ProteGO Safe
10

Nowe wcielenie aplikacji rządowej do walki z koronawirusem już dostępne… i od razu spotyka się z falą krytyki. Dlaczego?

Ministerstwo Cyfryzacji ponownie udostępnia ProteGO Safe — w nowej wersji i z jeszcze większymi kontrowersjami. Czy aplikacja, która ma nam pomóc w walce z epidemią koronawirusa, ma jeszcze szansę na zyskanie sobie przychylności użytkowników? Przyznam szczerze, że z każdą aktualizacją mam coraz więcej obaw przed jej zainstalowaniem.

Na stronach Ministerstwa Cyfryzacji o ProteGO przeczytacie:

ProteGO Safe to aplikacja, która pomoże nam w wychodzeniu z najostrzejszych obostrzeń związanych z pandemią. Im więcej z nas będzie z niej korzystać, tym szybciej i skuteczniej ograniczymy tempo i zasięg rozprzestrzeniania się koronawirusa. To także profesjonalna pomoc zarówno dla zdrowych, jak i zakażonych osób. Nasza aplikacja korzysta z API opracowanego przez Apple i Google.

W swojej pierwotnej wersji ProteGO Safe pozwalało na samodzielną kontrolę stanu zdrowia opartą o ankietę, w której odpowiadamy na pytania dotyczące naszego stanu zdrowia. Taki test miał pozwolić na określenie jednej z trzech grup ryzyka zarażeniem koronawirusem. Drugim, ważniejszym, narzędziem jest możliwość skanowania otoczenia i komunikowanie w przypadku ryzyka kontaktu z wirusem. Z początku mówiło się o własnych rozwiązaniach, z czasem zdecydowano się na narzędzia udostępniane i opracowane wspólnie przez Apple i Google.

Ponownemu uruchomieniu aplikacji ProteGO Safe towarzyszy reklama, a wraz z nią słowa:

Im więcej z nas będzie z niej korzystać, tym szybciej i skuteczniej ograniczymy tempo i zasięg rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Całości dopełnia wspólne stanowisko ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego i ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, którzy jednym głosem mówią:

Wierzymy w odpowiedzialność Polaków, którą już wielokrotnie udowodnili. ProteGo ma sens tylko wtedy gdy większość z nas sięgnie po to rozwiązanie. Wszystko w naszych rękach

Wystarczy jednak wyjrzeć za pierwsze lepsze okno, by dostrzec, że Polacy już dawno zapomnieli o wirusie, chorobie, dystansie społecznym, czy ograniczonym zaufaniu do drugiego człowieka. I nie wydaje mi się, by aplikacja w tym pomogła — tym bardziej, że nadal wzbudza wiele kontrowersji.

ProteGO Safe z dużą aktualizacją i niekończącymi się krytycznymi komentarzami. Aplikacja wdraża narzędzia oparte o rozwiązania Apple i Google

Nie można jednak zapomnieć o rozzłoszczonych komentujących, którzy od samego początku prac nad projektem bacznie przyglądali się zmianom, jakie twórcy ProteGO udostępniali na Github. Nie ma dnia, by nie było krytycznych słów kierowanych w stronę tego, w jakim kierunku zmierza aplikacja — wszakże były sygnały, że będzie ona obowiązkowa dla wszystkich. Nie brakuje też wezwań do ustosunkowania się do zarzutów o naruszaniu prywatności potencjalnych użytkowników — i o ile część może uznać komentarze na github za objaw paranoi i szukania spisków, tak od początku zapewniano, że prace nad aplikacją będą prowadzone otwarcie, bez żadnych tajemnic, czy ukrytych działań. Zdaniem wielu obserwatorów walczących o jej przejrzystość, aplikacja ProteGO Safe może przekazywać zebrane dane dalej, bez wiedzy użytkownika i korzysta z rozwiązań, które nie zapewniają mu odpowiedniego zabezpieczenia i prywatności przed nieautoryzowanym dostępem do lokalizacji, czy kontaktów nawiązanych z innymi urządzeniami.

Patrząc na to, jak wyglądała wczorajsza publiczna dyskusja nad kształtem ProteGO Safe i to, że mimo wszystko aplikacja w dość kontrowersyjnym stanie trafiła do Google Play, a wkrótce pojawi się zapewne w App Store (o ile Apple ją przepuści), nie będzie niczego w złego w zacytowaniu jednego z komentujących na Github:

Zastanawiam się tylko po co udawać i zadawać tu pytania, skoro sprawa wygląda już na przesądzoną? Będzie oficjalna prezentacja, a później release i brawa, bo jesteśmy jednymi z pierwszych w Europie. Czy o to Wam chodzi? Bo niestety tak to wygląda.

Github

Warto się przyglądać sprawie, gdyż w stronę twórców jak i samego Ministerstwa Cyfryzacji kierowane są kolejne mocne słowa mówiące o tym, że udostępniona właśnie aplikacja jest niezgodna z prawem europejskim oraz (prawdopodobnie) z GDPR / RODO.