17

„Powstanie Warszawskie” – każdy powinien zobaczyć ten film

Pierwszy sierpnia. Obchodzimy dzisiaj kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego. Zdania na temat tego wydarzenia są podzielone (co nie powinno nikogo dziwić – dzielić potrafią nawet błahe sprawy, a w tym przypadku mamy do czynienia z czymś bardzo poważnym), ale nie ulega wątpliwości, iż stanowi ono integralną i dość istotną część naszej historii. Piszę o tym na […]

Pierwszy sierpnia. Obchodzimy dzisiaj kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego. Zdania na temat tego wydarzenia są podzielone (co nie powinno nikogo dziwić – dzielić potrafią nawet błahe sprawy, a w tym przypadku mamy do czynienia z czymś bardzo poważnym), ale nie ulega wątpliwości, iż stanowi ono integralną i dość istotną część naszej historii. Piszę o tym na AW, ponieważ jest ku temu powód: powstaje film Powstanie Warszawskie, który należy uznać za ciekawy także ze względów „technologicznych”.

Wielu z Was pewnie słyszało już o projekcie wspomnianym we wstępie. Obraz anonsowany jest jako „pierwszy na świecie film fabularny zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych”. Trafiłem nawet na określenie „dramat historyczny non fiction”. Trwający 90 minut film ma ukazać historię powstania wykorzystując przy tym prawdziwe kroniki filmowe z 1944 roku. Nie będzie to jednak 1,5 godziny posklejanych materiałów złej jakości bez komentarza, a nawet dźwięku – autorzy (reżyserem jest Jan Komasa) szykują coś innego. Posłużę się tu cytatem (odsyłam do źródła) obrazującym zakres i skalę prac:

6 godzin oryginalnych kronik z Powstania Warszawskiego, 6 miesięcy pracy, zespół konsultantów ds. militariów, ubioru, architektury, również urbanistów, varsavianistów i historyków, 1000 godzin konsultacji kolorystycznych, 1200 ujęć, 1440 godzin koloryzacji i rekonstrukcji, 112.000 wybranych klatek, 648.000 minut rekonstrukcji, 22.971.520 megabajtów danych

powstanie

Autorzy wykorzystali technologię koloryzacji, zrekonstruowali część materiałów (zarówno audio, jak i wideo), napisali dialogi oraz zaprosili do współpracy aktorów, którzy użyczyli bohaterom filmu swoich głosów. Dzięki temu powstał obraz łączący w sobie elementy dokumentu i filmu fabularnego (więcej na temat fabuły oraz procesu powstawania dzieła przeczytacie pod tym adresem). Pisząc krótko: faktycznie powstało coś nietuzinkowego i niezwykle intrygującego – widać to chociażby po trailerze dostępnym już w serwisie YouTube.

Film powinno zobaczyć jak najwięcej osób nie tylko ze względu na jego wartość historyczną (to świetna lekcja zapadająca na długo w pamięć – przynajmniej żywię nadzieję, że tak właśnie jest), ale też z uwagi na kwestie wizualne i czysto techniczne. To doskonały przykład przeplatania się starego z nowym i nadawania nowej jakości starym treściom. Osobiście chętnie wybiorę się na projekcję, by po prostu przekonać się, jak twórcy poradzili sobie z tym zadaniem i czy faktycznie stworzyli coś wartościowego i godnego uwagi. Mam nadzieję, że nie zawiodę się tak, jak podczas krótkiej projekcji Warszawy 1935. Nie pozostaje zatem nic innego, jak wezwanie: idźcie i oglądajcie…

Na koniec prośba: mam nadzieję, że nie będziemy musieli usuwać komentarzy, w których przeciwnicy i zwolennicy gloryfikowania powstania będą w niegrzeczny sposób przekonywać, że maja rację. Jest pierwszy sierpnia i warto sobie odpuścić takie dyskusje.

Źródło grafik: YouTube (kadry z filmu)