0

Prezentacja wspomagana jabłkami

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp. Dzisiaj postanowiłem napisać krótko, na temat i w formie poradnikowej, a nie “jado-wylewczej”. W kontekście zbliżających się wyborów, a także wszechogarniających konferencji, barcampów, spotkań i prezentacji zacząłem się zastanawiać, jak kontrolować prezentację, żeby […]

Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp.

Dzisiaj postanowiłem napisać krótko, na temat i w formie poradnikowej, a nie “jado-wylewczej”. W kontekście zbliżających się wyborów, a także wszechogarniających konferencji, barcampów, spotkań i prezentacji zacząłem się zastanawiać, jak kontrolować prezentację, żeby przekonywanie innych do siebie, lub swoich produktów nie ciągnęło się w nieskończoność, było składne i dało się przeżyć.

Oczywiście najlepszym wyjściem jest przejęcie władzy na Kubie, bo tamtejsze społeczeństwo przyzwyczajone jest do dość długich i mało składnych wystąpień, ale niestety w innych przypadkach skazani jesteśmy na przygotowanie się.

Historia z tabletami zaczęła się dawno temu na jednej górze. Facet o imieniu Mojżesz napisał na tabliczkach swemu ludowi prawa, żeby wiedzieli jak postępować. Potem się wkurzył tablice roztrzaskał, a że nie było kurierów nie mógł skorzystać z ubezpieczenia i musiał kuć w kamieniu jeszcze raz. Niemniej jednak tabliczka się sprawdziłą. Dzieiaj rzeczona ma z tyłu jabłko, a z przodu szkło i nie tak łatwo ją rozwalić. Niemniej jednak jest w stanie pomóc ludowi wybranemu do głoszenia prezentacji.

Analogia jest jednak jasna – tabliczka mówi jak postępować i okazuje się więc, że pośród wszystkich iPadowych “czasozabijaczy można znaleźć takie, które przydają się podczas publicznych wystąpień i to niezależnie od tego, czy mówimy, czy jesteśmy odpowiedzialni za odpowiedni “tajming”.

Przegląd aplikacji

Aplikacje będą więc dwie. Jedna pomaga wziąć we władanie czas, więc jest idealna dla wszelkich konferansjerów, a druga pozwala na kontrolowanie prezentacji przez samego mówcę. Niby nic wielkiego, przecież każdy potrafi zrobić prezentację i każdy potrafi mówić. Może publiczność trochę stresuje, ale co to za problem gadać. Takie przekonanie jest dość częste, ale można je włożyć do szufladki z napisem: Każdy Polak jest nalepszym kochankiem.

Realia są takie, że potrzebujemy pomocy, zwłaszcza jeśli chodzi o czas. Ostatnio miałem okazję sprawdzić jak to wygląda w rzeczywistości i okazuje się, że na 12 mówców jedynie 2 było w stanie idealnie zmieścić się w wyznaczonym czasie.

Presentation Timer
Dostępny za darmo Presentation Timer jest niczym więcej jak stoperem, lub minutnikiem. W zależności od tego jak go ustawimy odlicza czas narastająco lub malejąco. Ciekawe jest to, że prawie 50% ekranu zajmują wielkie cyfry, które zmieniają kolor w zależności od tego jak blisko do wyznaczonego końca prezentacji jesteśmy.



Zdefiniować możemy trzy wskaźniki czasowe, po osiągnięciu, których zmienia się kolor cyfr stopera, a z tabletu wydobywa się dyskretny dźwięk dzwoneczka (pojedynczy – pierwszy czas, podwójny – drugi czas, potrójny – koniec prezentacji). Pozwala to na pełną kontrolę nad czasem mówienia bez konieczności trzymania iPada w dłoniach. Polecam zwłaszcza osobom prowadzącym konferencję, lub jako – znany z TED-a – dodatkowy ekran podglądu czasu dla prelegentów. Coś jak odsłuch na scenie dla muzyków.

Timer
Druga aplikacja jest dość podobna, ale jest przeznaczona raczej dla osoby prezentujacej. Timer pozwala na zdefiniowanie dowolnej ilości prezentacji i określenie ich harmonogramu z podziałem na segmenty. Po zdefiniowaniu ile ma trwać każda z części prezentacji i ustaleniu ich chronologii możemy uruchomić asystenta prezentacji, który zorganizowany jest w dość ciekawy sposób, a mianowicie koła – na którym prezentowany jest czas aktualnie omawianej części oraz pierścienia wokół, na którym pokazywany jest postęp całości wystąpienia.




Moim zdaniem jest to godne uwagi narzędzie, które może przydać się wszystkim skazanym na publiczne wystąpienia zarówno w trakcie przygotowań, jak i samej prezentacji.

Podsumowanie

Pomimo tego, że czas i tak nas kiedyś zabije, to warto mieć nad nim kontrolę. Z własnego doświadczenia wiem, że czasami prezentacje przygotowuje się na ostatnią chwilę, w pociągu, w poczekalni, a najefektywniej tuż przed wystąpieniem.

Nie specjalnie dba się o przebieg, strategię, wystąpienia, jego scenariusz, czy czas. Często ważniejsze wydają się nam żartobliwe zdjęcia, które wywołują poruszenie na sali aniżeli forma wystąpienia. Myślę że warto chociaż raz spróbować po prostu wyjść na scenę i swoją mową porwać tłum, czego serdecznie wszystkim życzę.

Zdjęcie pochodzi z presentationteam.com