43

Polska odrzuca pakt o AI z powodu zwrotu „gender equality”

Zaznaczam, że tekst dotyczy polityki. Jednak nie obchodzi mnie w nim frakcja polityczna, a nawet poszczególne nazwiska. Skupiam się tu jedynie na konkretnym wydarzeniu, które niestety nie jest niczym nadzwyczajnym w wykonaniu naszych rodzimych polityków.

Po tym co przeczytałem przypomina mi się taki dowcip.

Nauczycielka na geografii pyta uczniów:

Gdzie leży Polska?

Jasiu bez chwili namysłu podnosi rękę. Wstaje i odpowiada:

Proszę Pani, Polska nie leży! Polska stoi dumna i wyprostowana!

Gender? NIGDY!

Idę o zakład, że to właśnie powtarzają sobie w głowach nasi politycy po tym co zrobili. Okazuje się bowiem, że jesteśmy jedyną nacją, która odrzuciła pakt o sztucznej inteligencji, który miał zostać przegłosowany w Brukseli. Kolejny sukces 26:1! Kiedy zobaczyłem jedynie nagłówek i wstępniak to pomyślałem, że w sumie może coś w tym jest. AI to skomplikowany temat i fakt, że jesteśmy jedynym krajem, który coś odrzuca nie oznacza, że robimy źle. W końcu gdyby większość miała zawsze rację to jedlibyśmy kupę bo przecież miliardy much nie może się mylić. Prawda?

Niestety mam straszny ból tyłka wynikający z argumentacji odrzucenia wspomnianego paktu. Tu nie chodzi o zagrożenie jakie niesie sztuczna inteligencja, ani o konkretne postulaty jakie znalazły się w traktacie. Nic z tych rzeczy. Problemem jest jeden, mały zwrot: „gender”. Zanim nazwiecie mnie cholernym lewakiem, lub powalonym prawakiem, albo w ogóle gamoniem, który wysysa sobie coś z palca żeby przywalić się do polityków to musicie wiedzieć, że oni naprawdę to zrobili. Poniżej wypowiedź naszego przedstawiciela, Andrzeja Sadosia:

Traktaty odnoszą się do równości kobiet i mężczyzn, podobnie jak w Karcie Praw Podstawowych. Znaczenie słowa „gender” (płeć) jest niejasne; brak definicji i jednoznacznego zrozumienia dla wszystkich państw członkowskich może powodować problemy semantyczne. Ani traktaty, ani Karta Praw Podstawowych nie używają terminu „gender”

Tu słowo wyjaśnienia. Pan Sadoś odnosi się do traktatów bo poza tym związanym z AI, europejscy politycy omawiali również kwestie praw człowieka. Co do samej wypowiedzi to trzeba przyznać, że ma ona szczątki logicznego myślenia, ale dla mnie (nie musisz i nie proszę Cię o to, abyś się ze mną zgodził / zgodziła) po oczach bije absurdalny poziom ideologii. Tak dla uzupełnienia dorzucę jeszcze jeden fragment:

Polska wspiera równość między kobietami, a mężczyznami, tak jak to stoi we wszystkich dokumentach UE bazujących na prawach podstawowych

Ideologia to podstawa

Wiem, że polityk to taki zwierz co to zawsze chce być na pierwszych stronach gazet. No i muszę przyznać, że nasza klasa polityczna osiągnęła w tym poziom mistrzowski. Dumnie stoimy i kroczymy w blasku fleszy. Problem w tym, że w tym wypadku robimy z siebie pośmiewisko. W imię czego? W imię ideologii obozu rządzącego. Nie chodzi tu o to czy którekolwiek z Was się zgadza z tym czy są tylko dwie płcie, pięć czy dziesięć. To nie ma znaczenia. Mówimy o sztucznej inteligencji, o zbiorze algorytmów. Mówimy o maszynie która ma w głęboko w obwodach Twoją czy moją ideologię. To tylko kawałek kodu.

Z kolei nasi politycy blokują podpisanie traktatu dlatego, że pada w nim słowo „płeć”, a konkretnie „gender” co to się nim straszy rodziców na każdym kroku. To po prostu farsa, która nigdy nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym świecie. Dlaczego farsa? Z jednego prostego powodu. Zapisy traktatu mówią o to, że AI nie może faworyzować żadnej płci. Jest to mądry zapis. Wiemy przecież, że AI ma problemy z takimi rzeczami jak rasa czy płeć. Przypadki opisywane w Stanach Zjednoczonych pokazują to aż nazbyt dobitnie. Powtórzę to na wszelki wypadek: nie może faworyzować żadnej płci. A nasi politycy co na to? STOP!!!! GENDER!!!!!! To smutne.

Niech lepiej dodadzą tam zapisy, że AI nie może pełnić funkcji polityka bo jak tego nie zrobią, to szybko zostaną podmienieni przez kilka instrukcji warunkowych.

 

grafika