8

Powtórki wideo? W dzisiejszych czasach to jedyne sensowne rozwiązanie

Ostatnio sporo na AW wpisów „futbolowych” albo około futbolowych, ale trudno się temu dziwić – mamy święto piłki kopanej i wiele dzieje się wokół tego tematu. Kilka dni temu Tomasz pisał o technologii (konkretnej i w ogóle), która może negatywnie wpłynąć na wydarzenia na boisku, teraz i ja chciałbym dorzucić swoje trzy grosze w tej […]

Ostatnio sporo na AW wpisów „futbolowych” albo około futbolowych, ale trudno się temu dziwić – mamy święto piłki kopanej i wiele dzieje się wokół tego tematu. Kilka dni temu Tomasz pisał o technologii (konkretnej i w ogóle), która może negatywnie wpłynąć na wydarzenia na boisku, teraz i ja chciałbym dorzucić swoje trzy grosze w tej kwestii. Czy mundial (a szerzej wszystkie mecze) potrzebują powtórek wideo podczas meczu? I czy będzie to rozwiązanie idealne?

Powtórki wideo w trakcie meczu piłkarskiego to temat, który powraca niczym bumerang po każdej większej wpadce sędziowskiej. A tych nie brakuje w trakcie spotkań ligowych, w Lidze Mistrzów (podejrzewam, że to nie tylko europejski problem – na innych kontynentach może być nawet gorzej) czy podczas dużych imprez. Mundial jest tu świetnym przykładem – kilka dni od startu i już sporo kontrowersji. Pisałem już, jak na pomyłki sędziów i sporne sytuacje reagują internauci – w Sieci mnożą się memy. Ale to ujście negatywnych (zazwyczaj) emocji, których… być nie powinno.

W sporze przeciwników i zwolenników powtórek wideo jestem zdecydowanie po stronie tych drugich. Nie uważam, że to zabije/osłabi napięcie, uczyni widowisko nudnym i odbierze mu „to coś”. W innych sportach można, więc futbol nie powinien być wyjątkiem. Niech wygrywa najlepszy, a nie najbardziej uzdolniony aktorsko i fartowny. Sam wskazałbym w tej dyskusji na jeszcze jeden mocny argument i to związany z nowymi technologiami. O ile w latach 60. czy nawet 90. XX wieku kibice (na stadionie i przed telewizorami) nie byli pewni, czy sędzia ma rację, o tyle dzisiaj nie ma żadnych tajemnic.

Kiedyś świat mógł się głowić, jak było i niektóre dyskusje trwają do dzisiaj, bo powtórka niewiele wyjaśniała (o ile była). I miało to nawet swój urok. Dzisiaj nic już z niego nie pozostało, bo kibice na całym świecie, komentatorzy, piłkarze i działacze piłkarscy wiedzą, co się wydarzyło. Ba, nawet sędzia, który popełnił błąd może chwilę później zobaczyć na telebimie, jakiego narobił bigosu. Zaprezentują mu go na 10 różnych sposobów. Na stadionie mamy mnóstwo kamer, kibice posiadają swoje, nic się nie ukryje. Technologia już ujarzmiła ten sport. Nie ma zatem sensu z tym walczyć, bo miliard kibiców i tak wie, że gol był i nie da im się wmówić, że sprawa nie jest do końca jasna. To zawracanie rzeki kijem.

Na początku zadałem pytanie, czy wprowadzenie powtórek będzie rozwiązaniem idealnym. Otóż nie będzie. I nie dlatego, że spowolni tempo czy wydłuży spotkanie. Po prostu nawet powtórki nie będą wystarczającym argumentem dla wszystkich. Jedni uznają, że faul był i należał się karny, inni stwierdzą, że nie było, bo to twarda gra. Sędziowie wydadzą decyzję po obejrzeniu fragmentu meczu i przez niektórych zostanie ona uznana za błędną. Kibice, komentatorzy i wszelkie maści eksperci nadal będą się mogli spierać i przekonywać do swoich racji. Ten element futbolu nie zostanie zatem totalnie wyrugowany – znikną tylko te sytuacje, które są oczywiste i wywołują zawsze największą irytację. Można napisać, że wygrywają obie strony sporu…

photo credit: joncandy via photopin cc