20

Popularność książek elektronicznych rośnie – czy ebooki zdominują rynek książki?

W wakacje zeszłego roku Amazon mówił, że sprzedaje więcej ebooków niż książek z twardą okładką (tzw. hardcovers), na początku tego roku informował już natomiast, że ebooki pobiły sprzedaż książek z miękką okładką (tzw. paperbacks). Jeszcze moment i książka elektroniczna pobije w rankingu książkę tradycyjną. Gdyby tego było mało, sam Kindle – czytnik książek elektronicznych od […]

W wakacje zeszłego roku Amazon mówił, że sprzedaje więcej ebooków niż książek z twardą okładką (tzw. hardcovers), na początku tego roku informował już natomiast, że ebooki pobiły sprzedaż książek z miękką okładką (tzw. paperbacks). Jeszcze moment i książka elektroniczna pobije w rankingu książkę tradycyjną. Gdyby tego było mało, sam Kindle – czytnik książek elektronicznych od Amazona – był najlepiej sprzedającym się produktem w tej najpopularniejszej księgarni internetowej w okresie bożonarodzeniowym – był bardzo często wybierany jako prezent „na gwiazdkę” i do teraz pozostał bestsellerem. Rosnący trend zauważa jednak nie tylko sam Amazon, ale i inni gracze, którzy inwestują w ten rozwijający się rynek.

Kindle rządzi rynkiem książki elektronicznej

Kindle jest obecnie najpopularniejszym czytnikiem książek elektronicznych na świecie i zdecydowanie jednym z najlepszych ruchów Amazona. Pomimo tego, co piszą media, Kindle jest tańszy (i lepszy!) od rozwiązań dostępnych na polskim, nawet pomimo tego, że czytnik Amazona trzeba sprowadzić z zagranicy. Gdyby tego było mało, gigant próbuje jeszcze bardziej zejść z ceny – niedawno Grzegorz pisał o Kindle z reklamami nieinwazyjnymi za 114 dolarów (świetny pomysł!), a z pewnością dąży się do ceny 99 dolarów. Próg wejścia w świat książki elektronicznej jest zatem naprawdę niewielki i to nie tylko dla mieszkańca Stanów Zjednoczonych, ale także i osoby innych narodowości, chociażby dla nas – Polaków. Z własnego doświadczenia wiem, że wysyłka wcale nie kosztuje zbyt wiele (około 20-25$), klient nie jest obciążany żadnymi opłatami związanymi z cłem, płacić można zwykłą Visą dostarczaną często za darmo do konta bankowego (Visa/Master Card zajmują się przewalutowaniem), a sama przesyłka dochodzi w mniej niż tydzień – w moim przypadku Kindle przywędrował ze Stanów w cztery dni.

Książka elektroniczna traktowana w Polsce po macoszemu

Problemem dla Polaka okazuje się natomiast dostarczanie elektronicznych treści na czytnik. O ile Polak nie znający angielskiego może poprosić znajomego o zamówienie czytnika z Amazona, bądź też kupić po zawyżonej cenie z Allegro, o tyle z pewnością nie będzie miał zamiaru czytać książek po angielsku, a w księgarni Amazona publikacje w języku polskim jest naprawdę mało (kilkanaście do kilkudziesięciu). Nie ma niestety w Polsce giganta, który oferowałby książki elektroniczne po naprawdę niskiej cenie, bez zabezpieczeń, by wgranie na Kindle było banalne (choć i tak nie będzie tak wygodne jak zassanie przez Whispernet Amazona), oferującego jednocześnie platformę do samodzielnego publikowania treści, co w przypadku Amazona otworzyło nowe możliwości przed niezależnymi twórcami. Empik szumnie zapowiadał poszerzenie oferty o książki elektroniczne – wszyscy wiemy, co z tego wyszło. Helion niedawno wprowadził do swojej oferty ebooki, jednak podobnie jak Empik – nie popisał się. Wydania elektroniczne są tańsze zaledwie o dwa złote. Gdyby tego było mało, obie księgarnie oferują książki jedynie w formiacie PDF/ePub (brak Mobi), a na dodatek zabezpieczone za pomocą DRM – dziękuję, postoję. W Polsce rynek książki elektronicznej jest jak zwykle sto lat za murzynami, ale to się z pewnością zmieni. Z tego, co daliście nam do zrozumienia, problemy z ebookami w Polsce nie są problemami dla Was – prawie 22% czytelników AntyWeba czyta ebooki.

