7

To jest praca: baw się przez pół roku w raju i zgarnij za to 60 tysięcy dolarów

Takie ogłoszenia pobudzają wyobraźnię: zostań opiekunem wyspy, zaopiekuj się opuszczoną wioską czy rajską plażą (wraz z florą i fauną). Chodzi nie tylko o zajęcie, ale też o fakt, że zazwyczaj towarzyszą temu niezłe (ba, bardzo dobre) zarobki. Marzy Wam się taka praca? No to radzę zainteresować się ofertą cancun.com - obecnie poszukiwany jest CANCUN EXPERIENCE OFFICER, czyli człowiek do... zabawy. A także to jedzenia, zwiedzania, nurkowania i plażingu. Tak, w tym przypadku też można liczyć na wypłatę.

Praca czeka na człowieka. Nie byle gdzie, bo w Cancun, popularnym meksykańskim kurorcie, które w ciągu kilku dekad zamieniło się w olbrzymią bazę noclegową. A skoro są hotele, wypadałoby znaleźć dla nich klientów, zachęcić ludzi do przyjazdu. Właśnie tym ma się zająć CEO, czyli CANCUN EXPERIENCE OFFICER. Człowiek, który zostanie wybrany na to stanowisko będzie działał od marca do sierpnia 2018 roku. Sześć miesięcy, każdy z pensją 10 tysięcy dolarów. Wysokie wymagania? Niekoniecznie – wystarczy znać płynnie angielski w mowie i piśmie (przekaz skierowany głównie do Amerykanów) oraz mieć ukończone 18 lat.

CEO ma prowadzić działania w Sieci, które pokażą Cancun z dobrej strony. Trzeba po prostu „sprzedać” to miejsce. Potrzebne będą zatem filmy, zdjęcia, teksty, aktywność w social mediach. Dla niektórych chleb powszedni i to bez wynagrodzenia. Istotne jest to, że organizator akcji zamierza podrasować przeżycia bohatera, a to oznacza posiłki w dobrych restauracjach, wizyty w luksusowych hotelach, testowanie szerokiego wachlarzu lokalnych atrakcji: m.in. nurkowanie, zwiedzanie ruin, wyprawa do dżungli. I za to wszystko… nie zapłaci CEO, lecz jego pracodawca. Podsumujmy: pół roku imprezownia i 60 tysięcy dolarów na koncie. Brzmi nieźle.

Oczywiście wypada mieć na uwadze, że to pewnie będzie intensywne i męczące kilka miesięcy, te filmy, zdjęcia i wpisy same się nie zrobią, czasem przyjdzie zmagać się w Sieci z hejterami, dociekliwymi dziennikarzami, roszczeniowymi turystami – rajskie życie może się zamienić w mękę. Ale po co od razu zakładać pesymistyczne scenariusze…;)

Proces rekrutacji jest dość złożony i rozciągnięty w czasie, na wstępie należy przygotować minutowy film, w którym wyjaśni się, dlaczego to akurat ja miałbym otrzymać to stanowisko. Jestem ciekaw, ile zgłoszeń trafi do organizatora?

Ciekawostka? Jasne. Ale zakładam, że i w Polsce znajdą się ludzie, którzy powalczą. I kto wie, może ta praca czeka właśnie na nich? A jeśli nie Cancun, to inne miasta czy regiony – wierzę, że kolejne miejsca będą urządzały takie akcje, bo to może zadziałać lepiej niż kolejny spot reklamowy.

Jeśli nie będziecie się starać o pracę, warto przynajmniej popatrzeć na filmy z Cancun w ten listopadowy poniedziałek…;)