27

Polska firma chce namieszać na rynku… wtyczek

Radio poinformowało mnie wczoraj w godzinach popołudniowych, że Polacy odnieśli sukces poza granicami kraju i zgarnęli medal na jakiejś imprezie za innowacyjną wtyczkę. Konkurencja była ponoć spora, ale to właśnie wynalazek znad Wisły oczarował jury. Super, pomyślałem i szybko uruchomiłem w przeglądarce nową kartę, by dowiedzieć się więcej. Zadanie okazało się dość trudne. Wspomniana przed […]

Radio poinformowało mnie wczoraj w godzinach popołudniowych, że Polacy odnieśli sukces poza granicami kraju i zgarnęli medal na jakiejś imprezie za innowacyjną wtyczkę. Konkurencja była ponoć spora, ale to właśnie wynalazek znad Wisły oczarował jury. Super, pomyślałem i szybko uruchomiłem w przeglądarce nową kartę, by dowiedzieć się więcej. Zadanie okazało się dość trudne.

Wspomniana przed momentem informacja pojawiła się w stacji RMF Classic, podejrzewam, że w „dużym” RMF też. Zaserwowano ją chyba przy okazji wiadomości. Szczegółów nie było, ale od czego są strony internetowe. Zaglądam na rmf24.pl i szybko znajduję materiał, po który przyszedłem. Dowiaduję się ciekawych rzeczy? Cóż, niewiele więcej, niż w przekazie audio kilka minut wcześniej. W tekście nie pojawia się nazwa firmy, nie wspomina się, czy ten produkt ma jakąś konkretną nazwę, nie podano nazwy imprezy, na której Polacy błysnęli. Tekst można streścić następująco: Polacy zostali docenieni w Norymberdze, ich pomysł przypadł do gustu ludziom z całego świata, pojawili się chętni do współpracy, wtyczka zachwyca, bo może ułatwić życie, a przy tym nie jest zbytnio skomplikowana. I już. Skoro jesteśmy już przy produkcie, warto wspomnieć o czym właściwie mowa:

Polacy zawieźli na niemiecką imprezę wtyczkę z wypychaczem. Dzięki temu ostatniemu można ją łatwo wyciągnąć z kontaktu czy z listwy zasilającej, użytkownik nie uszkodzi ani siebie, ani instalacji elektrycznej (znam problem, spora część z Was pewnie też może się pod tym podpisać). Już nie trzeba się siłować – wystarczy jeden klik i wtyczka wychodzi. Proste? Nawet bardzo i aż dziw bierze, że nikt tego jeszcze nie wprowadził na rynek. Nie wprowadził? Cóż, specjalistą w tej materii nie jestem, ale krótkie poszukiwania pokazały, że coś podobnego (podkreślam: podobnego – może zasada działania jest inna, lecz cel i efekt ten sam) już pojawiło się w sprzedaży.

Czy to oznacza, że na produkt rodaków należy machnąć ręką? Nie, zdecydowanie nie. Jeśli zgarnęli nagrodę na międzynarodowej imprezie i obcokrajowcy pytali o to rozwiązanie, to trzeba trzymać kciuki, by to właśnie Polakom udało się zarobić na tym grube pieniądze. Bez wnikania ile w tym innowacyjności – nie musimy każdego dnia oglądać urządzenia na miarę iPhone’a. Są potrzebne i takie, które rozwiążą problemy dnia codziennego. A dla wielu osób problemem jest wyciągnięcie wtyczki z kontaktu. Wynika to z wielu przyczyn, zapewne każdy zna choć jedną starszą czy niepełnosprawną osobę, której wspomniana wtyczka naprawdę pomoże. Zresztą, młodzi i sprawni też mogą być zainteresowani – sam chętnie bym sprawdził ten produkt w kilku urządzeniach.

Tinen 1

Dochodzimy tu do ważnej kwestii. Wczoraj zainteresowałem się pomysłem, ale naprawdę miałem problem z dowodzeniem się czegoś więcej na jego temat. W przywołanym tekście nie pojawił się np. link do strony firmy Tinen, do której należy wtyczka. Jeżeli już chcemy się chwalić polskimi produktami, firmami, które odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, to róbmy to tak, by było o nich naprawdę głośno, zwłaszcza na rodzimym rynku. Nie jestem pewien, czy przeciętnemu internaucie będzie chciało się przeszukiwać Internet, by znaleźć stronę twórców wtyczki. Zwłaszcza, gdy nie zna nazwy firmy. Google może pomóc, ale tylko wytrwałym i biegłym w szperaniu.

Nikogo tu nie atakuję i nie ganię, po prostu chciałbym, by takie sukcesy były nagłaśniane we właściwy sposób. Bo gdybyśmy teraz spytali ludzi, którzy wczoraj czytali o „genialnej wtyczce”, czym zajmuje się firma Tinen, to większość wzruszyłaby ramionami i powiedziała, że nie wie. I jaki z tego pożytek dla producenta, który chce rozkręcać swój biznes? Ktoś może i zechciałby kupić ich sprzęt albo nawet w niego zainwestować, ale najpierw musiałby znaleźć właściwe info. Po co bawić się w takie podchody?


Źródło grafik: tinen.pl