Skoro w pierwszym odcinku serii ustaliliśmy, że przedsiębiorczości jednak można się uczyć (podkreślam tryb niedokonany!), to może w kolejnym ruchu warto zastanowić się, od kogo chcielibyście tę wiedzę przyjmować? I tu wkraczamy na kolejną minę – czyli powszechne przekonanie, że przedsiębiorczości ma prawo uczyć WYŁĄCZNIE przedsiębiorca. Nawet ostatnio oglądałam z zaciekawieniem stronę internetową pewnej szkoły, […]

Skoro w pierwszym odcinku serii ustaliliśmy, że przedsiębiorczości jednak można się uczyć (podkreślam tryb niedokonany!), to może w kolejnym ruchu warto zastanowić się, od kogo chcielibyście tę wiedzę przyjmować?

I tu wkraczamy na kolejną minę – czyli powszechne przekonanie, że przedsiębiorczości ma prawo uczyć WYŁĄCZNIE przedsiębiorca. Nawet ostatnio oglądałam z zaciekawieniem stronę internetową pewnej szkoły, która chlubi się właśnie takim ortodoksyjnym podejściem.

Przekorną mam naturę, więc pozwolę sobie niezgodzić się z powyższym. Problem przypomina następujące pytanie: kto powinien uczyć języka polskiego? – Polak czy polonista? Czy naprawdę każdy z Was – przedsiębiorców w myśli, mowie lub uczynku – podjąłby się bez wahania przekazywania wiedzy jak zrobić biznes (a już w szczególności startup – jakkolwiek go rozumiemy, bo tą definicją zajmę się w kolejnym odcinku)? No bo ja wolę żeby moje dzieci uczył polonista, oczywiście najlepiej Polak. I to samo odniosłabym do przedsiębiorczości.

W terminologii angielskiej funkcjonuje pojęcie „pracademic” będące hybrydą słów: „practitioner” i „academic”, proponuję spolszczoną wersję: „prakademik”. Wiadomo o co chodzi, choć ja pogrzebałabym jeszcze głębiej – bo choć kim jest akademik wiadomo bez wahania: nauczycielem akademickim (czyli praktykuje nauczanie i poszukuje zgrabnych uogólnień opisujących funkcjonowanie świata), to co to znaczy praktyk? Taki co zbudował wielki biznes?, a może wystarczy duży?, a może dużo malutkich też jest ok?, no i jakieś bankructwo też by się przydało… no to czy taki z dużą firmą, ale bez bankructwa, nadaje się czy nie…??? A co to znaczy biznes? – czy to musi być samodzielna firma, czy może być wielki projekt w ramach dużej firmy?, a mniejszy projekt w mniejszej firmie?, a dużo małych… ? itd. Wątpliwości mnożą się jak w polskim prawie podatkowym J

Moje stanowisko jest takie: bycie przedsiębiorcą to stan umysłu, a nie odpowiedni wpis do KRS czy suma bilansowa. Dlatego uważam że:

  • naukowiec, który: planuje i kalkuluje koszty eksperymentów, zdobywa finansowanie i je rozlicza, gromadzi zespół i nim zarządza, znajduje partnerów zagranicznych, dba o postęp badań, wreszcie uruchamia machinę promocji badań poprzez publikacje i konferencje, a na koniec pisze o tym wszystkim monografię – jest przedsiębiorcą;
  • menedżer, który w ramach korporacji inicjuje i zarządza projektem intra-przedsiębiorczym, z reguły posiadając dużą swobodę działania i, co za tym idzie, przyjmując sporą osobistą odpowiedzialność – jest przedsiębiorcą;
  • pełen zapału startupowiec, który: kocha bez pamięci swój produkt i nie starcza mu już serca aby pokochać swoich klientów, nie potrafi nawiązywać i/lub utrzymywać relacji biznesowych, jest głuchy na sugestie mentorów i zajmuje się głównie marnowaniem czasu potencjalnych inwestorów – nie jest przedsiębiorcą;
  • 10-letnie dziecko, które z poświęceniem, zaangażowaniem i pasją wraz z kilkorgiem sobie podobnych wydaje szkolną gazetkę, pisze bloga lub moderuje grupę na „fejsbuku”, co czytają uczniowie, szanują nauczyciele i co bywa motorem samodzielnych inicjatyw uczniowskich lub wentylem dla konfliktów – jest przedsiębiorcą;
  • biznesowy Midas, obojętny na wszystko co nie dotyczy jego firmy i realizujący swoje cele bez względu na konsekwencje w wymiarze ludzkim lub w sposób budzący etyczne wątpliwości – jest przedsiębiorcą, ale nie chcę się od niego uczyć i narażać na to innych.

Aby doświadczenie stało się wiedzą, którą można przekazać dalej – potrzeba dużo myślenia, struktury i metodyki. Nie wystarczy „opowiedzieć swoją historię”, to dopiero początek dłuższej drogi. Na szczęście mamy coraz więcej ciekawych narzędzi aby ją przebyć ciekawie i skutecznie zarazem. Modele i narzędzia dydaktyczne nie oddają rzeczywistości w 100% ale ich przyswojenie zwiększa szanse na sukces – a o to przecież chodzi. Bez przygotowania możemy zagrać w pokera dla zabawy. Aby z tego żyć – polecam wpierw studia matematyczno-psychologiczne. No, chyba że znacie osobiście Wielkiego Szu :)

Agnieszka Skala

SPIN Szkoła Przedsiębiorczości Innovation Nest to intensywne warsztaty dla startupów z branży high-tech, na różnym etapie rozwoju – od weryfikacji pomysłu aż po rozwinięty biznes szukający nowych możliwości ekspansji. Edukujemy w duchu Customer Development.

http://spincorner.pl/
www.facebook.com/spincorner
twitter: @SPINcorner