Czyli jak? Ciężko z tymi nowinkami technologicznymi w Polsce? Warto jednak spojrzeć ponad horyzont i zobaczyć, co dzieje się na świecie. W Stanach chociażby rynek naprawdę coraz bardziej przekonuje się do książki elektronicznej. Association of American Publishers poinformowało, że w styczniu odnotowano podwojenie liczby sprzedawanych ebooków w stosunku do tego samego okresu rok wcześniej – 32,4 miliony dolarów w stosunku do 69,9 milionów dolarów rok wcześniej – to wzrost sprzedaży o ok. 216% w przeciągu roku! W tym samym czasie ogólna wartość rynku książki spadła z 821,5 miliona dolarów do 805,7 miliona dolarów, czyli o około 2%. Jakby więc szybko wszystko przeliczyć – książka elektroniczna to w Stanch już prawie 9% rynku książki. Nieźle! Tendencja wciąż jest rosnąca.

Podręczniki elektroniczne dla uczniów szkół

Co nam jednak po samych powieściach i ewentualnie książkach popularnonaukowych czy technicznych, skoro co roku rodzice wydają niemałe kwoty na podręczniki do szkół. To jest również nisza, która wraz z rozwojem książki elektronicznej powinna zostać zajęta. Firma Xplana przewiduje, że już w 2015 roku ćwierć podręczników szkolnych będą stanowić podręczniki elektroniczne. To nie bujna wyobraźnia, a analiza pojawiających się na całym świecie wdrożeń tabletów i czytników elektronicznych do szkół, np. w jednej z Singapurskich szkół uczniowie otrzymali iPady, program pilotażowy z iPadami w szkolnych ławkach uruchomiono także w Stanach, a sam trend zauważyło Apple i wyszło szkołom naprzeciw, oferując zniżkę 20% na iPady kupowane przez szkoły. Temat jest na tyle interesujący, że powstał nawet specjalny blog zajmujący się tematyką iPadów w szkołach.

Co uczniom jednak po samym sprzęcie? Potrzebne są przecież podręczniki. O tym już też pomyślano. Pojawiło się Inkling – startup, który nie dość, że pokazał, że da się takie rzeczy robić, to na dodatek pozyskał dużo pieniędzy od inwestorów wliczając w to takich gigantów jak Sequoia Capital, a także – co ważniejsze – dwie największe firmy zajmujące się treściami edukacyjnymi – McGraw-Hill oraz Pearson. Firma twierdzi, że ich rozwiązanie jest tańsze od tradycyjnego dla klienta końcowego, gdyż oprócz samej niższej ceny końcowej, oferują możliwość kupowania książek rozdziałami. Oferują także opcje społecznościowe – przeglądanie notatek do podręcznika od kolegów z ławki, a także nauczycieli. W produkcie firmy pojawiła się też szybka wyszukiwarka treści, liczy się też sam fakt, że interaktywność podręczników sprzyja zainteresowaniu nauce – przyjemna forma jest lepiej odbierana, zwłaszcza że wpisuje się w obecne trendy, którymi pasjonuje się młodzież. Na chwilę obecną w katalogu firmy znajduje się 55 interaktywnych podręczników na iPada, jednak liczba ta z pewnością zwiększy się dzięki wsparciu finansowemu i merytorycznemu inwestorów.

Książki elektroniczne są przyszłością, mam nadzieję, że również w Polsce

Sam powoli przechodzę z tradycyjnej książki do książki elektronicznej. Nawet moja luba stwierdziła, że czytania na Kindle jest wygodniejsze od czytania normalnej książki. Wróżę, że zainteresowanie tego typu formą wzrośnie w przeciągu kilku lat naprawdę mocno na całym świecie i być może doczekamy się ciekawej alternatywy w Polsce do sklepu Amazona. A może to sam Amazon w końcu wejdzie do Polski [1] [2] koncentrując się na dostarczeniu książek elektronicznych? Myślę, że spokojnie wymiótłby konkurencję na tym polu. Ja jestem za.

PS Polecam wykład Nakanapie.pl podczas jednej z Auli na temat m.in. rynku książki.