17

Problem z tłumaczeniem tekstu na angielski? Skorzystaj z Pleonazm i się nie powtarzaj powtórnie!

W dobie content marketingu istotne jest pokazanie swoich treści w poprawny i profesjonalny sposób. Co prawda żyjemy w Polsce, jednak coraz więcej startupów i firm zaczyna działać na rynkach zagranicznych, co osobiście bardzo mnie cieszy. Niezależnie od branży, usługi czy produktu, które oferują polskie firmy z globalnymi aspiracjami, wszystkie muszą spełnić jeden ważny warunek. Jest […]

W dobie content marketingu istotne jest pokazanie swoich treści w poprawny i profesjonalny sposób. Co prawda żyjemy w Polsce, jednak coraz więcej startupów i firm zaczyna działać na rynkach zagranicznych, co osobiście bardzo mnie cieszy. Niezależnie od branży, usługi czy produktu, które oferują polskie firmy z globalnymi aspiracjami, wszystkie muszą spełnić jeden ważny warunek. Jest nim umiejętność posługiwania się językiem obcym. Sama komunikacja werbalna jest bardzo ważna, jednak na starcie kluczowe jest poprawne przetłumaczenie np. zawartości strony WWW, tekstów na bloga firmowego czy nawet przetłumaczenie oficjalnego maila. Do tej pory większość firm korzystało z usług biur tłumaczeń i przysięgłych tłumaczy. Dziś ruszył Pleonazm, czyli usługa błyskawicznego tłumaczenia tekstów dla startupów chcących działać na globalnym rynku.

Słowem wstępu wypada wyjaśnić co oznacza samo słowo Pleonazm:

Pleonazm (z gr. pleonasmos „nadmiar”), pot. masło maślane – wyrażenie, w którym jedna część wypowiedzi zawiera te same treści, które występują w drugiej części; jeden z błędów logiczno-językowych. 

Przyznam szczerze, że nigdy nie korzystałem z usług biura tłumaczeń czy tłumacza przysięgłego. Mam ten plus, że moja luba jest z wykształcenia filologiem angielskim. Jednak wiem z jakim problemem próbuje walczyć Pleonazm. Niestety, wiele startupów z Polski podczas tworzenia obcojęzycznych wersji regulaminów, zawartości stron czy aplikacji mobilnych etc. nie korzysta z usług profesjonalisty. Próbują tłumaczyć różne teksty we własnym zakresie z różnym skutkiem. Jakość tekstu i tłumaczenia często ma wpływ na to jak postrzegać nas będą nasi kontrahenci, dostawcy czy klienci. A gdy wstawimy na naszej anglojęzycznej stronie WWW jakiegoś karygodnego babola, możemy stać się pośmiewiskiem, czego nie do końca chcemy.

Pleonazm – staropolskie określenia na niepotrzebne powtarzanie. Zleć tłumaczenie tekstów na angielski i się nie powtarzaj powtórnie

Oczywiście, można skorzystać z usług biura tłumaczeń jednak cały proces zabiera czas. Bo należy zadzwonić lub napisać maila, odczekać w kolejce na tłumaczenie, by w końcu otrzymać nasz przetłumaczony tekst. Zasadniczo w większości przypadków trwa to ok. 2 – 3 dni. O ile w wypadku tłumaczenia zawartości strony WWW taki czas jest jeszcze do przyjęcia, to w wypadku np. specjalistycznego maila do kontrahenta lub zagranicznego inwestora już nie do końca. Teoretycznie, możemy poprosić biuro tłumaczeń o tryb ekspresowy, jednak musimy się liczyć  podwojeniem lub nawet potrojeniem kosztów tłumaczenia, bo w końcu czas to pieniądz.

Tu właśnie pojawia się miejsce do popisu dla usługi Pleonazm. Dzięki niej użytkownik może w szybki i wygodny dla siebie sposób otrzymać tłumaczenie danego tekstu za niewielką opłatą. Całość tłumaczenia jest w pełni zautomatyzowana, osoba która przesyła tekst do tłumaczenia nie musi więc się kłopotać z fakturami, wysyłaniem setek maili czy wydzwanianiem za tłumaczem. Jedyne co musi zrobić to wkleić tekst do przetłumaczenia, dodać uwagi i zapłacić.

