36

Proces aktualizacji Lumii do Windowsa Phone 8.1 wystartował

Microsoft ogłosił rozpoczęcie procesu aktualizacji smartfonów z rodziny Lumia do wersji 8.1. Oznacza to, że już niebawem użytkownicy smartfonów pracujących pod kontrolą ósmej odsłony mobilnych okienek będą mogli cieszyć się nowymi funkcjami i usprawnieniami. Jak bardzo niedługo? Tego niestety nie wie nikt. Windows Phone 8.1 to nie byle jaka aktualizacja, bo nowości, jakie za sobą […]

Microsoft ogłosił rozpoczęcie procesu aktualizacji smartfonów z rodziny Lumia do wersji 8.1. Oznacza to, że już niebawem użytkownicy smartfonów pracujących pod kontrolą ósmej odsłony mobilnych okienek będą mogli cieszyć się nowymi funkcjami i usprawnieniami. Jak bardzo niedługo? Tego niestety nie wie nikt.

Windows Phone 8.1 to nie byle jaka aktualizacja, bo nowości, jakie za sobą wnosi, są ogromne. Zmiany zobaczymy już na głównym ekranie, gdzie pojawi się dodatkowa, trzecia kolumna aktywnych kafelków. Mało tego, w końcu będziemy mogli uczynić nasz pulpit wyjątkowym i ustawić na nim własną tapetę. Efekt jest zaskakująco dobry – nawet mimo „klockowatej” (czy też może kafelkowatej) struktury.

Windows Phone 8.1 to również centrum powiadomień, które w jednym miejscu gromadzić komunikaty z różnych aplikacji. W końcu posiadacze mobilnych okienek mają do dyspozycji własny odpowiednik paska stanu z Androida. Chyba nie muszę dodawać, ile to znaczy? Inną, znaną ze świata zielonego robota nowinką jest funkcja wprowadzania tekstu za pomocą przeciągnięć. Zapoczątkowana przez twórców klawiatury Swype moda okazała się naprawdę efektywnym sposobem na przyśpieszenie pisania na małych (i dużych) ekranach smartfonów. Rozwiązanie zaimplementowane przez Microsoft nosi nazwę WordFlow i dodatkowo dysponuje umiejętnością uczenia się nawyków użytkownika oraz funkcją autokorekty (w sumie bez rewolucji, ale zmiany z pewnością przydatne).

W końcu Microsoft zrobił też należyty użytek ze swojej wyszukiwarki. Wbudowany w mobilnego Windowsa Bing jest teraz w stanie nie tylko szperać w internecie, ale również przejrzeć nasze wiadomości e-mail, SMS-y, kontakty i inne treści. A skoro przy internecie jesteśmy, to warto wspomnieć o synchronizacji ustawień telefonu z chmurą. Kupując nową Lumię możemy teraz przywrócić wszystkie kontakty, tapetę i inne opcje właściwie bezboleśnie.

Z mniej istotnych nowości należy wymienić poprawione wsparcie biznesowe, a także funkcje pozwalające na kontrolowanie naszego pakietu danych. W końcu użytkownik może samodzielnie decydować o tym, czy i kiedy urządzenie będzie łączyło się z otwartymi sieciami WiFi. Wszystko to dopełnia nowy moduł odpowiadający za oszczędzanie energii. Wykrywa on aplikacje, które są najbardziej łakome i dba o to, żeby nie „drenowały” naszej baterii. Bardzo pozytywną informacją będzie też funkcja przenoszenia aplikacji na kartę SD. Użytkowników intensywnie korzystających z kalendarza ucieszy natomiast zintegrowana z nim prognoza pogody oraz możliwość szybkiego przypinania wiadomości tekstowych i e-maili do wybranych dni. Wisienką na torcie jest natywne wsparcie dla strumieniowania obrazu do innych urządzeń, a więc telewizorów, projektorów czy monitorów. Ciekawie zapowiada się również algorytm podpowiadający aplikacje w sklepie Windows Store na podstawie dotychczasowej aktywności użytkownika.

Nokia_Lumia_630_1_Wide

Nie można również pominąć bliźniaczej aktualizacji Lumia Cyan, która wnosi ulepszoną wersję aplikacji do obsługi kamery. Wraz z nią debiutują również nowe wersje programów Nokia Storyteller oraz Kreatywne Studio. Ogólnie widać, że jest to przede wszystkim pakiet skierowany do miłośników fotografii i można spodziewać się, że trafi on do tych modeli, które są promowane pod tym kątem. Warto dodać, że dla Lumii 520, 525, 620 i 720 przygotowano aktualizację nawigacji Here Drive+ z dostępem do szerszej bazy map. Posiadaczy modeli 1520 oraz Icon ucieszy natomiast pakiet poprawek do modułów foto i audio.

Microsoft nie podaje, ile potrwa wdrożenie nowej wersji. Można jednak przypuszczać, że będzie to czas liczony w tygodniach (a być może i miesiącach). Proponuję zatem uzbroić się w cierpliwość. A zdecydowanie jest na co czekać.