173

Dlaczego poprawność polityczna jest jak dobry papier toaletowy?

Delikatne postępowanie z mniejszościami, krzewienie idei "diversity" za wszelką cenę, zakrzywianie rzeczywistości. Mniejszości szanować rzecz jasna należy i to samo powinno robić się z odmiennymi poglądami, sposobami myślenia. Tylko dlaczego robimy z tego tak paskudną szopkę?

Kiedyś usłyszałem, że człowiek wcale nie rodzi się po to, aby wszystkim dogadzać – bo tak się nie da. Można jednak bez problemu wszystkich wkurzyć, choć oczywiście nie powinno się dążyć do tego za wszelką cenę. Dlatego uznałem, że nie będę przeginał w ani jedną ani drugą stronę. Co bardzo ciekawe – nawet taka postawa generuje dzisiaj kontrowersje.

Przeczytałem wczoraj wpis Weroniki Makuch, która dotknęła problemu nowego wcielenia Bonda (a raczej agentki Bond). Wiecie, nie mam nic do czarnoskórych kobiet. Lashana Lynch to bardzo ładna kobieta, niezwykle utalentowana aktorka i najpewniej również dobry człowiek. Niemniej, nie dziwię się narzekaniom najbardziej zagorzałych fanów, którzy w zamianie Bonda – faceta na „Panią Bond” widzą przede wszystkim pomysł wynikający z coraz bardziej modnego podejścia „diversity”. Nie to, że jestem mu przeciwny: po prostu niekoniecznie jestem za tym, aby przeginać w jakąkolwiek stronę.

Zobacz również: Polaryzacja polskich mediów – czyli dramat

Czy Ian Fleming myślał w ogóle o „Agentce Bond”

Ha, mógłbym go teraz o to zapytać… gdyby Ian Fleming tylko mógł mi odpowiedzieć. Ale jeśliby przyjąć to, co znalazło się w książkach tego twórcy za nieprzekraczalny pewnik, to można by odpowiedzieć: „nie”. Bond według Fleminga był po prostu facetem, twardzielem, uwodzicielem, pociągającym zbiruchem o wielkim uroku osobistym. Nie był czarnoskórą kobietą, nie był nawet kobietą. Wprawdzie ludzie, którzy tworzą „obecnego Bonda” mogą robić z nim cokolwiek zechcą, ale trudno mi w tej sytuacji powiedzieć, że było to zagranie absolutnie spontaniczne.

poprawność polityczna

I tak, obwinię za to coraz bardziej szalejącą poprawność polityczną. O ile można znaleźć usprawiedliwienie dla bardzo ostrożnego wypowiadania się na temat mniejszości, tak wykrzywianie realiów, czy nawet uparta modyfikacja dzieł kultury tylko z tego powodu to wyraz przesady.

To trochę tak, jakby ktoś uznał, że „Gioconda” Leonarda Da Vinci’ego musi zacząć pasować do obowiązujących realiów i zrobiono by z niej czarnoskórą Muzułmankę. A w ogóle, to uznajmy, że Kopernik była kobietą, zmieńmy historię i zacznijmy burzyć pomniki. Tylko dlatego, że przedstawiają facetów zamiast kobiet, albo tylko z tego powodu, że dotyczą ekspansywnej kultury chrześcijańskiej w Europie.

Dzieła kultury, a do takich zaliczają się chociażby powieści Fleminga (oraz to, co zostało stworzone na tej podstawie) powinny być czymś, czego nie należy poprawiać na siłę. Spójrzcie tylko na to, co stało się z Gwiezdnymi Wojnami: o ile filmy „głównego nurtu” jeszcze jako tako wyglądają, tak już spin-offy nastawione na biznesowe eksploatowanie sagi są już co najwyżej „średnie”, czyli znacznie poniżej oczekiwań fanów. To już coś znaczy.

That’s racist!

Poprawność polityczna stała się już tak ogromnym problemem, że trzeba bardzo uważać, by nie narazić się komukolwiek. Reklamy wędlin mogą zirytować wegan, którzy sprzeciwiają się śmierci istot żywych po to, aby wyżywić ludzkość. Ludzie, którzy nie godzą się na takie wykwity słusznie burzą się i organizują się np. w grupy „wielbicieli mięsa” – tylko po to, aby zirytować / trollować wojujących wegan.

racist

Nie to, żebym miał coś do wegan, czy do mniejszości w ogóle. Nie przeszkadzają mi – kompletnie. O ile nie zaczynają się panoszyć i próbować narzucić reszcie swój punkt widzenia. Wiecie, to coś na zasadzie „ja lubię pomarańcze, ale nie uważam, że wszyscy mają lubić”. Jeden lubi zapach pomarańczy, a drugi jak mu nogi śmierdzą – i nic z tym nie zrobisz.

Najgorsze jest to, że z pułapek politycznej poprawności mniejszości korzystają w taki sposób, by odwracać kota ogonem. Czarnoskóry mężczyzna lży policjantów, a za chwilę płacze powalony na ziemię wykrzykując: „that’s racist!”? Przecież to głupie jest. A niektórzy mimo wszystko tego się boją, bo przecież oskarżenie o „rasizm” jest tak poważne, że skutecznie odstręcza nawet od w pełni uprawnionych działań. W niektórych krajach mówienie otwarcie o tym, że istnieje statystyczna korelacja między udziałem uchodźców w społeczeństwie, a wzrostem przestępczości (z udziałem tej grupy) to proszenie się o łatkę ksenofoba i islamofoba.

Dobry papier toaletowy

Dobry papier toaletowy jest miły w dotyku, nie powoduje otarć, ładnie pachnie. Ale wiecie co? I tak jest d**y. Poprawność polityczna to właśnie czynienie papieru toaletowego miłym w dotyku, zjadliwym dla społeczeństwa (niekoniecznie) i fajnie pachnącym. Ostatecznie i tak zostanie on użyty w wiadomym celu i już nie będzie pachnieć tak dobrze. Na sam koniec zostanie wrzucony do muszli klozetowej i popłynie w dal.

Najgorsze jest to, że w ściekach topimy tyle tego papieru, że zaczynamy znacznie przekraczać możliwości odpływów – już teraz zaczynają się problemy i balansujemy na granicy „wybicia szamba”. Społeczeństwa już teraz zaczynają widzieć kalectwa politycznej poprawności – w internecie, w dziełach kultury, na ulicach nawet i próbują się przeciw temu buntować. Pytanie, czy jesteśmy przygotowani na eskalację konfliktów w momencie, gdy wspomniane „szambo” zaleje nas do reszty?