80

Potencjał pulpitu jest zupełnie niewykorzystany. Dlaczego?

Naszła mnie dzisiaj taka refleksja. Komputery rozwijają się szybko, wprowadzają ciągle nowe technologie. Graficzne systemy operacyjne nie są już młode. Windows obchodził swoje 25 lecie, pierwsze projekty pulpitu sięgają wczesnych lat 70 ubiegłego wieku i powstały w laboratoriach Xerox. Przez cały ten czas nikt nie wykorzystał pulpitu w naprawdę twórczy sposób. Tak naprawdę dzisiejszy pulpit […]

Naszła mnie dzisiaj taka refleksja. Komputery rozwijają się szybko, wprowadzają ciągle nowe technologie. Graficzne systemy operacyjne nie są już młode. Windows obchodził swoje 25 lecie, pierwsze projekty pulpitu sięgają wczesnych lat 70 ubiegłego wieku i powstały w laboratoriach Xerox. Przez cały ten czas nikt nie wykorzystał pulpitu w naprawdę twórczy sposób. Tak naprawdę dzisiejszy pulpit od lat jest niezmienny i tak naprawdę jest na stałe otwartym folderem z tapetą w tle.

Wszystko co oferuje nam pulpit, oferuje nam również zwykły folder, różnica polega tylko i wyłącznie na kolorowej tapecie. Otworzenie folderu na pełen ekran, który zawiera zestaw skrótów do aplikacji i plików, nie różni się niczym do pulpitu. Co wiec daje nam dzisiejszy pulpit, jaką korzyść? Jedno klikniecie mniej, do tworzenia folderu, to stosunkowo niewielki zysk. Tym bardziej, że coraz częściej można sobie odpowiedni program czy plik wyszukać błyskawicznie, wstukując kilka liter w pasku szybkiego wyszukiwania.

Osobiście nigdy nie trzymałem na desktopie żadnych plików. Skrótów mam też jak na lekarstwo, tylko do aplikacji z których korzystam najczęściej, na dodatek korzystam z nich coraz rzadziej, od kiedy pojawiła się możliwość przypinania programów na dolnej belce w Windows 7. Problem z resztą nie dotyczy tylko Windows. Z Linuksem czy Makiem sytuacja wygląda podobnie.

Oczywiście są jakieś widżety, czy inne aplikacje, które domyślnie wyświetlają się nam na pulpicie, ale tak naprawdę są to zwykle bardzo ubogie i często denerwujące programy. Win 7 posiada domyślnie tylko 9 pulpitowych gadżetów. Wszystkie są bardzo proste i odpowiadają za wyświetlanie czasu, pogody, obciążenia komputera, pokazują slajdy czy RSSy. Nic ciekawego.

Oczywiście można pobrać dodatkowe aplikacje, ale nie znajdziemy tam nic naprawdę odkrywczego, nie ma żadnego przełomu. Wszystkie te małe aplikacje są niezintegrowane ze sobą. Każda sobie rzepkę skrobie. Wprowadza to wrażenie chaosu, marnowania miejsca i zasobów.

Trochę bliżej do tego o czym mówię jest linuksowemu conky. Integruje w sobie informacje z bardzo wielu źródeł, na przykład na temat hardware’u (obciążenie procesora, sieci, ilość zajętej pamięci) ale również stanu określonych programów (odtwarzana piosenka, ilość nieodebranych maili). Po odpowiedniej konfiguracji przyjmuje nawet formę pełnoekranową, co widać powyżej i poniżej tego akapitu.

To jednak wciąż nie to o co mi chodzi. Pierwszym problemem, jaki napotka użytkownik jest skomplikowana konfiguracja poprzez edycje pliku tekstowego. Większość zwykłych użytkowników komputera nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Dodatkowo nie jest interaktywny, jes po prostu elementem pulpitu, nie da się nic wybrać czy zaznaczyć.

Zrzut ekrnau pochodzi z forum Ubuntu.pl

Częściowo to o czym mówię przedstawiają współczesne pulpity tabletów i smartfonów, ale też nie do końca. Komputer dysponuje znacznie większym ekranem, oraz znacznie większą mocą obliczeniową. Do obsługi takiego interaktywnego pulpitu w ogóle nie jest konieczny interfejs dotykowy, myszka sprawdzi się równie dobrze, jak w każdej innej aplikacji.

