135

Mija czwarty dzień, a Huawei wciąż nie sprzedał 100 egzemplarzy Mate 30 Pro. To bardzo źle wróży serii P40

Huawei Mate 30 Pro trafił wreszcie do sprzedaży w Polsce. Ku zaskoczeniu wszystkich w bardzo limitowanej (do 100 sztuk!) ofercie. I wiecie co? Telefony się nie sprzedają.

Wielokrotnie pisaliśmy na łamach Antyweb o amerykańskim banie dla Huawei oraz konsekwencjach dla samej firmy. Ostatecznie okazało się, że część zakazów jest odraczana na kolejne 3 miesiące, choć to pójście na rękę chińskiemu producentowi nie dotyczy usług Google. Oznacza to, że amerykańskie firmy mogą dostarczać podzespoły do nowych smartfonów Huawei, producent nie może jednak korzystać z usług androidowego potentata, który stoi między innymi za YouTube czy Mapami Google. Efekt jest taki, że na przykład Honorowi 9X udało się pokrętnie tego bana odejść, ale Mate 30 Pro nie ma usług Google, a jedynie własny sklep App Gallery. I na pierwszy rzut oka nie ma w tym nic złego, w końcu Apple też ma swój sklep. Różnica jest jednak taka, że w App Galery nie ma aplikacji Google oraz wciąż wielu appek, z których większość z nas korzysta. A sam smartfon? Moim zdaniem prawdziwa “kosa” i jako samo urządzenie robi świetne wrażenie.

Mizerna sprzedaż Huawei Mate 30 Pro

6 grudnia Huawei oficjalnie ogłosił, że Huawei Mate 30 Pro trafia do sprzedaży w Polsce. Zaskoczeniem była natomiast forma, jaką wybrano dla naszego kraju. Oficjalny sklep Huawei, jedynie 100 dostępnych sztuk smartfona, przedsprzedaż rozpoczynająca się od 9 grudnia i trwająca do 15 grudnia. Cena konkretna, bo 4299 złotych w wariancie 256 GB, ale za to za 1 zł można było dokupić douszne słuchawki FreeBuds 3. Jeśli ktoś jest członkiem VIP Service, za kolejną złotówkę może dokupić smartwatch Huawei Watch GT2. To naprawdę ciekawa i korzystna cenowo oferta – fakt, sam smartfon jest dość drogi, ale nie odstaje od konkurencji z tego poziomu. Wszystko fajnie, ale firma jasno poinformowała, że Huawei Mate 30 Pro nie ma dostępu do Sklepu Google Play i nie posiada usług Google.

Dokładnie taka informacja wyświetla się na stronie produktu

„Smartfon nie posiada presintalowanych usług Google Mobile Services. 6,26″ OLED 2400 x 1176 px, aparat tylny: 40 Mpx + 40 Mpx + 8 Mpx + aparat TOF; aparat przedni: 32 Mpx; Kirin 990, 8 GB RAM + 256 GB ROM, bateria 4500 mAh”

Początkowo pomyślałem, że limit 100 sztuk to za mało i telefony sprzedadzą się w kilka minut – szczególnie, że materiały, które się o nich pojawiały były bardzo pozytywnie. Tylko ten jeden szkopuł – brak usług i aplikacji Google.

Co poszło nie tak? Dlaczego nikt nie kupuje Huawei Mate 30 Pro?

Jak to nikt nie kupuje, przecież zostało tylko kilka sztuk? Przy tak dużej firmie, tak ugruntowanej marce taka sytuacja jest raczej zaskakująca. Myślę, że sam Huawei też jest mocno zaskoczony i chyba nie tego się spodziewał badając rynek.

Pierwszy sygnał, że coś jest nie tak zobaczyłem kiedy Paweł z Mobzilli wrzucił wieczorem tweeta dotyczącego sprzedaży Mate 30 Pro

Minęły trzy dni, mamy 11 grudnia, zajrzałem na stronę sklepu Huawei, na ofertę Huawei Mate 30 Pro. Nie zgadniecie, smartfona wciąż można kupić, a strona informuje, że „zostało już tylko kilka sztuk!”Tak, kilka sztuk ze 100, po trzech dniach u drugiego największego sprzedawcy smartfonów w Polsce, drugiej największej smartfonowej firmy w Polsce, która wręcz zalewa nas reklamami, podobnie jak Robert i Ania Lewandowscy swoimi uśmiechami trzymając w swych celebryckich dłoniach sprzęty Huawei.

