taniec-z-gwiazdami
45

W Polsce z nich kpimy, w Stanach są wielką siłą. Czemu wciąż podchodzimy poważnie do programów rozrywkowych

ABC, Entertainment Tonight, US Weekly, E!, ABC, CNN i wiele innych napisało wczoraj o... Tańcu z Gwiazdami.

Programy rozrywkowe brylują w telewizji od lat. Czasami odnoszą spektakularny sukces, innym razem znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z jakiegoś powodu w Polsce mają wyjątkowo złą sławę. Ktoś z was ogląda Taniec z Gwiazdami? A może kibicował komuś w Wyspie miłości? Wiecie na kogo zagłosujecie w finale Top Model i nie możecie doczekać się nowej edycji Voice Senior? Pewnie odpowiecie, że nie. A ja i tak wiem, że część z was kłamie, bo przecież te wszystkie programy mają świetną oglądalność. Tylko, że wstyd nam o nich rozmawiać. Kiedy media nie-plotkarskie napiszą o ostatnim odcinku programu rozrywkowego, są mieszane z błotem. Że niby co to za temat, a w ogóle co to za program i gwiazdeczki. Masa ludzi chwali się w komentarzach swoją niewiedzą na temat prezentowanych tam treści, jakby to faktycznie był powód do dumy. W tym samym czasie 28 sezon wspominanego już Tańca z Gwiazdami święci trium za wielką wodą i oglądają go wszyscy. Bez obrażania się, że to rozrywka dla plebsu.

A ja lubię programy rozrywkowe!

Wspomniana Love Island. Wyspa Miłości nie rozbiła banku u nas, ale w Wielkiej Brytanii jak najbardziej. Odcinki stamtąd oglądał cały świat, kompletnie wariując na ich punkcie. O nich też pisały wszystkie media. Fani rozmawiali, dzielili się spostrzeżeniami i wspólnie trzymali kciuki za ulubieńców. To samo dzieje się chociażby w chwili, gdy na antenę wraca The Voice. Na zachodzie kochają tego typu zabawy i się tego nie wstydzą. Skąd to oczernianie u nas? Dlaczego oceniamy się przez pryzmat tego, co kto ogląda w wolnym czasie? Fakt, że siada na dwie godzinki przed telewizorem, żeby popatrzeć na wyczyny taneczne (lub jakiekolwiek inne) znanych i nieznanych, robi z niego kogoś głupszego? Otóż nie. To nie jest obrana ścieżka życiowa i determinacja poglądów społecznych. To jest weekendowa rozrywka.

Co to za celebryta, skoro nie ma swojej aplikacji? Teraz bez tego się nie obejdzie

Uwielbiam Dostojewskiego i Bułhakowa, ale co poniedziałek oglądam Top Model. Moja mama ma wyższe wykształcenie muzyczne, a co piątek siada do Tańca z Gwiazdami. Mam przyjaciół, których cenię za inteligencję i zaangażowanie w sprawy społeczne, którzy oglądają Top Model, Kuchenne rewolucje i inne Big Brothery. Telewizja to nie materiał dla idiotów. Nie trzeba mieć w domu odbiornika, aby śledzić swoje ulubione stacje, ponieważ większość programów ląduje teraz na dedykowanych VOD. Kliknięcie lajka pod zdjęciem zwycięzcy Mam Talent nie odbiera nam intelektu ani godności, po co więc te nerwy i spięcia?

Od Tańca z Gwiazdami się nie umiera

Ocenianie kogoś po sposobie rozrywki i relaksu jest absurdalne. Ocenianie tychże programów w kategoriach kultury wysokiej jest jeszcze głupsze. Istnieją rzeczy stworzone, aby wywoływać refleksję oraz te, które mają nad odprężyć. Nie wrzucajmy ich do jednego wora. Włączając ten maglowany tu Taniec z Gwiazdami nie spodziewajmy się uniesień intelektualnych i nie psioczmy na produkcję, że ich tam nie znaleźliśmy. Programy rozrywkowe to nie jest sprawa życia i śmierci. Naprawdę można podejść do nich na kompletnym luzie i czasem po prostu dać im szansę. A jeśli nie spodobają wam się ich koncepcje, to dajcie szanse na święty spokój fanom. Nikogo nie zmusimy to zmienienia zainteresowań. Sami przecież nie chcielibyśmy być zmuszani do lubienia czegoś, co nam ewidentnie nie pasuje. Po co więc ta agresja i próba udowodnienia wyższości intelektualnej? Pojęcia nie mam. Ale wiem, kto jest moim faworytem w najnowszej edycji Top Model (dawaj, Olga!) i się tego nie wstydzę.

 

Zdjęcie: Plejada