15

Mulan wyprzedziła popularnością Króla Lwa. Szkoda tylko, że na torrentach

cinema
Jeżeli liczycie na to, że premiery dużych filmów na VOD będą standardem to... ostudźcie swój zapał. Przykład Mulan dobitnie pokazuje, że piractwo szaleje

Niby człowiek wiedział, ale jednak się łudził. 2020 to zabójczy rok dla kina — dlatego też przenoszenie kolejnych premier nie powinno nikogo dziwić, ani tym bardziej szokować. Nawet jeżeli machiny marketingowe dla największych blockbusterów ruszyły lata temu, najwyższy czas je wstrzymać. Dlatego też potencjalne hity pokroju Jamesa Bonda muszą poczekać na lepsze czasy, po prostu nie mają innego wyjścia. Niektórzy próbowali z premierami online. Tak przecież debiutowała Mulan (u nas co prawda trafiła do kin, ale w krajach z dostępem do Disney+ można było wykupić dostęp do filmu za blisko 30 dolarów). Dużo — najwyraźniej za dużo. Bo o ile płacenie kilku czy nawet kilkunastu dolarów za dostęp do ogromnej bazy multimediów to fajna sprawa, o tyle 30 dolarów za jeden film już nie. Tym bardziej że dostępny jest w pirackiej formie na wyciągnięcie ręki — w fenomenalnej jakości.

Nie liczę na dużo filmowych premier w internecie. Zżera je piractwo

Jak informuje TorrentFreak, Mulan cieszyła się ogromną popularnością wśród piratów. Było to widoczne jak na dłoni, bo łatwo było to zestawić z zeszłoroczną premierą Króla Lwa — który cieszył się… dwukrotnie mniejszym zainteresowaniem chwilę po premierze. Owszem, fatalnej jakości ripy niemal natychmiast trafiają do sieci, ale dla większości użytkowników są one po prostu niesatysfakcjonujące — dlatego wolą pójść do kina (chociaż kto wie, może czekają na lepszą wersję? albo inaczej by nie obejrzeli?).

I te pierwsze eksperymenty z dużymi premierami (a kolejne przed nami — Wonder Woman 1984 trafi prosto na VOD) nie wyglądają specjalnie obiecująco dla przyszłości takich rozwiazań. Myślę, że nie bez znaczenia pozostaje tutaj również cena. Z jednej strony 30$ to dużo — z drugiej, bilet dla osoby dorosłej w popularnej amerykańskiej sieci AMC to 13,69$. Tutaj można obejrzeć z rodziną i przyjaciółmi bez limitów, ale trudno to w ten sposób usprawiedliwić. Zwłaszcza tym, którzy najczęściej chadzają do kina w pojedynkę. Z wyjściem do kina jest trochę jak z wyjściem do restauracji — często wiąże się z tym więcej, niż sam posiłek/film.

Pierwsze doświadczenia nie wróżą specjalnie dobrze takiej formie dystrybucji. Nie ma potencjału na sprzedaż płyt (choć najwięksi kolekcjonerzy i zajawkowicze i tak kupią, wiadomo), jedynym ratunkiem może okazać się sprzedaż gadżetów. Ale umówmy się: nie każda produkcja ma moc przebicia na miarę Krainy Lodu…

Źródło