31

Praca zdalna to coś więcej niż home office

Praca zdalna to wyzwanie nie tylko dla firm, ale i dla ludzi. Bezsprzecznie niesie ze sobą ogromną ilość pozytywów i dla wielu to wymarzony stan rzeczy, niestety istnieje też wiele ryzyk z nią związanych.

Dla ludzi bez doświadczenia praca zdalna wydaje się idealna. Brak korków, komfort domowego zacisza, możliwość lepsze kontroli swojego czasu. Czego chcieć więcej? Jednak warto wiedzieć, że rzeczywistość jest diametralnie inna. Wielu pracowników, a wręcz całych firm właśnie się o tym przekonuje i to w trybie ekspresowym bez odpowiedniego przygotowania. Z powodu koronawirusa, dla wielu praca zdalna stała się codziennością. Zastanówmy się jakie zagrożenia niesie ona ze sobą.

Praca zdalna nie dla każdego

To pierwsza sprawa. Praca zdalna pomimo wielu niewątpliwych benefitów nie jest dla każdego. Znam wiele osób, a wręcz całe zespołu, które po prostu się do tego nie nadają. Nie jest to coś złego, nie czyni to z nich gorszych fachowców czy ludzi. Po prostu to nie ich klimat i nie mam tu na myśli warunków mieszkalnych.

Praca zdalna, niezależnie od narzędzi jakie zastosujemy to duża doza izolacji. Brakuje bezpośredniego kontaktu z innymi ludźmi. Nie ma szans na wymianę ploteczek przy kawie w kuchni. Przypadkowe spotkania nie wchodzą w grę. To dla wielu trudne przeżycie.

Brak wytyczenia odpowiedniej granicy między pracą, a życiem osobistym może mieć opłakane skutki. Sam się o tym kiedyś przekonałem. Jeśli nie włożymy odpowiednio dużo wysiłku we wprowadzenie odpowiedniego podziału i oddzielenia od siebie tych dwóch stref to bardzo szybko będziemy mieli poczucie pracy 24/7. Stąd już naprawdę krótka droga do poważnych problemów, przy których delikatne wypalenie wydaje się najmniejszym z nich.

praca zdalna

Zdjęcie: Austin Distel

Zdrowie psychiczne to jedno, a co ze fizyczną częścią? Pisałem o tym niedawno [] przy okazji fitness gadżetów. Praca w domu to dla wielu spore wyzwanie, jeśli chodzi o utrzymanie dobrej kondycji. Naturalnych okazji do standardowej aktywności jest dużo mniej, trzeba ich aktywnie szukać i planować. Ciągłe siedzenie w domu rozleniwia i demotywuje. Lodówka jest na wyciągnięcie ręki. Bardzo łatwo przyłapać się na tym, że już po pierwszych tygodniach nasza waga delikatnie, acz metodycznie zacznie piąć się w górę.

Praca zdalna to często spadek wydajności

Zostawmy na chwilę temat ploteczek przy kawie i aspekty zdrowotne. Zastanówmy się nad tematem, który jest ważny dla zarządu każdej firmy…wydajność. Co się stanie, jeśli zmusimy ludzi bez doświadczenia w pracy zdalnej do funkcjonowania w taki sposób? Choćbyśmy nie wiem jak dobrze się przygotowali to i tak ich wydajność spadnie. Projekty będą realizowane wolniej, mniej klientów otrzyma produkt na który czekają, kolejki będą rosnąć. To wszystko ma niestety bezpośredni wpływ na prowadzony biznes.

Spadek wydajności to ogromne zagrożenie dla każdego biznesu. Opóźnienia, mniejsze przychody, ewentualne kary umowne to coś, co może dobić firmę w tych trudnych czasach. Każdy manager ma świadomość, że trzeba włożyć ogrom pracy w organizację, a misternie zbudowana maszyna była w stanie dobrze działać w trybie zdalnym.

Oczywiście żaden manager sam nic nie uszyje. Niezbędny jest wkład każdego członka zespołu. Ważne jest zadbanie o odpowiednią komunikację, wymianę wiedzy, aspekt społeczny. Potrzebna jest większa niż zwykle chęć współpracy i włożenie w to naprawdę sporego wysiłku.

A co jak to wszystko padnie?

Praca w biurze jest dość bezpieczna z punktu widzenia prowadzenia biznesu. Biura raczej rzadko płoną czy wybuchają. Nawet odcięcia prądu nie są częstym zjawiskiem. Budynek i jego działanie można uznać za coś stabilnego i przewidywalnego.

Teraz pomyślmy o niewielkiej firmie IT w Polsce i przerzućmy wszystkich pracowników do home office. Nagle ilość biur drastycznie wzrasta. Niech firma zatrudnia 50 osób i nagle zamiast jednego biura mamy 50 oddziałów. Mówimy o 50 różnych lokacjach, każda z inną konfiguracją, różnymi dostawcami internetu, prądu i mediów. Ryzyko, że gdzieś coś nawali znacząco wzrasta.

Ci wszyscy ludzie muszą ze sobą jakoś rozmawiać i funkcjonować. Dochodzą więc usługi zewnętrzne. Google Meet, Zoom, Gmail, Jira, Github, Gitlab i multum innych mniej lub bardziej ciekawych nazw. Co jeśli któraś z nich padnie? Kiedy w firmie pojedyncze osoby pracują zdalnie to nie ma jeszcze takiego dramatu. Brak jednej czy nawet kilku osób da się jakoś łatwo ogarnąć w momencie, gdy reszta firmy funkcjonuje normalnie. Jednak sytuacja, w której cała firma jest uzależniona od pracy zdalnej to inna para kaloszy.

Praca zdalna wymaga od całej organizacji odpowiedniej kultury pracy i szeregu planów B, które należy uruchomić za każdym razem, gdy coś nawali. Mam pełną świadomość tego, że praca zdalna to nie jest nowy byt i na świecie są setki, jeśli nie tysiące, dużych organizacji, które pracują tylko w ten sposób. Nie zmienia to faktu, że jest to bardzo realne ryzyko niezależnie od skali i doświadczenia. Po prostu jedne firmy radzą sobie z nim lepiej niż gorzej.

praca zdalna

Zdjęcie: Charles Deluvio

Uwaga, rządy mogą paść!

A na koniec, wisienka na torcie. Niedawno miała miejsce kolejna awaria po stronie Zoom. Jednak spokojnie, tym razem nie zamierzam się nad nimi pastwić. To raczej doskonały przykład jak wielkim zagrożeniem dla firm, a nawet rządów jest uzależnienie się od jednej, konkretnej usługi i jak ważne jest posiadanie planu B.

W Wielkiej Brytanii odbywało się specjalnie posiedzenie na temat COVID-19 w ramach którego mieli wziąć udział dziennikarze. Oczywiście ze względów bezpieczeństwa mieli się oni połączyć właśnie przy pomocy Zoom, aby móc swobodnie i bez ryzyka zadać pytania. Niestety tak się nie stało. Awaria tej usługi sprawiła, że nie można było ani zakładać nowych spotkań, ani dołączać do istniejących. Tak umiera demokracja!

To teraz czas na religię. Ta sama awaria sprawiła, że specjalne, wirtualne usługi prowadzone przez kościoły w UK i USA nie mogły realizować swoich zadań.

Zobaczcie, jedna mała awaria i pyk, wszystko siada. Praca zdalna jest świetna, pod warunkiem, że jest się do tego odpowiednio przygotowanym i ma się plan B.