79

Nie chcę solniczki z diodami, wolę antybakteryjną gąbkę kuchenną

Pomyślałem sobie, że zamiast tych bezsensownych wynalazków o których można co jakiś czas przeczytać, wolałbym coś... sensownego.

Innowacje przypominające żarty

Jakiś czas temu pisałem o tym, że moim zdaniem rzeczywistość zaczyna przypominać jeden wielki żart. Wiązało się to z tym, iż nie byłem przygotowany na to, co mnie akurat spotkało. Przeglądałem cyberprzestrzeń jak internetowy surfer z prawdziwego zdarzenia, albo jeśli ktoś preferuje normalny opis sytuacji, to po prostu sprawdzałem newsy dnia. Na co nie byłem przygotowany? Na przypadkowe natknięcie się na informację o solniczce za 700zł z wbudowanymi diodami, głośnikiem i aplikacją.

Widziałem później komentarze, w których posądzano mnie o przesadne marudzenie i brak zrozumienia dla takich „innowacji”. Jedyna odpowiedź o jakiej jestem w stanie pomyśleć to: jeśli ktoś uważa, że potrzebuje solniczki z głośnikiem i diodami, która jest obsługiwana za pomocą aplikacji… to widocznie tak jest. Jest mu to potrzebne i tyle… nawet nie ma sensu o tym rozmawiać.

Skorzystam z okazji i podziękuję za tego typu komentarze, bo dzięki nim mam okazję zobaczyć zupełnie inny punkt widzenia. Moim zdaniem: totalna bzdura i strata niemałych pieniędzy (jak za solniczkę). Zdaniem kogoś innego: super gadżet, który od zawsze był potrzebny. Ilu ludzi, tyle opinii. W sumie z jakiegoś powodu takie rzeczy powstają i dają zarobić, prawda?

Dlaczego napisałem felieton o felietonie, który napisałem?

Wyszło trochę dziwnie, bo powstaje z tego tekst o wcześniejszym tekście, ale nie tak miało być! Chciałem jedynie nawiązać do tamtego felietonu, żeby wspomnieć o tym, iż ludzie często wymyślają różne bzdury, od których może rozboleć głowa, a super drogie solniczki o całkowicie zbędnych funkcjach są tego przykładem. W tym momencie chciałbym zapytać, czemu nie poświęca się większej uwagi jakimś bardziej sensownym wynalazkom? Na tym chyba tez dałoby się zarobić? No chyba, że jestem w błędzie.

Co rozumiem przez bardziej sensowne wynalazki?

Kiedy natknąłem się na artykuł z nagłówkiem rozpoczynającym się od: „Your kitchen sponge harbors zillions of microbes.” pomyślałem sobie, że przecież to nic nowego. Dlaczego znowu o tym trąbią? Pamiętam w jakim byłem szoku, kiedy po raz pierwszy przeczytałem o tym, że toalety są czystsze od kuchennych gąbek. Okazuje się, że ubikacja jest przynajmniej regularnie czyszczona za pomocą środków o właściwościach bakteriobójczych. Co natomiast z gąbkami, którymi myjemy talerze? Nic… stanowią wylęgarnie bakterii, w których panują idealne warunki do ich rozmnażania. A teraz jeszcze pojawiają się nowe badania, które ponownie to potwierdzają oraz podkreślają, że jest tam miejsce również dla patogenów, dzięki którym możemy cieszyć się różnymi chorobami (wymieniono np. bakterie powodujące zapalenie płuc, albo zapalenie opon mózgowych). Więcej informacji.

Może zamiast drogich solniczek z diodami, warto pomyśleć o jakichś innowacyjnych gąbkach? Skoro wiadomo, że mają swoje poważne wady to jest miejsce na usprawnienia i być może da się na tym zarobić tak samo jak na solniczkach, a przynajmniej byłby z tego prawdziwy pożytek. Skoro w artykule na Popular Science możemy przeczytać następującą rzecz:

Wykryliśmy 362 różnych gatunków bakterii w 14 badanych gąbkach. Lokalnie, gęstość bakterii sięgnęła 54 miliardów na centymetr kwadratowy gąbki, co jest podobne do gęstości występowania drobnoustrojów w próbkach stolca.

Od bezsensownych nowoczesnych solniczek wolałbym sensowne nowoczesne gąbki

To moje tłumaczenie wypowiedzi, której specjalnie dla Popular Science udzielił naukowiec Markus Egert z Furtwangen University (Niemcy). Nie brzmi to zbyt fajnie i sugeruje, że coś czym regularnie dotykamy naszych sztućców jest zaskakująca niesanitarne… Właśnie dlatego pomyślałem sobie o tym, że zamiast solniczki z diodami, wolałbym np. super nowoczesną gąbkę kuchenną, która dzięki innowacyjnym rozwiązaniom jest… zwyczajnie mniej przyjazna bakteriom. Przykładem może być coś w tym stylu:

nowoczesna gąbka pod strumieniem wody

Gąbka z drukarki 3D, która została wykonana z antybakteryjnego filamentu o nazwie „purement”. Poza tym nie ma ona porowatej struktury, która wypełni się resztkami żywności i będzie stanowić „rezerwat dla bakterii”. Chętnie zobaczyłbym więcej tego typu pomysłów.

Źródło 1, 2