25

Programiści na haju. W Silicon Valley wzrasta spożycie medycznej marihuany

Bycie programistą to ciężki kawałek chleba, a siedzenie przed komputerem może prowadzić do przewlekłych bóli kręgosłupa, nadgarstków i innych części ciała. Czy jest na to rada? Wydaje się, że “innowatorzy” z Silicon Valley znaleźli rozwiązanie tego problemu. Jak grzyby po deszczu zaczęły tam powstawać kliniki serwujące swoim “pacjentom” medyczną marihuanę w różnej postaci. Tak, jest […]

Bycie programistą to ciężki kawałek chleba, a siedzenie przed komputerem może prowadzić do przewlekłych bóli kręgosłupa, nadgarstków i innych części ciała. Czy jest na to rada? Wydaje się, że “innowatorzy” z Silicon Valley znaleźli rozwiązanie tego problemu. Jak grzyby po deszczu zaczęły tam powstawać kliniki serwujące swoim “pacjentom” medyczną marihuanę w różnej postaci.

Tak, jest to temat mało techniczny, ale jednak jest związany z Eldorado każdego programisty, inwestora czy starupowca nie tylko polskiego. Oczywiście zaraz podniosą się głosy oburzenia, że znowu zaniżam poziom i piszę głupoty niegodne bloga traktującego o technologii. Ale co mi tam, skoro Bloomberg Businessweek może to czemu nie Antyweb;). Temat jest oczywiście związany z narkotykami i zażywaniem substancji niedozwolonej w naszym kraju. Mógłbym oczywiście napisać o tym, że polskie środowiska programistyczne “wspomagają” się innymi środkami – głównie alkoholem – i to jest “nasz” problem. Choć swoją pracę wykonują i nikt ich nie testuje na “zawartość promili we krwi” podczas wykonywania obowiązków służbowych czy poza pracą. Jednak nie spotkałem się ze statystykami dotyczącymi problemu alkoholowego wśród polskich programistów, choć wiem, że nie wylewają za kołnierz i potrafią “pić do klawiatury”;). Rozumiem, u nas się pije, jak zarabiasz więcej to przerzucasz się z tanich browarów na dobrą whiskey, prawa nie łamiesz – nikt się nie czepia. Jednak w USA znaleźli inne rozwiązanie na bolące stawy oraz kręgosłupy i chyba nie narzekają.

mideast-israel-medical-marijuana.jpeg4-1280x960

Zamiast ładować w siebie chemiczne środki przeciwbólowe, zapal skręta lub zjedź muffinkę lub inny smakołyk z dodatkiem “ziółek”. Palliative Health Center jest jednym z wielu takich miejsc, gdzie pacjenci kliniki mogą wybrać z menu wyświetlanym na iPadzie, interesujący ich “środek przeciwbólowy” spośród wielu różnych, dostępnych tam produktów z dodatkiem marihuany. Wybór jest dość duży, a poszczególne kliniki mają również oferty specjalne, niedostępne nigdzie indziej. Możesz wybrać różne formy od ciasteczek, cukierków, tabletek do tradycyjnych “topów” czy haszyszu. Wybierzesz nie tylko formę, ale i skład – przy każdym produkcie masz również podaną procentową zawartość THC. Produkty to nie jedyna rzecz oferowana w Palliative – odbywają się tam również, raz w miesiącu zajęcia z gotowania, na których możesz nauczyć się różnych tricków stosowanych przez “zielonych kucharzy”;).

Erni Arreola, asystent managera w Palliative przyznaje, że około 40% stałych bywalców kliniki to programiści i inżynierowie z największych firm znajdujących się nieopodal kliniki. Można tam spotkać pracowników z Cisco Systems, Google, Adobe Systems, Apple czy eBaya, ale także z innych firm, które również mają swoje siedziby w centrum Silicon Valley. Jak mówi Erni ludzie z branży IT chwalą sobie ich produkty i są tam stałymi klientami.

San Jose jest uważana za stolicę medycznej marihuany. Miasto ma łącznie 106 klinik, z czego 4 są nastawione wyłącznie na bezpośrednią dostawę do domu klienta, bez oddziałów do których możesz wpaść po kolejną “dawkę leku przeciwbólowego”. To cztery razy więcej niż w San Francisco i dwa razy więcej niż przypada na kilometr kwadratowy w Los Angeles. Jak twierdzi burmistrz San Jose Chuck Reed “to o wiele więcej niż jest potrzebne aby zaspokoić potrzeby populacji tego miasta”.

tech_geeks

Wszystko zaczęło się w 2009, kiedy to administracja Obamy ogłosiła, że nie będzie ścigała pacjentów “z poważnymi dolegliwościami” za posiadanie marihuany do celów leczniczych. Kalifornia to jeden z 18 stanów, które wprowadziły prawo pozwalające na używanie medycznej marihuany w granicach stanu. W Kalifornii, jeśli chcesz legalnie nabywać i palić lub spożywać w innej postaci marihuanę musisz udowodnić, że masz migrenę, artretyzm lub “wiele innych chorób, przy których marihuana może przynosić ulgę”. Czy trudno jest uzyskać receptę od lekarza? Tak, lekarze za wypisanie recepty mogą dostać “bana”, ale wystarczy rekomendacja jaką może wypisać każdy lekarz po uiszczeniu opłaty w wysokości 40 dolarów i problem z głowy. Rekomendacja ta upoważnia do zakupu, posiadania i używania medycznej marihuany na terenie stanu Kalifornia.