Po wprowadzeniu tekstu do tłumaczenia, użytkownik zobaczy kwotę jaką będzie musiał zapłacić, by otrzymać przetłumaczony tekst. Cena tłumaczenia wynosi 30 PLN za 1800 znaków, co oznacza że twórcy wpisują się w standardy cenowe, które panują na naszym rynku. Jednak główną zaletą usługi Pleonazm jest to, że tłumaczenie otrzymujemy dużo szybciej niż gdybyśmy korzystali z biura tłumaczeń.

Zasada działania jest prosta- po wprowadzeniu tekstu do tłumaczenia i ewentualnych uwag dla tłumacza, użytkownik płaci za pomocą szybkich płatności. Po przelewie, informacja o tekście do przetłumaczenia zostaje przesłana do wszystkich tłumaczy, a nie jak w przypadku biura tłumaczeń do jednego. W tym momencie działa zasada kto pierwszy ten lepszy. Który tłumacz pierwszy kliknie w link przesłany w mailu, ten zgarnia zgłoszenie i po przetłumaczeniu może na nim zarobić.

Dzięki tej formie konkurencji między tłumaczami, osoba która czeka na tekst ma pewność, że jego tekst zostanie przetłumaczony w szybkim czasie. Generalnie tłumaczom powinno zależeć na szybkim wykonywaniu zleceń, ponieważ jednocześnie mogą wykonywać tylko jedno tłumaczenie. Tłumacz po zakończeniu pracy wkleja w swoim panelu administracyjnym gotowy tekst i przesyła go do zleceniodawcy. Zleceniodawca otrzymuje gotowy tekst w załączniku do maila i jeżeli go akceptuje w takiej formie w jakiej go otrzymał wystarczy, że kliknie w link z maila, by odblokować płatność dla tłumacza.

Oczywiście zlecający ma prawo prosić tłumacza o poprawki i ma na to cztery dni, tak samo tłumacz może odrzucić zlecenie jeżeli np. nie będzie w stanie go przetłumaczyć w wyznaczonym czasie lub zlecenie go po prostu przerasta.

Usługa powstała jako mini produkt w firmie PressPad, gdzie kilkadziesiąt razy w miesiącu autorzy zlecali tłumaczenie swoich tekstów na firmowego bloga.

Nie mamy problemu z pisaniem po angielsku, jednak wybraliśmy Pleonazm.pl aby nasze teksty nie brzmiały jak „central european english”. Dodatkowo, możemy skupić się na treści, a nie tracić czas na formę. – mówi Michał Opydo, szef marketingu w PressPad.

W zeszłym tygodniu Pleonazm przechodził przez fazę Private Beta i już w tym tygodniu ma się pokazać światu czyli użytkownikom. Do tej pory udało się zaprosić ponad 20 tłumaczy, wszyscy zostali przetestowani przez twórców Pleonazmu oraz native speakera. Podczas pierwszych testów do współpracy zostali zaproszeni tłumacze języka angielskiego. Jednak z informacji, które uzyskałem od twórców prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu pojawi się możliwość tłumaczenia z polskiego na włoski, hiszpański, szwedzki, ukraiński i rosyjski. Podejrzewam, że baza języków będzie stale rozwijana- w końcu, poza samym czasem tłumaczenia ilość dostępnych języków jest najważniejsza dla tego typu startupów.

Pleonazm to jeden z projektów, które na wstępie mi się bardzo podobają. Widać, że pomysł jest przemyślany i ma rozwiązywać konkretny problem, z którym spotykają się twórcy. Lubię tego typu rozwiązania ułatwiające życie i pomagające w rozwoju innych. Usługa jaką oferuje Pleonazm ma łączyć freelancerów tłumaczy z projektodawcami, którzy potrzebują szybko i pewnie przetłumaczyć tekst, maila czy umowę.

Fajnie, że takie inicjatywy powstają i mam nadzieję, że Pleonazm będzie się rozwijał i stanie się standardem w branży startupowej, a dzięki temu poprawi się jakość tego co prezentują Polskie startupy za granicą.  Smaku temu wszystkiemu dodaje to kto stoi za całym projektem, a są do dobrze znane osoby czyli Paweł i Michał, którzy aktualnie rozwijają swoje dziecko czyli PressPad. Przy okazji postanowili przysłużyć się innym startupowcom poprzez stworzenie projektu o tej ciekawej nazwie czyli Pleonazm.