15

Pracownikom Biedronki założono czujniki, żeby sprawdzić jak ciężko pracują

Czytając o tym w dzisiejszym artykule na Money.pl miałem wrażenie, że czytam jakiś materiał o znakowaniu bydła. Naprawdę, mimo, iż Biedronka i łódzki Instytut Medycyny, którego przedstawiciele zakładali pracownikom holtery, tłumaczą, że to badanie warunków pracy i jest standardowe w różnych zakładach pracy, to sposób w jaki je przeprowadzono urąga zwyczajowemu traktowaniu człowieka.

Wyobraźcie sobie, że przychodzicie z rana do pracy, zapędzają Was do pokoju socjalnego, każą Wam się rozbierać i zakładają jakieś czujniki. Bez słowa wyjaśnienia, bez przedstawienia się. Money rozmawiał z pracownikami kilku sklepów (badanie objęło pracowników 20 sklepów w całej Polsce), którzy twierdzą, że przedstawiciele Instytutu nie wylegitymowali się kasjerkom, nie miały więc one świadomości, że są to lekarze, musiały zdejmować przed nimi biustonosze przy zakładaniu czujników, po czym obwiązywali je bandażami.


Wikimedia|autor: Misscurry

Co o samym badaniu mówią przedstawiciele Biedronki?

Służy ono dwóm głównym celom: określeniu kosztu energetycznego na poszczególnych stanowiskach, co jest wymagane przez prawo pracy, oraz późniejszej analizie tych wyników i ewentualnemu wprowadzaniu zmian korzystnych dla pracowników, np. w systemie pracy sprzedawców.

Natomiast prof. Alicja Bortkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy imienia prof. J. Nofera z Łodzi tłumaczy, że takie badania przeprowadzają od lat w różnych zakładach pracy i w pewnych okolicznościach jest obowiązkiem pracodawcy.

Money z kolei zauważa, że podobne badania przeprowadzane są wśród górników, hutników czy pracowników magazynów. Fakt przeprowadzenia ich wśród kasjerów, budzi co najmniej wątpliwości, czy to było konieczne, pomijając już nawet sposób w jaki zostało to przeprowadzone, zwłaszcza też, że istnieją inne, mniej inwazyjne metody.

Potrafię sobie wyobrazić, co pomyśleli sami pracownicy, którym zupełnie tego nie wyjaśniono, zwłaszcza jaki jest cel tych badań, mogli przecież pomyśleć, że badania dotyczą konkretnie tylko ich, aby sprawdzić, czy aby dobrze wykonują swoje obowiązki. Zapewne też i nie protestowali przed tym, obawiając się utraty pracy.

Biedronka potwierdziła Money.pl, że badanie zostało przeprowadzone oraz, że odnotowali skargi z dwóch spośród tych dwudziestu sklepów, w których badali, jak ciężko pracują ich pracownicy.

Skarga dotyczy zaledwie dwóch sklepów spośród ponad 20 poddanych obecnej edycji badań. Być może w tych dwóch konkretnych przypadkach proces komunikacji między pracownikami, ich przełożonymi oraz badaczami Instytutu był niewystarczający i doprowadził do dyskomfortu niektórych pracowników.

Instytut zaś, pytany o warunki przeprowadzenia procesu zakładania holterów, tłumaczył, że ich pracownicy działają w takich warunkach, jakie zapewnia im firma zamawiająca badanie.

Badania takie przeprowadzają od kilku lat, dobrze, że w końcu pracownicy zaprotestowali i być może następne będą odbywały się w bardziej komfortowych warunkach i wybiorą mniej inwazyjną metodę dla pracowników, jeśli w ogóle takowe jest konieczne, skoro i tak każdy z nich musi przechodzić osobne badania okresowe.

Źródło: Money.pl.