w jakimś ekosystemie (np. Apple czy Facebooka), właściciel mógłby zmieniać ceny w trakcie używania jego produktów, a my, z racji na to, że odejście od ekosystemu wiązałoby się z jeszcze wyższymi kosztami, po prostu godzilibyśmy się na podwyżki.

Innymi słowy – jest duża szansa na to, że na prywatność zwyczajnie byłoby nas nie stać

Powstaje więc pytanie – czy warto kruszyć kopie o „prywatność”, skoro po pierwsze na zachowanie pełnej prywatności nie ma szans (chociażby nasz operator telekomunikacyjny wie o nas więcej, niż byśmy sobie tego życzyli i w razie zapytania ze strony organów państwowych chętnie te dane udostępni), a po drugie, nawet w idealnym scenariuszu jest to nieopłacalne? Cóż, od zawsze stoję na stanowisku, że ochrona naszych danych ma sens chociażby z tego powodu, że nie wiemy, do czego mogą one zostać użyte w przyszłości i w czyje ręce mogą wpaść. Życie to jednak sztuka kompromisów, więc jeżeli możemy bez straty dla swojego komfortu wybrać dane, których nie chcemy udostępniać, zdecydowanie warto to zrobić. Dlatego widziałbym taką opcję „wykupu” jeżeli nie we wszystkich, to chociażby w kilku kluczowych miejscach, jak Facebook, Windows czy Android. Wszystko rozbija się tu oczywiście o cenę, którą te wielkie korporacje kazałyby sobie zapłacić.

Ile bylibyście w stanie dać za to, by zniknąć z ich baz danych?