29

Premiera Pixel 4a nadchodzi. Czy Google w końcu zaatakuje polski rynek?

Wielkimi krokami zbliża się premiera jednego z bardziej wyczekiwanych telefonów w Stanach Zjednoczonych, średniopółkowego Pixela 4a. Jest to następcą wersji "a" z 3 serii, który odniósł spory sukces rynkowy. Oczekiwania wobec tego telefonu są naprawdę duże, szczególnie w zakresie tego, jak wypadnie jego stosunek ceny do jakości. Dzięki ostatnim wyciekom wiemy właściwie wszystko na temat jego specyfikacji. Czy ma szansę osiągnąć podobny sukces i czy faktycznie jest na co czekać?

Pixel 4a – specyfikacja

Sercem nowego smartfona jest 8-rdzeniowy Qualcomm Snapdragon 730 (2x 2,2 Ghz; 6x 1,8 Ghz) uzupełniony przez układ graficzny Adreno 618. Google wyposażyło go w 6 GB pamięci RAM, użytkownik ma do dyspozycji 128 GB pamięci wewnętrznej. Za bezpieczeństwo odpowiadać będzie autorski układ Google Titan M. Niestety, 4a nie zostanie wyposażony, tak jak jego „flagowi” bracia, w Pixel Neural Core, czyli procesor odpowiadający za uczenie maszynowe. 

Ekran wielkości 5,8 cala to panel OLED o przekątnej 5,81 cala i rozdzielczości 2340 x 1080. Całość zamknięta jest w plastikowej obudowie z czytnikiem linii papilarnych na pleckach. Smartfon ma być dostępny w dwu kolorach: Just Black i Barely Blue. Sprzeczne informacje padają odnośnie do modelu XL, część źródeł twierdzi, że nie będzie go w ofercie.

Pixel 4a – aparaty fotograficzne

Przedni aparat umieszczono zgodnie z ostatnimi trendami w dziurze znajdującej się w lewym górnym rogu ekranu a jej parametry to 84 stopniowy kąt widzenia i matryca 8 Mpix. Z tyłu mamy wyspę, która kryć ma także pojedynczy obiektyw z autofokusem współpracujący z 12 Mpix stabilizowaną optycznie matrycą. Nie brzmi to jak na dzisiejsze czasy imponująco, ale jak wiemy Google potrafi sporo nadrobić, przy pomocy oprogramowania odpowiadającego za postprodukcję zdjęcia. Tylni aparat pozwala kręcić filmy w rozdzielczościach: 4K @ 30 fps; 1080p @ 30 – 120 fps oraz 720p @ 240 fps, przednia kamera ograniczona jest do 1080p @ 30 fps. 

Bateria telefonu ma mieć pojemność 3080 mAh i szybkie ładowanie 18 W za pośrednictwem USB-C. Pomimo plastikowej obudowy nie otrzymamy niestety ładowania bezprzewodowego. Dla zwolenników złącza słuchawkowego mam dobrą wiadomość, Pixel zachowa 3,5 mm mini-jacka.

Pixel 4a – czysty Android+

Oczywiście głównym haczykiem przyciągającym uwagę klientów do Pixeli nie jest sam sprzęt, ale fakt, że pracują pod czystym Androidem wzbogaconym o kilka autorskich rozwiązań Google, niedostępnych dla pozostałych producentów. Nie inaczej jest z nowym modelem, który otrzyma znane z flagowych Pixeli 4 oprogramowanie There’s Now Playing oraz nowego Google Assistant. Podobnie jak w całej linii Pixeli można liczyć na regularne i dłuższe niż u większości innych producentów wsparcie w zakresie poprawek oprogramowania. 

Pixel 4a – cena i dostępność

Nowy smartfon został przez Google rozsądnie wyceniony na 399 dolarów. Gdyby był dostępny w Polsce, przekładałoby się to na cenę w okolicy 2000 zł. Właśnie, gdyby był dostępny, bo jak narazie nic nie zwiastuje żeby oficjalna sprzedaż nad Wisłą miała ruszyć.  Muszę przyznać, że jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

W krajach takich jak Polska, sensownie wycenione telefony znanych marek odnosiły zawsze sukcesy większe, niż można by przypuszczać na podstawie dochodów jego obywateli. Świetnie sprzedają się u nas iPhony, nieźle prezentował się udział w rynku dostających baty w innych krajach telefonów z systemem mobilnym Windowsa. Przypuszczam, że siła marki Google, wsparta oficjalnym marketingiem mogłaby dać zaskakująco dobre efekty. Oczywiście półoficjalnie można kupić telefony z tej serii już dziś, ale brak wsparcia i marketingowego nagłośnienia powoduje, że są niczym więcej niż ciekawostką dla mobilnych geeków. W ten sposób sukces można osiągnąć tylko na najniższej półce cenowej. 

Google w ogóle jest przedziwną firmą, jeśli chodzi o podejście do projektowania i sprzedaży swoich smartfonów. Patrząc, jak z serii na serię zmieniają się Pixele, ciężko wyciągnąć jakiekolwiek wnioski na temat tego jaki plan przyświeca koncernowi z Mountain View. W jakim regionie rynku chciałby wypozycjonować swoje smartfony. Całość tej dziwnej strategi uzupełniają dziwaczne decyzje z zakresu designu telefonów, szczególnie widoczne w ultrakonserwatywnej serii 3.

Czy Pixel 4a odniesie w Stanach podobny sukces jak jego poprzednik? Zapewne kupią go wszyscy fani czystego Androida, dla których zwykła seria 4 jest zbyt droga. Ale jednocześnie wśród klientów mniej przywiązanych do systemu, nadchodzący iPhone SE może okazać przeciwnikiem, który zabierze Google część potencjalnych klientów na ten telefon. Przekonamy się już niedługo.

Źródło: 9to5Google