44

Gdzie kupić maseczki online? Premier zakazał, więc na pewno nie na Allegro i OLX

Koronawirus to nie tylko zachorowania, zamknięte szkoły, ale również walka z naciągaczami na platformach sprzedażowych. Decyzja przyszła tym razem nie od administratorów OLX czy Allegro, ale z samej góry.

Kilka dni temu pisałem o tym, że Facebook rozpoczął blokowanie reklam i ofert sprzedaży maseczek oraz innych przedmiotów związanych z koronawirusem. Nad słusznością takiej decyzji można debatować, natomiast cel jest prosty – próba zatrzymania galopujących cen. Myślę, że ten wpis Roba Leatherna z Facebooka był wystarczająco wymowny.

Zobacz też: OLX chce być jak Allegro. Własny system płatności i rekompensaty dla oszukanych kupujących.

Okazuje się jednak, że nie tylko sieciowy gigant będzie blokował.

Premier blokuje aukcje na OLX i Allegro. Maseczki, żele do dezynfekcji na celowniku

W komunikacie premiera Morawieckiego pojawił się temat maseczek ochronnych i żeli antybakteryjnych, których ceny na platformach internetowej sprzedaży znacząco wzrosły. Istnieje również obawa, że w związku z brakiem jakiejkolwiek kontroli tych produktów, możliwe że ich pochodzenie nie jest znane – a to oczywiście wpływa na bezpieczeństwo ich użytkowania. Co w takim wypadku można zrobić? Na przykład zakazać sprzedawania takich produktów na platformach OLX oraz Allegro.

Takie możliwości daje Premierowi, a także wojewodom specustawa w sprawie koronawirusa. Zgodnie z nowymi przepisami Prezes Rady Ministrów może nałożyć na przedsiębiorstwa polecenia w związku z przeciwdziałaniem COVID-19. Są one wydawane w drodze decyzji administracyjnej i podlegają natychmiastowemu wykonaniu.

– czytamy na oficjalnej stronie premier.gov.pl

Jak widzicie, sprawa została potraktowana dość poważnie i w stosunku do OLX oraz Allegro nałożono trzy postanowienia, które rozpisano na stronie premier.gov.pl:

  • zablokowanie aktualnych ofert sprzedaży maseczek i środków dezynfekcyjnych
  • zakaz umieszczania nowych ofert sprzedaży tych towarów
  • wpisanie do regulaminu serwisów punktu, z którego wynika, że wymienione towary są przedmiotami zabronionymi do wystawiania na platformach.

Na stronie pojawiła się również pełna lista towarów, których nie można wystawiać w serwisach OLX i Allegro i liczy aż 53 kategorie produktów. Są tam między innymi żele antybakteryjne, spray’e, maseczki, maski chirurgiczne, maski ochronne, fartuchy chirurgiczne, czepki medyczne, odzież operacyjna czy medyczne ochraniacze na ubuwie. Niestety trochę widać, że lista była przygotowywana na szybko na kolanie – część pozycji wydaje się być zdublowana (przynajmniej na oko laika), są też takie kwiatki jak „anty wirusowe„, gdzie przy innych pozycjach pojawia się już „antywirusowe„. Może się mylę, ale w „maseczki ochronne jednorazowe maska maski„, też raczej nie powinno znaleźć się na rozpisce.

Komunikat na stronie premier.gov.pl przypomina również, że Minister Zdrowia wprowadził zakaz wywozu poza granicę kraju bez zgody GIF produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobów medycznych:

  • produkty przeciwgorączkowe
  • produkty przeciwbólowe,
  • produkty przeciwzapalne,
  • środki do dezynfekcji zarejestrowane jako produkty lecznicze
  • maseczki,
  • fartuchy,
  • odzież operacyjna,
  • rękawice chirurgiczne i zabiegowe,
  • termometry elektroniczne.

Czy takie odgórne zakazy faktycznie są potrzebne?

W dzisiejszych czasach internet jest jednym z pierwszych miejsc, gdzie idziemy na zakupy. Trudno się temu dziwić – nie trzeba wychodzić z domu, stać w kolejkach. Towar zostanie przyniesiony pod drzwi przez kuriera lub podrzucony do najbliższego paczkomatu, który wiele osób ma po drugiej stronie ulicy lub po drodze z pracy. Co więcej, ceny produktów potrafią być o wiele niższe niż w sklepach stacjonarnych. Zamieszanie wokół wirusa COVID-19 pokazało jednak dość wyraźnie, że w internecie ceny rosną kiedy zwiększa się zapotrzebowanie na konkretny produkt lub grupę produktów. Temu trudno się dziwić, każdy chce zarobić więcej, szczególnie że ludzie chcą zapłacić więcej. Dodatkowo – tych samych produktów brakuje na półkach w sklepach stacjonarnych, więc nie jest dziwne, że ludzie szukają ich w internecie. Po takim zakazie jednak już ich tam nie znajdą. Z drugiej strony nie zapłacą też kilkukrotnie większej ceny.

Nie sposób też nie wspomnieć o problemach z dostawą produktów z dużych sklepów oferujących sprzedaż przez internet. Sam często korzystam z dowozu i już 2 tygodnie temu terminy zaczęły się wydłużać, teraz podobno sięgają od tygodnia w górę, a poszczególne sklepy stają na głowie, by dostarczyć zakupiony towar klientom.

grafika
źródło