Jak więc wyobrażam sobie współczesny pulpit? Po pierwsze powinien dynamicznie prezentować najważniejsze informacje, wszystkie zebrane w jednym miejsc. Oczywiście powinna być możliwość samodzielnej konfiguracji, jaka informacja ile ekranu zajmuje, etc. ale typowo na ekranie powinien znajdować się zarówno obecny stan komputera, czyli zajętość procesora, pamięci, procesy pochłaniające najwięcej zasobów, stan uruchomionych programów, zwłaszcza takich w których coś dzieje się w tle, np. odtwarzana piosenka w ulubionym odtwarzaczu, jak również informacje z internetu, czyli np. nieprzeczytane maile, nowe RSSy, komunikator itd.

Całość powinna dynamicznie się zmieniać, prezentując sobą coś na kształt uporządkowanego chaosu informacyjnego. Jeśli coś na zainteresuje, klikamy to, być może korzystając z jakiejś kombinacji klawisza plus kliknięcia myszką, żeby uniknąć przypadkowego wybierania elementów pulpitu. Wyskakuje nowy mail, który nas zainteresuje, klik i już mamy podgląd w osobnym oknie, z RSSem to samo. W każdej chwili możemy zmienić piosenkę, czy wyświetlić więcej szczegółów na temat dowolnej informacji. Ważne, że wszystkie wyświetlane informacje zajmują calutki ekran oraz zmieniają się dynamicznie i są interaktywne.

Już w tym miejscu chciałbym dodać, że togo rodzaju pulpit powinien obsługiwać wtyczki z dowolnych programów, żeby nie było sytuacji, w której obsługiwany jest tylko domyślny systemowy odtwarzacz audio-wideo, domyślna przeglądarka i domyślny komunikator. Taki interaktywny pulpit powinien pozwolić zintegrować dolny program, który przewiduje taką możliwość.

Oczywiście, czasami ten dynamiczny chaos może męczyć, dlatego opcja wyciszenia pulpitu jest obowiązkowa. Dodatkowo taki dynamiczny pulpit pochłania sporo zasobów komputera, więc i z tego punktu widzenia powinna być możliwość jego tymczasowego wyłączenia. Większość czasu jednak dzisiejsze komputery spędzają z uruchomiona przeglądarką i na tym niemal koniec. Przy procesorach rzędu i5 – i7 i szybkich kartach graficznych, jeżeli akurat nie gramy w wymagającą grę, nie pracujemy w Photoshopie, większość tej mocy się marnuje, zupełnie niepotrzebnie.

Coś na kształt moich wyobrażeń prezentuje interfejs Windows 8, przygotowywany w HTML5 o którym wcześniej pisał Gniewomir. Filmik z jego artykułu przytaczam poniżej. Jednak to co widzę w głowie agreguje więcej informacji, jest bardziej dynamiczne, zmieniając skupienie (powiększenie widocznych elementów) na ważnych informacjach, które w danym momencie się pojawiają. Jest też mniej przygotowane pod tablet, a bardziej pod myszkę, która jest precyzyjniejsza i umożliwia komfortową obsługę przy większym zagęszczeniu elementów na ekranie.

Ciężko jest przedstawić obraz jaki tworzy mi się w wyobraźni, natomiast sądzę, że przekazałem najważniejsze cechy. Zastanawiam się czemu tak długo zajęło wprowadzenie projektu takiego jak z filmiku w życie. Ograniczenia techniczne nie są wymówką, bo wspomniany w tekście Conky pobiera bardzo mało zasobów, wystarczy rozwinąć jego koncepcję i przystosować konfigurację pod zwykłego użytkownika, a nie geeka i już dawno mielibyśmy coś podobnego, tylko z mniejszą ilością animacji i wodotrysków. Tak czy siak, potraktowanie pulpitu jak zwykłego folderu z obrazkiem w tle wydaje mi się dużym marnotrawstwem i niedocenieniem jego potencjału.

A jakie jest wasze zdanie? Chcieli byście aby pulpit dynamicznie agregował informacje z możliwie wielu źródeł? Może macie inne pomysły na jego wykorzystanie w twórczy sposób? Albo odpowiada wam tak jak jest teraz – minimalizm i prostota? Czekam na komentarze.