Wczoraj Komórkomania opublikowała w swoim tekście oficjalne oświadczenie Huawei Polska:

Mate 30 Pro to pierwszy smartfon Huawei oparty całkowicie o Huawei Mobile Services. Wprowadziliśmy go do sprzedaży zaledwie wczoraj, w liczbie 100 sztuk, między innymi po to, by nawiązać dialog z konsumentami, usłyszeć ich opinie i wyciągnąć z nich wnioski. Te opinie właśnie do nas napływają, dostajemy wiele pytań od konsumentów, którzy są zainteresowani zakupem tego produktu. Z każdą osobą rozmawiamy indywidualnie, jest to dla nas niepowtarzalna okazja do informowania o Huawei Mobile Services.

Wiele pytań, które nie przekładają się na sprzedaż. Mogę się tylko domyślać jaka atmosfera panuje od kilku dni w polskim oddziale Huawei i naprawdę im nie zazdroszczę. Spodziewałem się, że 100 sztuk Mate 30 Pro rozejdzie się po ludziach w kilka sekund, może w kilka minut. Jak sami jednak widzicie, tak się nie stało i chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby dla Huawei ręczne odklinięcie zakończenia sprzedaży i robienie dobrej miny do złej gry. Ktoś szepnął mi wczoraj do ucha, że ta limitowana setka miała zachęcić ludzi do szybkich zakupów, a smartfonów jest do sprzedania zdecydowanie więcej. No cóż, wtedy ktoś na konferencji zapowiadającej sprzedaż musiałby nam w żywe oczy kłamać, więc całkowicie odrzucam taki scenariusz.

Myślę, że ta przedsprzedaż odpowiedziała na wiele istotnych pytań, które wszyscy zadawaliśmy sobie od miesięcy. Ja na przykład pomyliłem się pisząc w sierpniu, że ludzie mają w nosie to, czy ich Huawei ma Androida i dostęp do sklepu Google Play. Ale czy aby na pewno? Oferta na Huawei Mate 30 Pro nie jest promowana w telewizji, na billboardach, telefonu nie trzyma w dłoni Robert Lewandowski, nie ma go w ofertach abonamentowych. Tych 100 sztuk wydaje się być skierowane do zamkniętej grupy, do bardziej świadomego odbiorcy, który jak widać nie chce smartfona bez dostępu do usług Google. Czy tak samo zareaguje “zwykły statystyczny Kowalski”? Wszystko wskazuje na to…że tak.

Co w takim razie z serią Huawei P40?

Seria Mate to seria premium, która największą popularnością cieszyła się przy modelach Lite. No umówmy się, najtańsze odsłony miały naprawdę niewiele wspólnego z tymi najwyższymi. Polacy chętniej kupują tańszą serię P i tu pojawia się dość istotne pytanie – co z P40? Te smartfony też nie dostaną usług Google (chyba, że coś się w najbliższym czasie zmieni) więc jak wtedy będzie wyglądać ich sprzedaż? Czy Huawei też zastosuje jakieś limity w dostępności, czy raczej pójdzie dla siebie standardowo, przygotowując ogromną kampanię reklamową z wykorzystaniem znanych twarzy? Co z operatorami?

Myślę, że w polskim Huawei analizują teraz każdy scenariusz, starają się wybrać ten najlepszy – obawiam się jednak, że nawet najbardziej pomysłowe działania mogą nie pomóc P40. Sygnał od Polaków jest moim zdaniem jasny – nie chcą smartfona bez dostępu do usług Google.

ps. mały update ze strony sklepu (godz. 14:37), zniknęła informacja o kilku ostatnich sztukach – czyżby część osób zrezygnowała z zakupu zwiększając pulę dostępnych aktualnie urządzeń? :

Aktualizacja: Mija czwarty dzień, mamy 12.12.2019, okolice godziny 12 – telefony wciąż są dostępne – „W magazynie :Srebrny, 8GB+256GB„. Zaktualizowałem też tytuł, w końcu mija już czwarty, a nie trzeci dzień.

źródło