9

Kąpiel podczas rozmowy z klientem, wizyta w toalecie i inne historie ze świata wideokonferencji

Praca zdalna dla wielu jest nowością. I jako osoba która w tym trybie pracuje od blisko dekady, z uśmiechem przyglądam się zderzeniu z rzeczywistością wszystkich, którym przez lata wydawało się, że praca z domu to nie jest praca. Teraz na własnej skórze muszą przekonać się, że to wcale nie jest takie łatwe jak im się wydawało — bo mimo całego szeregu plusów, zamiana firmowego biura na to domowe ma również od groma minusów. Ludzie improwizują jak tylko mogą by odnaleźć się w tej nowej sytuacji i powoli dociera do nich, że to trudniejsze niż wydawało się gdy obserwowali temat z dystansu. W związku z tym nie brakuje też coraz ciekawszych historii rodem z wideokonferencji. I choć wiem, że część z nich nie powinna bawić mnie tak mocno jak robi to teraz, to jednak... nie potrafię powstrzymać się od śmiechu.

Praca podczas kąpieli — historia rodem z konferencji przy pracy zdalnej

Żartom o tym że trzeba ubierać się tylko od pasa w górę nie ma końca. Sklepy informują że w ostatnich dniach notują dużo większą sprzedaż „góry”, a co druga wideokonferencje pada to samo ha-ha-ha śmieszne pytanie o to, czy wszyscy rozmówcy założyli spodnie. Ale pracujący w firmie ubezpieczeniowej Neil Henderson wspomina historię, która z perspektywy czasu może i bawi, ale jestem przekonany że podczas samej rozmowy nikomu do śmiechu nie było:

Pamiętam klienta, który w trakcie rozmowy zażywał kąpieli – słychać było pluskanie i bicie wody. Potem zdał sobie sprawę, że mikrofon jest włączony i telefon wpadł mu do wanny. Bul bul bul. Wyskoczył z wanny po kolejny telefon, poślizgnął się i spadł ze schodów.

Ale wstydliwych historii rodem z wideokonferencji jest znacznie więcej

O tym, że podczas wideorozmowy gdzieś za rozmówcami pojawiają się ich w pół nadzy partnerzy — żadna nowość, a raczej jednak standard. To klasyka gatunku, którą każdego dnia oglądają uczestnicy wideokonferencji na całym świecie — zresztą nie tylko w kontekście spotkań służbowych w poważnych firmach, ale również podczas pracy nauczycielskiej. Opiekunowie często się zapominają.

Ale zapominają się wszyscy — i to w różnych aspektach. Trochę śmiesznie, trochę strasznie, wypadł komunikat dla pracownika firmy z branży finansowej, którego koledzy przypomnieli mu, że mają zdalny dostęp do jego ekranu. I widzą, że pomiędzy zapytaniami ogląda… pornografię. Nie brakuje też historii o tym, jak ludzie tak bardzo zdążyli przywyknąć do tego że są widziani, że idą ze smartfonem, tabletem czy komputerem nawet do toalety.

Na szczęście sporo historii jest też prawdziwie uroczych — pomoc dzieciom które mają swoje super pomysły na spędzanie wolnego wolnego czasu czy rozmowa z domowymi zwierzakami zdecydowanie się do nich zaliczają.

Idą zmiany, nagle ludzie odkryli że… można pewne elementy załatwić sprawniej i nie wszyscy są do tego potrzebni

Ograniczenia które niesie ze sobą technologia sprawiają, że nagle coraz staranniej zaczyna się dobierać uczestników spotkań. Ba, mało tego — wielu orientuje się, że obecność wielu członków zespołu jest po prostu zbędna — i zaczynają ją redukować. To mniej szumów i mniej zamieszania, mniej dzwonków do drzwi, szczekających psów i przycięć na łączach. Automatycznie więc: to więcej wygody i spokoju. Wszyscy chcą jak najszybciej załatwić sprawę, nie czekać na spóźnialskich — bo nie każdy ma przygotowaną pyszną biurową kawusię. Jedne historie są śmieszniejsze, innej przerażające, ale jedno jest pewne — obecna sytuacja wymusza na nas sporo zmian i budowania nowych nawyków. A poniższe bingo raczej nie będzie obce nikomu, kto korzysta z dobrodziejstw wideo/telekonferencji.

View this post on Instagram

Working from home like… 😂

A post shared by Mamamia (@mamamiaaus) on

Źródło: 1, 2, 3