8

Chińczycy poszukują specjalistów. Na zachętę blisko milion dolarów

"Praca w Chinach" to hasło przywodzące na myśl wielkie fabryki i długie taśmy produkcyjne. Kilka lat temu jednym z pierwszych skojarzeń mogły być jeszcze samobójstwa. Ogólny obraz nieciekawy i ludzie Zachodu raczej nie ruszali do Państwa Środka w poszukiwaniu lepszego życia. Świat się jednak zmienia, chińskie podwórko nie jest wyjątkiem. Media donoszą, że władze Shenzen chcą zachęcić specjalistów do osiedlania się w mieście i otwierają przy tym dość szeroko portfel - przybysze mogą otrzymać blisko milion dolarów premii...

Chińska transformacja

Na początku ubiegłego roku pisałem, że za chlebem pojadę do Chin. Przywoływałem wówczas kilka informacji, które pozwalały stwierdzić, że Państwo Środka zmienia się i za jakiś czas może się stać ciekawym kierunkiem wędrówki fachowców z różnych dziedzin. W tym speców ze świata nowych technologii:

Dochodzimy do etapu, w którym Chiny przestają być krajem-składaczem, dostawcą taniej siły roboczej, a zaczynają być rynkiem ściągającym wykwalifikowanych pracowników. Swoich i obcych. Mają dość pieniędzy, by zachęcić ich do przyjazdu (lub do pozostania w kraju), miliardy dolarów mogą popłynąć do instytutów badawczych, uniwersytetów, firm. Zacznie się boom na innowacje, to w Chinach będą powstawać technologie, z których skorzystają inni. Wyższy etap rozwoju. I nie jest to jeden z możliwych scenariuszy – prędzej czy później Chiny dopną swego i specjaliści z Zachodu ruszą „za chlebem” do Państwa Środka.

Od czasu napisania tego akapitu sytuacja w Chinach trochę się zmieniła, zaczęto głośniej mówić o spowolnieniu gospodarczym azjatyckiego kraju, wysokie, z naszego punktu widzenia, tempo rozwoju zaczęto uznawać za niewystarczające. Sami Chińczycy przekonują, że nie jest źle, a ich kraj ulega przemianom. Na dobrą sprawę, potwierdza się to, o czym pisałem w styczniu 2015: z wielkiej fabryki zmieniają się ponoć w centrum R&D. Wielki przemysł zaczyna mieć problemy, ale jednocześnie na znaczeniu zyskują segmenty z działki tzw. nowych technologii. Te ostatnie nie zrobią się jednak same – potrzebni są ludzie. I to wysoko wykwalifikowani. Praca w Chinach ma przestać być kojarzona ze skręcaniem telefonów.

Praca w Chinach? Jedź do Shenzen

Do tematu wracam, ponieważ media donoszą o planach władz Shenzen, które chce uchodzić za chińską Dolinę Krzemową. To ważny ośrodek gospodarczy Państwa Środka, pierwsza specjalna strefa ekonomiczna w tym kraju (zapowiedź zmian w Chinach w latach 80. XX wieku). W mieście lub okolicach swoje siedziby i centra badawcze ma sporo firm, także tych bardzo znanych – wystarczy wymienić Huawei czy Tencent. Jakiś czas temu pisałem o miejscowości z powodu lokowania w niej największej na świecie spalarni śmieci. Tym razem będzie o kasie.

Władze miasta zamierzają przeznaczyć w tym roku około 680 mln dolarów na dodatki, którymi zostaną obdarowani wykwalifikowani przybysze. Jednorazowa zapomoga wynosząca maksymalnie ponad 900 tysięcy dolarów ma trafić do speców przyjeżdżających z innych państw lub innych regionów Chin. Miasto chce w ten sposób stworzyć bazę, która pozwoli przyspieszyć rozwój „technologicznego Shenzen”. Można to nazwać budowaniem kolejnej Doliny Krzemowej, ale takie działania wydają się bardziej sensowne niż wyznaczenie jakiegoś miejsca i przykazanie, by tam rozwijał się biznes. Miasto spróbuje stworzyć zaplecze, z którego firmy mają się same wykluć. Jednocześnie giganci nie będą martwić się o brak zasobów ludzkich i łatwiej będzie im rozwijać się na miejscu.

Shenzen zamierza też dopłacać do mieszkań wynajmowanych przez specjalistów, w kolejnych latach ma się pojawić spory pakiet lokali dla owych profesjonalistów. Wszystko to w myśl partyjnych przykazań, które zakładają, że Chiny postawią na innowacje. Ciekawe. Eksperyment pokaże, czy Państwo Środa jest już na etapie, gdy łatwo ściąga się ludzi do pracy. Czy wystarczą atrakcyjna pensja i premie „na dobry początek”? A może ludzie póki co podziękują i poczekają aż zmieni się bardziej otoczenie biznesowe, kultura korporacyjna czy chociażby jakość powietrza w wielkich chińskich miastach?

Czy praca w Chinach stanie się marzeniem w sektorze IT…?