Mark Johnson executive officer, który pracuje w firmie Zite w San Francisco, przyznaje, że sam pali trawkę praktycznie codziennie i jest to bardzo powszechne wśród pracowników technicznych zatrudnionych w branży IT. Firma Zite, której właścicielem jest Time Warner, tworzy newsowe aplikacje mobilne na smartfony i tablety. Johnson mówi, że “ludzi nie obchodzi czy palisz trawkę, jeśli palisz, nie musisz tego ukrywać, jeśli nie palisz akceptujesz, że ludzie na około palą”.

MedMar Healing Center, to kolejna klinika, która mieści się około pół kilometra od głównej siedziby Adobe. Największym hitem jest tam czekoladowe toffi podrasowane “maryśką”, które jest ulubioną słodkością, kupowaną przez 15% klientów kliniki. Veda Chews bo taką właśnie nazwę ma popularne toffi, według CEO i co-foundera Douga Chloupka “nie sprawia, że jesteś na haju czy odczuwasz zamroczenie typowe dla innych produktów opartych na medycznej marihuanie”, twierdzi on również, że “ produkt ten jest skierowany, szczególnie do osób, które programują po 15 godzin dziennie, odczuwają napięcie oraz bóle w nadgarstkach, pozwala on na zachowanie trzeźwego myślenia likwidując uciążliwy ból”. Cena jednego toffi to 13 dolarów, MadMar oferuje również gotowe jointy po 10 dolarów za sztukę, które noszą takie nazwy jak “Sour Grapes” czy “Super Silver Haze”. Klinika w swoim menu ma również spraye do ust, popularne brownies czy czekoladę z dodatkiem medycznej marihuany.

Zażywanie marihuany w jakiejkolwiek formie nie jest tolerowane w żadnej firmie i pracodawcy nie chcą aby ich pracownicy przebywali w pracy na “haju”, co jest zupełnie zrozumiałe. Cisco zabrania posiadania i używania nielegalnych środków odurzających, jeśli pracownik znajduje się na terenie siedziby firmy, podczas godzin pracy, przebywa na spotkaniu reprezentującym interesy firmy lub używa rzeczy należących do firmy. Adobe ma podobną polisę dotyczącą narkotyków w miejscu pracy. Wszystkie firmy raportują jednak nasilający się ostatnio problem, którym jest znalezienie potencjalnych pracowników, którzy przeszliby testy narkotykowe, które są przeprowadzane w większości firm w USA z negatywnym wynikiem – czyli nie biorących żadnych narkotyków.

Mark Johnson twierdzi, że skłonność do używania marihuany w Silicon Valley nie powinna nikogo dziwić. “Pracownicy firm IT to inteligentni i wykształceni ludzie, a wielu mądrych ludzi pali marihuanę w collegu i nie czuje potrzeby porzucenia tego nałogu po ukończeniu nauki i podjęciu pracy” – twierdzi Mark. “Zioło to ekstremalnie funkcjonalny narkotyk. Programiści mogą po nim programować, a pisarze mogą po nim pisać”. Johnson przewiduje również, że dobre czasy dla trawki dopiero nadchodzą.

W Silicon Valley szybko rozwija się kultura spożywania marihuany wśród pracowników technicznych dużych firm z sektorów IT, a pracodawcy już tylko w teorii tego nie tolerują.

clinic

Ciekawi mnie jak rozwiązania tego typu przyjęłyby się w konserwatywnej Polsce, gdyby u nas stosowanie medycznej marihuany zostało zalegalizowane, czy sytuacja jaka ma obecnie miejsce w Silicon Valley powtórzyłaby się i w naszym kraju? Czy programiści i pracownicy IT także u nas zaczęli by masowo korzystać z dobroczynnych właściwości “fajkowego ziela” i usług takich klinik, jakich powstaje coraz więcej w Kalifornii? Czy stosowanie alternatywnej medycyny, która jest znana od wieków i jej działanie jest często skuteczniejsze niż napychanie się środkami farmakologicznymi lub spożywanie alkoholu dla uśmierzenia bólu ma przyszłość? Choć wszystko w nadmiarze szkodzi i ma swoje skutki uboczne, to jednak w niektórych przypadkach alternatywa przynosi więcej korzyści niż inne “legalnie dostępne” środki przeciwbólowe i sieje mniejsze spustoszenie w naszym organizmie. Choć nie jestem specjalistą w dziedzinie, ani fanem spożywania jakichkolwiek substancji odurzających, włącznie z alkoholem, to myślę, że i u nas zostanie to tabu kiedyś przełamane. Jak na razie na pewno jesteśmy “bezpieczni” i nie grozi nam szybkie wprowadzenie takich rozwiązań w naszym kraju nad Wisłą. Firmy farmakologiczne zbierają u nas niezłe żniwo i między innymi one, raczej nie prędko pozwolą na wprowadzenie leczniczej marihuany na nasz rynek. Oczywiście i u nas “dla chcącego nic trudnego” – jednak nikogo nie zachęcam do kupowania “maryśki” z bliżej nieokreślonych źródeł, bo może się to źle skończyć – nie tylko zwolnieniem z pracy…

you_0

Co myślicie o takich rozwiązaniach, czy jesteście za, czy raczej przeciw stosowaniu alternatywnych środków uśmierzania bólu, które dotykają ludzi z branży IT i są związane z długotrwałym przesiadywaniem przy komputerze? Czy jeśli cierpielibyście na takie dolegliwości skorzystalibyście z alternatywnej medycyny, czy raczej wolelibyście łykać chemię? Czy macie swoje zdanie na temat legalizacji medycznej marihuany w naszym kraju? Czekam na wasze komentarze.

Żródło: Businessweek
Foto:1, 2, 3, 4, 5